Pranie wydaje się jedną z tych domowych czynności, nad którymi nie trzeba szczególnie się zastanawiać. W praktyce wystarczy jednak jedna rzecz, która mocniej oddaje kolor, żeby po zakończeniu programu czekała niemiła niespodzianka. Szczególnie szkoda mi ubrań, które po kilku założeniach tracą swój pierwotny wygląd tylko przez źle dobrany wsad. Dlatego od pewnego czasu znacznie większą uwagę zwracam nie tylko na temperaturę czy program, ale również na ochronę kolorów. Niedawno odkryłam przy tym bardzo prosty patent, który nie wymaga ani dodatkowego prania, ani dużego wydatku.

Chusteczki do prania z Action poleciła mi koleżanka. Za 90 gr mam dodatkowe zabezpieczenie kolorowych ubrań

Biel od czerni zawsze oddzielałam właściwie automatycznie i tutaj nawet nie próbowałam eksperymentować. Problem zaczynał się przy pozostałych kolorach, bo przecież trudno robić osobny cykl dla czerwonych, zielonych, niebieskich i różowych rzeczy. Zdarzało mi się więc prać razem różne kolorowe koszulki, spodnie czy bluzy i niestety nie zawsze kończyło się to dobrze. Jaśniejszy materiał potrafił złapać obcy odcień, czasami pojawiały się też smugi albo zacieki. Kilka ubrań po takich przygodach wyglądało na tyle źle, że właściwie przestałam je nosić.

Zobacz także:

Właśnie wtedy koleżanka poleciła mi chusteczki K2r Colour Catcher dostępne w Action. Początkowo podeszłam do nich z ciekawością, bo przy tej cenie uznałam, że właściwie nic nie tracę, jeśli je przetestuję. Opakowanie zawiera 12 sztuk i kosztuje 10,79 zł, czyli jedna chusteczka wychodzi za około 90 gr. Jedna sztuka wystarcza na jedno pranie, dlatego całe pudełko mam na 12 cykli. Jak na dodatkową ochronę ubrań jest to dla mnie naprawdę wydajny i niedrogi patent.

Efekt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i od tamtej pory regularnie dokładam jedną chusteczkę do kolorowego prania. Nie oznacza to oczywiście, że wrzucam białą koszulę razem z nowymi czarnymi jeansami i liczę na cud. Przy zwykłych kolorowych rzeczach nie rozdzielam jednak wszystkiego aż tak skrupulatnie jak wcześniej. Wrzucam chusteczkę do bębna, dodaję ubrania oraz detergent i uruchamiam odpowiedni program. Tyle wystarczy, żebym miała dodatkowe zabezpieczenie bez tworzenia kilku małych stosów prania.

fot. action.com

Chusteczki wyłapujące kolor nie farbują ani nie zmieniają materiału. Ich zadaniem jest przechwycenie barwnika z wody

Cały patent opiera się na tym, co dzieje się z barwnikiem uwalnianym przez ubrania podczas prania. Zamiast pozwolić mu swobodnie krążyć w wodzie i osiadać na innych tkaninach, chusteczka ma go wychwycić. W ten sposób pomaga ograniczyć ryzyko, że jasnoróżowa bluzka wyjdzie z pralki z niebieskawym odcieniem po spotkaniu z granatową koszulką. Action podaje, że chusteczki K2r Colour Catcher zapobiegają przebarwieniom oraz chronią pranie przed niepożądanym blaknięciem kolorów. Po zakończeniu cyklu zużytą sztukę po prostu wyjmuję z bębna i wyrzucam.

Sama chusteczka nie ma za zadanie zmieniać materiału ani zastępować detergentu. Nie zauważyłam też, aby jej stosowanie negatywnie wpływało na moje ubrania. Traktuję ją po prostu jako dodatkową ochronę podczas standardowego prania. Nadal dobieram odpowiedni program, sprawdzam informacje na metkach i uważam na rzeczy, które mogą wyjątkowo mocno farbować. Szczególnie nowe ubrania w bardzo intensywnych odcieniach wolę początkowo traktować ostrożniej. Warto więc pamiętać, że chusteczki wyłapujące kolor nie są przepustką do wrzucania absolutnie wszystkiego do jednego bębna.

Polecam zajrzeć też do Jysk. Upolowałam tam boski stoliczek. Zobacz: Na stronie się wyprzedał, więc pobiegłam do Jysk. Ten czekoladowy stoliczek przeceniono o 45%. Żłobkowana forma - petarda

Jak prać kolorowe ubrania, żeby nie traciły swojego odcienia? Sama chusteczka to dopiero początek

Odkąd zaczęłam bardziej zwracać uwagę na sposób prania, stosuję również kilka innych prostych zasad. Kolorowe ubrania przed wrzuceniem do bębna zazwyczaj przewracam na lewą stronę. Ogranicza to tarcie zewnętrznej powierzchni tkaniny o pozostałe rzeczy i bęben, co pomaga dłużej zachować jej wygląd. Nie ustawiam też wysokiej temperatury bez potrzeby, tylko kieruję się zaleceniami umieszczonymi na metce. W wielu przypadkach łagodniejsze warunki w zupełności wystarczają do odświeżenia ubrań.

Do kolorowych rzeczy wybieram również detergent przeznaczony właśnie do takiego prania. Szczególną ostrożność zachowuję natomiast przy nowych czerwonych, granatowych, czarnych czy innych mocno nasyconych ubraniach. Podczas pierwszych cykli mogą oddawać więcej barwnika, dlatego wtedy wolę nie ryzykować i nie łączyć ich z bardzo jasnymi rzeczami. Dopiero kiedy wiem już, jak materiał zachowuje się w pralce, podchodzę do segregowania nieco swobodniej.