Pielęgnacja włosów potrafi kosztować niemało, zwłaszcza gdy co chwilę dokładamy do kosmetyczki nową maskę, serum albo odżywkę. Tymczasem nawet najlepsze produkty nie zastąpią podstaw, o których podczas szybkiego prysznica łatwo zapomnieć. Włoszki słyną z zadbanych, pełnych blasku pasm, a jedną z kojarzonych z nimi metod można wykorzystać bez kupowania kolejnego kosmetyku. Liczy się przede wszystkim sposób wykonywania czynności, którą większość z nas powtarza kilka razy w tygodniu. Wystarczy poświęcić jej odrobinę więcej uwagi.
Mycie włosów po włosku zaczyna się od skóry głowy. Długość pasm schodzi na dalszy plan
Określenie „mycie włosów po włosku” brzmi jak skomplikowany rytuał, jednak jego założenia są zaskakująco proste. Zamiast skupiać się na dokładnym namydlaniu pasm od nasady aż po końce, najwięcej uwagi poświęca się skórze głowy. To właśnie tam gromadzą się sebum, pot czy pozostałości produktów do stylizacji. Szampon należy więc starannie rozprowadzić przy nasadzie i nie ograniczać się wyłącznie do czubka głowy. Warto pamiętać również o bokach, linii włosów, okolicy za uszami oraz karku.
Zobacz także:
Takie podejście ma jeszcze jedną zaletę. Takie podejście ma jeszcze jedną zaletę. Nie trzeba intensywnie pocierać szamponem całej długości, dzięki czemu włosy są mniej narażone na niepotrzebne tarcie i plątanie. W praktyce najważniejsza okazuje się więc dokładność, a nie ilość wykorzystanego kosmetyku. Czasami niewielka zmiana techniki może okazać się sensowniejsza niż kupowanie coraz droższych produktów.
Masaż skóry głowy to ważna część tego rytuału. Kilka minut wystarczy, żeby zrobić go podczas mycia
Kolejnym elementem jest delikatny masaż skóry głowy. Najłatwiej wykonywać go opuszkami palców, robiąc spokojne, koliste ruchy i stopniowo przesuwając dłonie po kolejnych partiach. Nie chodzi o mocne szorowanie ani drapanie paznokciami. Masaż pomaga przede wszystkim dokładnie rozprowadzić szampon i dotrzeć do miejsc, które przy szybkim myciu często traktujemy po macoszemu. Przy okazji pobudza skórę głowy i mikrokrążenie, dlatego może tworzyć dobre warunki dla cebulek włosów.
fot. sarayutsridee/Adobe Stock
Ważne jest natomiast, aby podczas takiego masażu nie przesadzać z naciskiem. Mocne tarcie nie sprawi, że włosy nagle zaczną rosnąć szybciej, a może jedynie niepotrzebnie splątać pasma u nasady. Najlepiej potraktować te kilka minut jako spokojny etap codziennej pielęgnacji, a nie intensywny zabieg. Duże znaczenie ma też regularność – zdecydowanie łatwiej wprowadzić krótki masaż przy każdym myciu niż pamiętać o kolejnym osobnym rytuale w ciągu dnia. Co najważniejsze, nie potrzeba do niego żadnych szczotek, masażerów ani dodatkowych kosmetyków, więc nic nas nie kosztuje.
To też może cię zainteresować: Kupiłam mężowi w Rossmannie za grosze i podkradam codziennie. Siwizna zniknęła jak po farbie, a włosy są mięciutkie i nawilżone
Prawidłowe mycie włosów nie zawsze oznacza dwie porcje szamponu. Ważny jest też ostatni etap
Włoszki podczas dokładnego oczyszczania skóry głowy sięgają również po metodę dwukrotnego mycia, ale nie oznacza to, że robią to za każdym razem. Druga porcja szamponu ma sens przede wszystkim wtedy, gdy włosy mocniej się przetłuściły, długo nie były myte albo wcześniej nałożyłyśmy sporo produktów do stylizacji. Pierwsze mycie pozwala wówczas pozbyć się większej części nagromadzonych zanieczyszczeń, a drugie dokładniej oczyścić skórę głowy. Jeśli jednak włosy wymagają jedynie zwykłego odświeżenia, jedno staranne mycie może w zupełności wystarczyć.
W tym rytuale równie ważne jest to, co robimy już po umyciu skóry głowy. Szampon trzeba bardzo dokładnie wypłukać, zwracając szczególną uwagę na okolice karku, skroni oraz miejsca za uszami. Przy gęstych włosach warto poświęcić na ten etap trochę więcej czasu, ponieważ w pośpiechu łatwo pozostawić resztki kosmetyku przy nasadzie.

Obserwuj nas na Google







