Lato to czas, kiedy wiele osób wyjeżdża na urlopy i weekendowe wypady. O ile spakowanie walizki zwykle nie stanowi większego problemu, o tyle zostawienie w domu roślin doniczkowych potrafi spędzać sen z powiek. Nie każdy ma możliwość poproszenia rodzinę, sąsiadów czy znajomych o regularne podlewanie kwiatów podczas swojej nieobecności. Sama nie lubię nikogo angażować, zwłaszcza gdy wyjeżdżam tylko na kilka dni. Dlatego od dawna szukałam prostego sposobu, który pozwoli mi wyjechać spokojnie i nie martwić się o moją paprotkę.
Podlewanie paprotki to wyzwanie podczas letnich wyjazdów. Ta roślina wyjątkowo źle znosi nawet krótkie przesuszenie
Spośród wszystkich moich roślin to właśnie paprotka wymaga największej uwagi. Najlepiej rośnie wtedy, gdy podłoże jest stale lekko wilgotne, dlatego nawet kilkudniowa przerwa w podlewaniu może szybko odbić się na jej wyglądzie. Gdy ziemia całkowicie przeschnie, liście zaczynają tracić jędrność, opadają, a ich końcówki stopniowo zasychają i brązowieją. Część z nich potrafi później odpaść, przez co roślina długo odzyskuje dawny wygląd.
Zobacz także:
Przekonałam się, że znacznie łatwiej zapobiegać takim sytuacjom, niż później próbować uratować paprotkę. Nawet obfite podlanie po powrocie z urlopu nie zawsze wystarcza, żeby szybko wróciła do formy. Właśnie dlatego przed każdym wyjazdem staram się zadbać o to, aby przez kilka dni miała zapewniony stały dostęp do wilgoci. Dzięki temu mogę spokojnie odpoczywać, zamiast zastanawiać się, co zastanę po powrocie do domu.
Podlewanie roślin na urlopie może być prostsze. Woreczek z wodą działa jak mały zapas wilgoci
Ten trik pokazała mi kiedyś znajoma i od tamtej pory korzystam z niego przed każdym kilkudniowym wyjazdem. Sięgam po zwykły woreczek strunowy, napełniam go wodą i dokładnie zamykam. Następnie robię w nim niewielkie nakłucie cienką igłą i wkładam do doniczki tak, aby otwór znalazł się tuż przy ziemi. Całość delikatnie przysypuję podłożem.
Dzięki temu woda nie wypływa od razu, lecz sączy się stopniowo przez niewielki otwór. Ziemia przez dłuższy czas pozostaje lekko wilgotna, a paprotka może pobierać wodę wtedy, kiedy jej potrzebuje. Przed wyjazdem zawsze dodatkowo normalnie podlewam roślinę, a woreczek traktuję jako dodatkowe zabezpieczenie. To bardzo prosty patent, który nie wymaga kupowania drogich systemów nawadniających, a jego przygotowanie zajmuje dosłownie kilka minut.
fot. malkovkosta/Adobe Stock
Najbardziej podoba mi się to, że wykorzystuję rzecz, którą praktycznie każdy ma w domu. Nie trzeba kompletować specjalnych akcesoriów ani wydawać pieniędzy na dodatkowe urządzenia. Czasem najprostsze rozwiązania okazują się najbardziej praktyczne, szczególnie wtedy, gdy do wyjazdu zostało już niewiele czasu.
Jak podlewać paprotkę przed wyjazdem, żeby trik zadziałał. Liczy się nie tylko woda, ale również odpowiednie miejsce
Sam woreczek z wodą nie załatwi całej sprawy, jeśli paprotka przez cały dzień będzie stała na mocno nasłonecznionym parapecie. Przed wyjazdem zawsze odsuwam ją od południowego okna i ustawiam tam, gdzie dociera jedynie rozproszone światło. Dzięki temu ziemia znacznie wolniej wysycha, a liście nie są narażone na wysoką temperaturę. Zaciągam również rolety lub zasłony, żeby ograniczyć ilość promieni słonecznych wpadających do mieszkania.
To też może cię zainteresować: Wlałam do butelki tylko 2 składniki. Prysznic wyglądał jak nowy. Nie ocet był największym zaskoczeniem, 2 składnik spotęgował efekt
Dobrym pomysłem jest także ustawienie kilku roślin blisko siebie. W takim miejscu łatwiej utrzymuje się wyższa wilgotność powietrza, co paprotki bardzo lubią. Jeśli wyjeżdżam na dłużej niż tydzień, mimo wszystko proszę kogoś z rodziny lub sąsiadkę o jednorazowe podlanie kwiatów. Domowy patent świetnie sprawdza się podczas krótszych wyjazdów, ale przy dłuższej nieobecności dodatkowa pomoc daje mi większy spokój.
Od kiedy stosuję te proste zasady, przestałam wracać z urlopu z obawą, że zastanę zwiędniętą roślinę. Paprotka nadal wygląda zdrowo, liście pozostają zielone i sprężyste, a ja nie muszę poświęcać kolejnych tygodni na jej regenerację. Dzięki temu mogę naprawdę odpocząć, zamiast przez cały wyjazd myśleć o tym, czy kwiaty poradzą sobie beze mnie.

Obserwuj nas na Google







