Jesienią i zimą najchętniej spędzam wieczory w salonie. Robię sobie herbatę, otulam się kocem i włączam ulubiony serial. Wtedy szczególnie doceniam przytulne oświetlenie. Nie przepadam bowiem za siedzeniem przy mocnej lampie sufitowej, bo mam wrażenie, że odbiera pokojowi cały urok.

Znacznie bardziej lubię małe punkty światła ustawione na komodzie, stoliku albo parapecie. Dzięki nim nawet zwyczajny pokój wygląda wieczorem przyjemniej. Ostatnio coraz częściej zwracam też uwagę na dekoracje w starym stylu. Mosiężne dodatki, patynowany metal i proste formy mają w sobie coś, co kojarzy mi się z eleganckimi wnętrzami sprzed lat. I właśnie takie niedrogie połączenie znalazłam w Jysku.

Zobacz także:

Styl vintage wraca do salonów i sypialni. Patynowane dodatki dodają wnętrzom charakteru

Jeszcze niedawno wszędzie widziałam jasne meble, białe wazony i dekoracje o bardzo prostych kształtach. Sama lubię takie wnętrza, ale czasami mam wrażenie, że brakuje im duszy. Wszystko jest idealnie dopasowane, tylko trudno znaleźć jeden szczegół, który naprawdę przyciąga wzrok.

Właśnie dlatego coraz bardziej podobają mi się dodatki w stylu vintage, szczególnie te przypominające przedmioty z dawnych domów. Nie chodzi o to, żeby od razu wymieniać meble na antyki. Wystarczy nawet jedna niewielka dekoracja i już robi się klimacik.

Dobrym przykładem są świeczniki z metalu o nierównomiernym wykończeniu. Zamiast gładkiej, błyszczącej powierzchni mają ciemniejsze przebarwienia i cieplejsze refleksy. Taki efekt postarzenia nazywamy patyną. W dekoracjach wnętrzarskich jest bardzo lubiany, ponieważ dodaje przedmiotom głębi i sprawia, że nie wyglądają jak zwykłe, masowo produkowane ozdoby. Nie spodziewałam się jednak, że znajdę go w Jysku w tak niskiej cenie.

Świecznik Gylfe i świece LED Merlinit z Jyska tworzą piękny duet. Zestaw wychodzi naprawdę korzystnie

W Jysku znalazłam połączenie, które od razu wyobraziłam sobie na swoim stoliku kawowym. Pierwszy element to stalowy świecznik Gylfe za 22,50 zł. Ma 11 cm szerokości i 4 cm wysokości, więc jest niewielki, ale jego kształt naprawdę robi wrażenie. Zamiast zwyczajnej okrągłej podstawki ma falowaną powierzchnię, która przypomina miękko ułożony kawałek metalu. Pośrodku znajduje się miejsce na smukłą świecę, a z boku charakterystyczny uchwyt w formie pierścienia. Całość wygląda trochę jak świecznik, który mogłabym znaleźć na targu staroci.

Największe wrażenie zrobił na mnie jednak jego kolor. Ciemna powierzchnia ma miedziane i złotawe refleksy, które pięknie podkreślają nierówności metalu. Nie jest to błyszczące złoto, jakie często widzimy na tanich dekoracjach. Wykończenie przypomina raczej postarzaną patynę.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Do niego dobrałabym świece LED Merlinit, również dostępne w Jysku. Opakowanie zawiera dwie sztuki i kosztuje 27,50 zł, czyli 13,75 zł za jedną świecę. Każda ma 25 cm wysokości, dlatego po ustawieniu w niskim świeczniku tworzy zgrabną, smukłą dekorację. Świece są białe, ozdobione delikatnym motywem zielonych choinek. Wzór jest subtelny, więc nie przytłacza całej aranżacji.

Szczególnie ciekawie wygląda imitacja płomienia. Z daleka przypomina niewielki, jasny ognik na końcu tradycyjnej świecy. To jednak oświetlenie LED, a nie prawdziwy płomień, więc nie ma spalania wosku ani otwartego ognia. Dla mnie to spora zaleta. Lubię wieczorny blask świec, ale nie zawsze mam ochotę pilnować palącego się knota.

Świece LED można ustawić nie tylko na świątecznym stole. Tak stworzyłabym przytulny kącik w salonie

Pierwszym miejscem, w którym postawiłabym ten zestaw, byłaby komoda. Mam słabość do takich niewielkich dekoracji, które nie zajmują dużo miejsca, ale od razu zmieniają wygląd całego mebla. Dwa świeczniki ustawione w niewielkiej odległości od siebie wyglądałyby elegancko, szczególnie na tle jasnej ściany.

Obok położyłabym kilka książek i ustawiła mały ceramiczny wazon. Nie dodawałabym zbyt wielu ozdób, bo sam falowany kształt metalowej podstawki jest wystarczająco ciekawy. Bardzo podoba mi się również pomysł na dekorację stolika kawowego. Wyobrażam sobie drewnianą tacę, na niej jeden świecznik, niewielką szklaną miseczkę i kilka zimowych dodatków. Mogłyby to być szyszki, suszone plasterki pomarańczy albo gałązki.

To również może cię zainteresować: Ale dekoracyjne cacko za 30 zł wyhaczyłam w Sinsay. Pod choinką wygląda jak śnieżny puch i ukrywa stojak

W sypialni postawiłabym pojedynczy świecznik na stoliku nocnym. Delikatne światło mogłoby być miłym dodatkiem podczas wieczornego odpoczynku. Nie zastąpi lampki do czytania, ale może stworzyć przyjemny nastrój, kiedy chcemy się wyciszyć. A co z kuchnią? Tutaj wykorzystałabym świecznik jako element dekoracji na półce albo parapecie.