Sezon na grzyby ma swój niepowtarzalny rytuał. Wygodne buty, coś cieplejszego do ubrania, nóż i oczywiście pojemnik na leśne zbiory. Sama lubię przed wyjściem sprawdzić, czy wszystko mam pod ręką, bo dopiero w lesie człowiek przypomina sobie o rzeczach, które zostały w domu. Tym razem zainteresował mnie kosz, obok którego w Action łatwo przejść bez większego zastanowienia. Wystarczyło jednak spojrzeć na niego nie jak na dekorację, ale jak na rzecz do wykorzystania poza domem.
Ten kosz z Action nie powstał z myślą o grzybach. Ja od razu znalazłam dla niego zastosowanie
Od razu zaznaczę jedną rzecz. Action nie sprzedaje tego produktu jako kosz na grzyby. W sklepie znajdziemy go wśród dekoracji, a producent opisuje go przede wszystkim jako kosz do przechowywania czasopism, zabawek i innych drobiazgów. W moim przypadku wystarczyło jednak jedno spojrzenie, żeby pojawiło się zupełnie inne skojarzenie.
Zobacz także:
Kosz ma wymiary 34 na 25 na 13 cm, więc nie jest przesadnie duży. Dla mnie to akurat zaleta. Na krótszą wyprawę do lasu nie zawsze potrzebuję ogromnego kosza, który po kilkudziesięciu minutach zaczyna przeszkadzać, szczególnie kiedy trzeba przejść między drzewami albo przedzierać się przez bardziej zarośnięte miejsca.
fot: action.com
Moją uwagę zwróciła przede wszystkim otwarta, ażurowa konstrukcja. Przy grzybach jest to ciekawsze rozwiązanie niż całkowicie zamknięty pojemnik. Do tego kosz ma dwa solidne drewniane uchwyty, które według informacji Action mają ułatwiać jego podnoszenie i przenoszenie.
Oczywiście przed pierwszą leśną wyprawą sama sprawdziłabym, czy konkretny egzemplarz jest wygodny w dłoni i czy drobniejsze zbiory nie mogą wypadać przez otwory. Nie jest to przecież profesjonalny kosz grzybiarski, tylko moje alternatywne zastosowanie produktu przeznaczonego do domu. Właśnie takie nieoczywiste zakupy lubię najbardziej.
Cena 15,95 zł zrobiła na mnie największe wrażenie. Za tyle aż chce się sprawdzić ten pomysł w praktyce
Kosz kosztuje obecnie 15,95 zł, podczas gdy na stronie Action widnieje również wcześniejsza cena 19,90 zł. Obniżka wynosi 19 procent. Przy takim wydatku pomysł wykorzystania go podczas wypadu na grzyby brzmi jeszcze ciekawiej.
Zorientowałam się też, że niewielki rozmiar może być szczególnie wygodny dla osób, które nie chodzą do lasu po wielkie zbiory. Sama znam takie wyprawy doskonale. Człowiek mówi, że idzie tylko na godzinę, a później zaczyna zaglądać pod każde drzewo i wraca zdecydowanie później. Na taki spontaniczny spacer kompaktowy koszyk wydaje mi się znacznie poręczniejszy niż duży model zajmujący pół bagażnika.
Podoba mi się również to, że nie mamy tutaj produktu, który po zakończeniu sezonu trzeba będzie schować na kilka miesięcy do piwnicy. Po powrocie do domu kosz może wrócić do swojego podstawowego zadania. Action proponuje przechowywanie w nim między innymi czasopism i zabawek, ale równie dobrze można znaleźć dla niego własne zastosowanie. To właśnie przekonuje mnie najbardziej, bo nie przepadam za kupowaniem przedmiotów używanych dwa razy w roku.
A może szybka metamorfoza mieszkania jesienią? Mąż usłyszał "zmieniamy płytki" i już złapał się za głowę. Potem pokazałam mu ten patent z Sinsay. Mamy kuchnię jak nową w 1 popołudnie
Po powrocie z lasu nie musi lądować na dnie szafy. W domu kosz z Action znowu ma co robić
Najbardziej praktyczne zakupy to dla mnie te, którym można znaleźć więcej niż jedno zadanie. Przekonałam się o tym przy kolejnych domowych porządkach, kiedy zaczęłam wyciągać z szaf rzeczy kupione kiedyś na jedną konkretną okazję. Później tylko zajmują miejsce. Tutaj ten problem jest znacznie mniejszy, bo przecież mamy do czynienia przede wszystkim z koszem do przechowywania.
Po sezonie można trzymać w nim gazety, drobne akcesoria czy dziecięce zabawki. Sama widziałabym go również w przedpokoju jako miejsce na rzeczy, które lubią rozchodzić się po całym mieszkaniu. Nie trzeba więc zastanawiać się, gdzie upchnąć go aż do kolejnej jesieni.
Przy wykorzystaniu go na grzyby pamiętałabym natomiast o jednej prostej rzeczy. Po każdej wyprawie warto dokładnie obejrzeć kosz i usunąć z niego resztki ziemi, liście oraz igły. Szczególną uwagę zwróciłabym na ażurowe ścianki i okolice mocowania uchwytów, bo właśnie w takich miejscach najłatwiej zostają leśne drobiazgi. Dzięki temu później znów można używać kosza w domu bez przynoszenia ze sobą połowy lasu.
Czy zastąpi klasyczny koszyk każdego zapalonego grzybiarza? Tego bym nie obiecywała. Osoby zbierające naprawdę dużo grzybów mogą potrzebować większego rozwiązania, a przed wyprawą warto samemu ocenić, czy konstrukcja odpowiada temu zastosowaniu. Za 15,95 zł propozycja z Action jest jednak na tyle ciekawa, że sama chętnie dałabym jej szansę podczas krótszego jesiennego spaceru. Tym bardziej że po powrocie kosz nadal będzie miał zastosowanie w domu.

Obserwuj nas na Google







