Mam słabość do pięknych dodatków do kuchni. Szczególnie tych, które nie tylko są praktyczne, ale też zdobią blat i sprawiają, że całe wnętrze wygląda bardziej stylowo. Od dawna marzyły mi się sprzęty marki Smeg. Trudno przejść obok nich obojętnie. Kremowe, czarne i czerwone modele wyglądają jak żywcem wyjęte z designerskich katalogów.
Niestety rzeczywistość szybko sprowadzała mnie na ziemię. Kiedy zaczęłam sprawdzać ceny, okazało się, że za pojedyncze urządzenie trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych. Przy kompletowaniu całego zestawu rachunek robi się naprawdę imponujący. Na szczęście Lidl uratował moje marzenia o kuchni w stylu retro. Najpierw kupiłam czajnik, później dobrałam pasujący toster. Teraz do kolekcji dołączył jeszcze blender ręczny, który kosztuje ponad 300 zł mniej od swojego designerskiego odpowiednika.
Zobacz także:
Produkty Smeg są marzeniem wielu osób. Mnie skutecznie odstraszała cena
Nie bez powodu sprzęty Smeg stały się symbolem stylowej kuchni. Charakterystyczne zaokrąglone linie, połyskujące wykończenia i estetyka inspirowana dawnymi latami sprawiają, że urządzenia wyglądają bardziej jak element dekoracyjny niż zwykłe AGD.
Wystarczy zajrzeć do mediów społecznościowych lub magazynów wnętrzarskich. Kuchnie wyposażone w sprzęty Smeg pojawiają się tam regularnie. Nic dziwnego, że wiele osób marzy o takim wyposażeniu. Ja również przez długi czas przeglądałam zdjęcia i zapisywałam inspiracje. Problem pojawiał się jednak zawsze wtedy, gdy dochodziło do zakupów. Sam blender ręczny tej marki kosztuje około 429-439 zł (w zależności od strony), czajniki ponad 600 zł, a tostery kolejne kilkaset.
fot. smeg.com/ceneo.pl
Przy zakupie kilku urządzeń robi się z tego wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Właśnie dlatego kiedy Lidl wprowadził kolekcję Retro 1973, od razu przyciągnęła ona moją uwagę. Sprzęty zachowują podobny klimat, mają eleganckie wykończenie i klasyczne kolory, a jednocześnie kosztują wielokrotnie mniej.
Czajnik i toster z kolekcji retro z Lidla już miałam. Do kompletu brakowało mi tylko blendera
Mój „romans” z serią Retro 1973 zaczął się od czajnika. Potem do koszyka trafił również pasujący toster. Oba urządzenia od razu odmieniły wygląd kuchennego blatu. Nagle zwykła kuchnia zaczęła wyglądać bardziej przytulnie i elegancko. Sprzęty nie musiały być już chowane do szafek. Wręcz przeciwnie, stały się dekoracją.
Po pewnym czasie zauważyłam jednak, że w zestawie brakuje mi jeszcze jednego bardzo ważnego urządzenia. Blender ręczny należy do sprzętów, których używam niemal codziennie. Przygotowuję nim zupy krem, sosy, pasty kanapkowe, koktajle owocowe, smoothie, domowe pesto czy masy do deserów. Trudno wyobrazić sobie wygodne gotowanie bez takiego pomocnika.
Właśnie dlatego gdy podczas ostatnich zakupów w Lidlu zobaczyłam blender z tej samej kolekcji Retro 1973, od razu zwróciłam na niego uwagę. Wizualnie świetnie pasował do czajnika i tostera, a cena była na tyle atrakcyjna, że długo się nie zastanawiałam.
Blender Retro 1973 z Lidla kosztuje tylko 99 zł. Jest ponad 300 zł tańszy od Smega
Blender ręczny Silvercrest Retro 1973 kosztuje obecnie 99 zł. To oznacza, że względem blendera Smeg można zaoszczędzić nawet około 329-340 zł. Już sam wygląd przyciąga uwagę. Smukła konstrukcja, retro stylistyka oraz eleganckie wykończenie sprawiają, że urządzenie prezentuje się znacznie drożej, niż wskazuje na to cena.
fot. lidl.pl
Pod względem funkcjonalności również nie ma powodów do narzekania. Producent wyposażył urządzenie w silnik o mocy 600 W oraz płynną regulację prędkości, dzięki czemu można dostosować pracę blendera do rodzaju przygotowywanych potraw. Dodatkowo dostępny jest przycisk turbo, który przydaje się podczas rozdrabniania twardszych składników lub wtedy, gdy zależy nam na idealnie gładkiej konsystencji.
Ogromnym plusem jest też zestaw akcesoriów. W komplecie znajduje się:
- stopa miksująca ze stali nierdzewnej,
- trzepaczka do ubijania śmietany i kremów,
- rozdrabniacz o pojemności 500 ml,
- dzbanek z miarką o pojemności 700 ml,
- praktyczne pokrywki.
Rozdrabniacz świetnie sprawdza się do siekania orzechów, cebuli, sera czy świeżych ziół. Dzięki temu nie trzeba wyciągać dużego robota kuchennego do prostych czynności. Bardzo spodobała mi się również konstrukcja stopy miksującej. Została zaprojektowana tak, aby ograniczać rozpryskiwanie składników podczas pracy. Każdy, kto choć raz blendował gorącą zupę pomidorową, doskonale wie, jak duże ma to znaczenie.
Na plus zasługuje też łatwa wymiana końcówek oraz możliwość mycia wielu elementów w zmywarce. Po zakończonym gotowaniu wystarczy wrzucić akcesoria do zmywarki i gotowe.
Ten artykuł również może cię zainteresować: Po co komu Smeg za 600 zł, jak w Lidlu jest to retro cacko 6x taniej. Wzięłam 4 dla siebie i rodziny
Patrząc na cenę, wyposażenie i wygląd trudno się dziwić, że blender należy do najwyżej ocenianych produktów w swojej kategorii. Jeśli więc marzysz o kuchni inspirowanej sprzętami Smeg, ale nie chcesz wydawać ponad 400 zł na sam blender, propozycja Lidla wydaje się wyjątkowo rozsądną alternatywą.









