Przedpokój jest u mnie jednym z tych miejsc, które bardzo szybko pokazują, czy w domu panuje porządek. Wystarczy kilka par butów przy ścianie, torebka rzucona na krzesło i kurtka, która nie trafiła na wieszak. Nagle nawet całkiem ładne wnętrze wygląda na zagracone. Z czasem przestałam więc szukać kolejnych dekoracji, a zaczęłam zwracać uwagę na meble, które pomagają pochować codzienne rzeczy. Najbardziej podobają mi się proste modele, które nie zajmują pół korytarza i nie wyglądają jak ciężka szafka na buty sprzed kilkunastu lat.
Japoński minimalizm spotyka się tutaj z przytulnym wnętrzem. Szafka z Action mocno kojarzy mi się ze stylem japandi
Action nazywa ten produkt po prostu szafką do przedpokoju i określa ją jako mebel w modnym stylu. Określenie japandi jest więc moim skojarzeniem z jej wyglądem, a nie nazwą nadaną przez producenta. I warto to rozróżnić. Wystarczy jednak spojrzeć na prostą bryłę, spokojny brązowy kolor oraz oszczędną formę, żeby zrozumieć, skąd bierze się to skojarzenie. Japandi łączy inspiracje japońską prostotą ze skandynawskim podejściem do przytulnego i funkcjonalnego domu. Tutaj najbardziej podoba mi się właśnie brak przesady. Nie ma ozdobnych uchwytów, połyskujących elementów czy ciężkich dekoracji. Jest za to niewysoka bryła, którą łatwo wyobrazić sobie przy jasnej ścianie, obok prostego lustra i wieszaka.
Zobacz także:
Mebel nawiązuje wyglądem do estetyki, którą znamy z wnętrz urządzonych w duchu japandi. I właśnie taki efekt można osiągnąć bez szukania wyposażenia w designerskich salonach. Dla mnie to ważne również dlatego, że przedpokój nie potrzebuje wielu ozdób. Sam mebel może być dekoracją, szczególnie gdy ma spokojną formę. Stawiam obok niego koszyk na drobiazgi, nad nim wieszam lustro i właściwie na tym kończę urządzanie tej części mieszkania.
fot. action.pl
Poducha na górze nie znalazła się tam przypadkiem. Ten mebel łączy przechowywanie z miejscem do siedzenia
Najciekawsze zaczyna się wtedy, gdy przestaję patrzeć na szafkę wyłącznie jak na element wystroju. Action zaprojektowało ją również jako siedzisko. Na górze znajduje się miękkie wykończenie, dzięki któremu można usiąść podczas zakładania lub zdejmowania butów. To drobiazg, który w przedpokoju ma dla mnie znacznie większy sens niż kolejna dekoracyjna półka. Szczególnie doceniam takie rozwiązanie, gdy zakładam jesienne botki albo buty wymagające chwili gimnastyki. Zamiast opierać się o ścianę albo chodzić do innego pokoju, mam siedzisko dokładnie tam, gdzie go potrzebuję. Producent podaje maksymalne obciążenie wynoszące 100 kg, więc przed zakupem warto zwrócić uwagę również na ten parametr.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Teściowa spytała, czy wyciągnęłam bieżnik po babci. Nie uwierzyła, że znalazłam go w Action. Jak len, a tylko 7,95 zł
Szafka ma 90 cm szerokości, 38 cm głębokości oraz 42 cm wysokości. Nie jest więc maleńkim organizerem, ale nadal ma proporcje typowe dla niskiego mebla do przedpokoju. Przed zamówieniem mierzę wolną ścianę i sprawdzam, czy po ustawieniu szafki nadal swobodnie otwierają się drzwi. W wąskim korytarzu kilka centymetrów naprawdę robi różnicę. Pod siedziskiem znajduje się przestrzeń do przechowywania zamykana dwojgiem przesuwanych drzwi. I właśnie ten detal najbardziej mnie przekonuje. Drzwi nie otwierają się szeroko na korytarz, co w niewielkim przedpokoju jest praktyczne. Mogę też schować część rzeczy, zamiast trzymać wszystko na widoku.
Zamiast osobnej ławki i kolejnego mebla dostaję dwa rozwiązania w jednej bryle. W małym przedpokoju właśnie takie patenty mają najwięcej sensu
Przez lata w przedpokojach królował dość przewidywalny zestaw. Szafka na buty, osobne krzesło albo taboret i jeszcze jakiś niewielki mebel na drobiazgi. W większym pomieszczeniu nie stanowi to problemu, ale w ciasnym korytarzu szybko zaczyna brakować miejsca. Tutaj najbardziej podoba mi się połączenie dwóch funkcji. Mam zamknięte przechowywanie i jednocześnie miejsce, na którym można usiąść. Nie twierdzę przy tym, że ta jedna szafka rozwiąże problem przechowywania butów całej rodziny. Producent nie podaje na karcie produktu konkretnej liczby par, które mieszczą się wewnątrz, więc nie ma sensu jej zgadywać. Wszystko zależy też od rodzaju i rozmiaru obuwia.
Widzę za to inne zastosowania. W takim meblu można trzymać rzeczy, które zwykle tworzą wizualny bałagan w strefie wejściowej, oczywiście o ile ich wymiary na to pozwalają. Najważniejsze jest dla mnie zamknięcie. Wystarczy przesunąć drzwi i zawartość nie znajduje się na pierwszym planie. Ciekawy jest również sam wygląd mebla. Przy prostych wnętrzach łatwo przesadzić w drugą stronę i urządzić przedpokój tak oszczędnie, że zaczyna wyglądać chłodno. Tutaj brązowa kolorystyka i tapicerowane siedzisko trochę ten efekt łagodzą. Dlatego określenie „japoński minimalizm” pasuje mi bardziej jako opis inspiracji niż sztywna etykieta konkretnego stylu.
Designerskie skojarzenia nie oznaczają tutaj designerskiego rachunku. Szafka z Action jest przede wszystkim praktycznym meblem do przedpokoju
W Action ten model kosztuje 149,95 zł. Patrząc na niego, zwracam jednak większą uwagę na funkcjonalność niż samo porównywanie ceny z meblami z katalogowych wnętrz. Dostaję szafkę o konkretnych wymiarach, przesuwane drzwi oraz siedzisko na górze. To właśnie te cechy decydują, czy zakup ma u mnie sens. Nie kupuję jej dlatego, że nagle cały dom musi wyglądać jak mieszkanie w Tokio. Podoba mi się raczej sama zasada, mniej przypadkowych rzeczy na widoku, spokojniejsza kolorystyka i meble, które mają konkretne zadanie. W przedpokoju takie podejście sprawdza się szczególnie dobrze.

Obserwuj nas na Google







