Wrzesień jest dla mnie najprzyjemniejszym momentem na komponowanie codziennych zestawów. Kozaki jeszcze spokojnie czekają w szafie, sandały już do niej wróciły, a do łask wracają trencze, miękkie swetry i długie spodnie. Właśnie wtedy najbardziej przydają mi się półbuty. Nie potrzebuję kolejnej pary na wysokiej szpilce, którą założę kilka razy. Szukam raczej czegoś spokojnego, co pasuje do ubrań noszonych na co dzień, a jednocześnie wygląda trochę bardziej elegancko niż sneakersy.

Z przodu przypominają eleganckie mokasyny, ale mają delikatniejszy charakter. Jasny beż łatwo połączyć z jesienną garderobą

Deichmann klasyfikuje ten model marki Catwalk jako lordsy. To określenie jest tutaj najdokładniejsze, choć na pierwszy rzut oka buty rzeczywiście przywodzą na myśl eleganckie mokasyny. Są wsuwane, mają zabudowany przód i spokojną formę. Producent podaje beżowy kolor, który moim zdaniem szczególnie dobrze odnajduje się w jesiennej szafie. Od razu widzę je z klasycznym trenczem. Pod spód zakładam kremowy albo karmelowy sweter, dokładam proste jeansy i właściwie nie potrzebuję już wielu dodatków. Przy bardziej eleganckiej okazji jeansy zamieniam na materiałowe spodnie. Takie jasne półbuty nie przyciągają całej uwagi, ale sprawiają, że codzienny zestaw wygląda schludniej.

Zobacz także:

To również fason, który może zainteresować kobiety po 50. roku życia. Widzę, dlaczego podobny fason może spodobać się dojrzałym kobietom. Nie jest krzykliwy, łatwo zestawić go z podstawową garderobą, a niewysoki obcas daje bardziej elegancki efekt niż zupełnie płaska podeszwa. Podoba mi się też brak przesadnych ozdób. Przy beżowym kolorze to duży plus, bo dzięki temu buty nie są przypisane do jednego konkretnego zestawu. Pasują mi do granatu, brązu, kremu, czerni i klasycznego denimu. Właśnie takich rzeczy szukam na wyprzedażach. Nie tych, które zachwycają przez pięć minut, tylko takich, które później naprawdę mam z czym nosić.

fot. deichmann.pl

Niewysoki słupek dodaje im elegancji i odróżnia od zupełnie płaskich półbutów. Nie mylę jednak wyglądu z gwarancją wygody

Najciekawszy jest dla mnie profil tego modelu. Z przodu mamy spokojną linię charakterystyczną dla lordsów, a z tyłu pojawia się niewysoki obcas. Dzięki temu but wygląda subtelniej niż masywne mokasyny na grubej podeszwie, które przez ostatnie sezony pojawiały się niemal wszędzie. Taki fason dobrze wpisuje się w moją codzienną garderobę. Nie potrzebuję wysokiego obcasa, żeby dodać stylizacji bardziej eleganckiego charakteru. Przy jeansach i swetrze wystarczy niewielkie podwyższenie, a całość od razu wygląda inaczej niż ze sportowymi butami.

Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Dzianinowa kiecka podbija szafy eleganckich 50-tek. Pepco chyba zapomniało dopisać cyfrę na metce, kosztuje tylko 17 zł

Nie piszę jednak, że stabilny słupek automatycznie oznacza całodzienną wygodę dla każdej stopy. Komfort obuwia jest bardzo indywidualny. Znaczenie ma szerokość stopy, podbicie, sposób chodzenia i dopasowanie konkretnego rozmiaru. Dlatego przy butach nie ufam wyłącznie zdjęciu. Przymierzam i sprawdzam, jak stopa układa się w środku. Warto też wiedzieć, co właściwie kupujemy. Materiał zewnętrzny tego modelu to tekstylia. W środku wykorzystano materiał syntetyczny PU, podobnie jak we wkładce, natomiast podeszwa została wykonana z TPR i materiału syntetycznego. Nie są to więc buty skórzane ani zamszowe i nie ma sensu przypisywać im takich właściwości.

Do jeansów wyglądają swobodnie, przy eleganckich spodniach nabierają innego charakteru. Jeden fason daje mi kilka prostych jesiennych zestawów

Najpierw zestaw najprostszy. Granatowe jeansy o prostym kroju, jasny sweter i beżowy trencz. Do tego właśnie te lordsy i niewielka torebka. Nic odkrywczego, ale jesienią takie połączenia sprawdzają mi się najlepiej. Nie muszę rano zastanawiać się, czy wszystkie elementy do siebie pasują. Drugi zestaw jest trochę bardziej elegancki. Czarne albo granatowe spodnie, koszula i dłuższy kardigan. Jasne buty przełamują ciemną bazę i nie wyglądają tak formalnie jak klasyczne czółenka.

Widzę je też przy dzianinowej sukience. Właśnie tutaj niewysoki obcas robi największą różnicę, bo cały zestaw staje się trochę bardziej kobiecy, ale nadal pozostaje codzienny. Na chłodniejszy dzień dokładam płaszcz i większą torbę. To jest dla mnie przewaga spokojnego beżu. Nie muszę kupować butów pod jedną sukienkę albo konkretny płaszcz. Wyciągam z szafy rzeczy, które już mam, i buduję zestawy wokół nich. W czasach, gdy łatwo skusić się na kolejny sezonowy trend, taka uniwersalność jest dla mnie bardziej wartościowa niż najbardziej efektowna ozdoba.

Deichmann przeciął cenę dokładnie o połowę i to mocno zmienia odbiór tego modelu. Przy wyprzedaży najpierw sprawdzam jednak rozmiar i skład

Na stronie Deichmanna lordsy Catwalk kosztują obecnie 64,95 zł. Sklep pokazuje obniżkę o 50 procent względem ceny regularnej. Warto przy tym zauważyć, że najniższa cena z 30 dni przed obniżką była wyższa od aktualnej, ale niższa od ceny regularnej. Sam model oznaczono również jako dostępny wyłącznie online. To właśnie promocja sprawia, że przyglądam się im dłużej. Nie dlatego, że przecena automatycznie zamienia każdą parę butów w okazję. Najpierw patrzę na fason, materiał i zastanawiam się, czy rzeczywiście mam z czym je nosić. Tutaj odpowiedź jest prosta. Trencz mam, jeansów również nie brakuje, a jesiennych swetrów zdecydowanie nie muszę już dokupować.