Pierwsze siwe włosy były dla mnie czymś naprawdę dobijającym. Z czasem zrozumiałam jednak, że jest to naturalny proces, który prędzej czy później pojawia się u każdego. Mimo akceptacji siwizny, nie zamierzam siedzieć bezczynnie i nic z nią nie robić. Zwłaszcza, że możliwości jest tak wiele. Początkowo polegałam głównie na farbie. Z czasem zauważyłam, że nie jest to zbyt korzystne dla moich delikatnych pasm. Włosy stawały się bardziej przesuszone z dnia na dzień, więc postanowiłam spróbować czegoś naturalnego. Wtedy trafiłam na domowy napar z 1 popularnej rośliny.

Siwe włosy wyrastały na głowie jak grzyby po deszczu. Początkowo chwytałam za farbę, teraz mam lepszy sposób

Z wiekiem siwe włosy pojawiają się u każdego i to całkowicie normalne. I choć zrozumiałam, że to po prostu taka kolej rzeczy, już od samego początku nie zamierzałam zostawić ich samych sobie. Jak już wcześniej wspominałam pierwszym wyborem na zamaskowanie siwizny była u mnie farba, jednak z czasem zrozumiałam, że to nie jest rozwiązanie, po które chcę sięgać regularnie.

Zobacz także:

Postanowiłam poszperać w sieci i okazało się, że domowych sposobów jest naprawdę dużo. Jeden z nich wydał mi się tak prosty, że postanowiłam go wypróbować niemal natychmiast po przeczytaniu. Tak też było i z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno - nie żałuję. Tym bardziej, że sposób przygotowania jest prosty jak dwa razy dwa i praktycznie nic nie kosztuje.

Domowa płukanka na siwe włosy ograniczyła farbowanie pasm u fryzjera do minimum. Używam regularnie i jestem zachwycona efektem stopniowego przyciemniania

Choć w domowych sposobach na maskowanie siwych włosów można wybierać bez końca, to mnie zainteresował szczególnie jeden. Wszystko dlatego, że jest bardzo prosty i w moim przypadku również darmowy. Wszystko, co było mi potrzebne do przygotowania naparu, miałam już bowiem w swojej kuchennej szafce.

Do domowego naparu na siwe włosy potrzebujesz tylko 3 łyżek suszonego rozmarynu oraz 250 ml gorącej wody. Wystarczy, że do kubka wsypiesz susz, zalejesz wszystko wrzątkiem, a następnie dokładnie wymieszasz. Płukankę odstawiam do wystygnięcia, a gdy ostygnie dokładnie ją przecedzam. Nie chcę, żeby kawałki roślin zostały później pomiędzy pasmami.

fot. Bera_berc/Adobe Stock

Przygotowaną według tego przepisu domową płukankę stosuję na siwe włosy regularnie. Najlepsze efekty daje mi aplikacja co 2-3 dni. Oczywiście należy tutaj zaznaczyć, że efekt nie pojawi się od razu. Jest to znacznie bardziej subtelna forma pielęgnacji siwizny. Ja osobiście jestem zachwycona działaniem i widzę poprawę z tygodnia na tydzień.

Domowa płukanka na siwe włosy nie sprawiła, że całkowicie zrezygnowałam z koloryzacji. Teraz wiem jednak, jak z niej korzystać bez nadmiernego obciążania pasm

Nie jest tak, że w związku ze znalezieniem domowej płukanki na siwe włosy całkowicie zrezygnowałam z trwałej koloryzacji u fryzjera. Gdy mam taką potrzebę, np. przed większą okazją, wracam do niej. Nie robię tego jednak tak często, jak kiedyś.

Rozsądnym odstępem jest zwykle około 6 tygodni. Ponadto, gdy nie ma takiej potrzeby, nie farbuję całej długości włosów, a wyłącznie miejsca, gdzie odrosty są najbardziej widoczne. Dzięki temu mam pewność, że kondycja moich pasm nie zostanie naruszona.

Ten domowy sposób również może cię zainteresować. Korzystam z niego co jesień/zimę i dłonie mam delikatne jak bobasek: Pięty miałam szorstkie jak tarka. Wystarczyły 4 łyżki tego kuchennego produktu i woda. 15 minut i mam stópki jak bobasek

Domowa płukanka jest więc dla mnie doskonałym rozwiązaniem pomiędzy farbowaniami. I choć nie daje tak wyraźnego i natychmiastowego efektu jak tradycyjna farba, to regularne korzystanie pomaga mi w utrzymaniu estetycznej fryzury i nadaniu srebrnym pasmom nieco koloru bez naruszania ich kondycji.