Gdy nadchodzi jesień, pierwsze co robię, to rozglądam się za interesującymi dekoracjami na nowy sezon. Dynie, leśne motywy, ciepłe koce to jednak tylko część wyjątkowego klimatu. Dla mnie ogromne znaczenie ma także odpowiednio dobrany do pory roku zapach do wnętrz. To właśnie dzięki niemu nawet najdłuższy i najbardziej ponury wieczór staje się przyjemny. Muszę przyznać, że przez lata korzystałam z gotowców. Obecnie znalazłam znacznie lepszy sposób na ocieplenie mieszkania, a jest nim tzw. „simmer pot” DIY.

Już nie korzystam z gotowych odświeżaczy powietrza i dyfuzorów. Teraz zaglądam do kuchennej szafki i robię jesienny „simmer pot” praktycznie za darmo

Gdyby jeszcze niedawno ktoś powiedział mi, że przestanę kupować gotowe patyczki zapachowe, perfumy do wnętrz i inne dyfuzory w sieciówkach, wyśmiałabym go. Przez długi czas twierdziłam bowiem, że jest to idealny sposób na wprowadzenie do mieszkania wyjątkowego klimatu. Oczywiście zapach dobierałam zgodnie z panującą porą roku. Na jesień moimi ulubieńcami były przede wszystkim pomarańczowe, goździkowe i dyniowe nuty.

Zobacz także:

Problem w tym, że zakup kilku takich pachnących dyfuzorów był sporym wydatkiem. Dodatkowo ogromnym minusem był fakt, że gotowce przestawały pachnieć zaledwie po kilku dniach, co tylko dodawało mi niepotrzebnych wydatków w ciągu miesiąca. Właśnie dlatego postanowiłam poszukać czegoś bardziej budżetowego, co mogłabym zrobić samodzielnie w domu i przy okazji oszczędzić.

Okazało się, że w sieci nie brakowało kreatywnych pomysłów na piękne zapachy do wnętrz. Moją uwagę przykuł szczególnie jeden, tzw. „simmer pot” DIY. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że decyzja o zrobieniu go w domu była jedną z lepszych w tym roku.

Co dokładnie oznacza „simmer pot”? Zyskuje dużą popularność zarówno w Polsce, jak i za granicą

„Simmer pot” może brzmieć nieco skomplikowanie, ale to nic innego jak domowy i w pełni naturalny odświeżacz powietrza. Cały proces polega na podgrzewaniu na wolnym ogniu garnka z wodą, do którego wrzuca się wybrane pachnące składniki. Najczęściej chodzi o przyprawy, owoce i zioła.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Jest to bardzo ciekawy sposób na wykorzystanie składników, które i tak zwykle ma się pod ręką. Nie mówię oczywiście, że nie kuszą mnie gotowe odświeżacze i perfumy do wnętrz ze sklepowych półek, ale po czasie zrozumiałam, że opcja „simmer pot” jest o wiele łaskawsza dla mojego miesięcznego budżetu.

Ponadto, „simmer pot”  ma jeszcze jedną ważną zaletę, która już wkrótce może przydać się każdemu w sezonie grzewczym. Oprócz funkcji zapachowej, ma także zdolności nawilżające suche powietrze. Wszystko dzięki parującej wodzie.

Jesienny „simmer pot” DIY robię w zaledwie 10 minut, a zapach rozchodzi się po całym mieszkaniu. Goście zawsze wypytują, czym tak pachnie

Gdybym miała wymienić zapachy, które najmocniej kojarzą mi się z sezonem jesiennym, byłyby to przede wszystkim:

  • pomarańcze,
  • cynamon,
  • goździki,
  • oraz anyż.

I w przypadku tego domowego zapachu właśnie te składniki są potrzebne do jego przygotowania. Cały proces jest naprawdę banalny. Wystarczy, że odmierzysz 2-3 szklanki wody i wlejesz je do niewielkiego garnka lub rondelka. Następnie pokrój pomarańczę w plasterki. Ja bardzo lubię ten sposób, ponieważ pozwala mi on wykorzystać również te owoce, które leżały zapomniane zbyt długo i nie nadają się już do jedzenia. Można też wycisnąć trochę soku i wlać do wody.

Kolejnym składnikiem jest cynamon. Zwykle używam 2 lasek, ale w przypadku, gdy mam tylko mieloną wersję przyprawy, odmierzam 2 łyżki i dorzucam do wywaru. Po cynamonie sięgam po garść goździków oraz opcjonalnie - jedną gwiazdkę anyżu.

To również może cię zainteresować: Jesienią zapach pumpkin spice latte czuć u mnie od progu, a niczego nie parzę. Drogich odświeżaczy też nie mam, wystarczył trik z kubkiem

Tak przygotowaną całość gotuję i doprowadzam do wrzenia. Następnie przykręcam i trzymam na małym ogniu przez około 2h kontrolując poziom wody. Gdy ta paruje, po całym mieszkaniu unosi się piękna zapachowa chmurka. Dla jeszcze mocniejszego efektu zapachowego czasami lubię też dodać pomarańczowy olejek eteryczny. Bardzo lubię w tej mieszance także fakt, że proporcje składników mogę zmieniać dowolnie, w zależności od dnia, pory roku i nastroju. Dzięki temu za każdym razem uzyskuję nieco inny efekt.