Świąteczne dekoracje z roku na rok pojawiają się w sklepach coraz wcześniej. Tak naprawdę już w połowie września można zacząć kompletować lampki, figurki i ozdoby, które kilka miesięcy później stworzą bożonarodzeniowy klimat. Co ciekawe, wiele osób rzeczywiście kupuje je z dużym wyprzedzeniem, bo w listopadzie i na początku grudnia najciekawsze rzeczy potrafią być już mocno przebrane. W tym roku postanowiłam więc nie czekać do ostatniej chwili i wcześniej zaczęłam rozglądać się za czymś na balkon. Prawdziwą perełkę dorwałam w Lidlu.

Świecący jelonek z Lidla ma mi pomóc wygrać osiedlową rywalizację. W tym roku nie zamierzałam się ograniczać

Kto mieszka w bloku, ten doskonale wie, że okres świąteczny oznacza nie tylko choinkę i pierniki. Zaczyna się też jedna wielka, oczywiście całkowicie nieoficjalna bitwa o najładniejszy balkon. U mnie na osiedlu niemal każdy wystawia jakieś lampki, świecące gwiazdy, kurtyny albo figurki. Wieczorem wystarczy spojrzeć na budynki i od razu wiadomo, kto w tym roku potraktował temat naprawdę poważnie.

Zobacz także:

Przyznam, że sama też lubię dołożyć coś od siebie. Nie chodzi mi o to, żeby balkon świecił jak lotnisko, ale jedna większa dekoracja potrafi zrobić znacznie lepszy efekt niż kilka przypadkowych sznurów lampek. Właśnie dlatego wpadł mi w oko świecący jelonek z Lidla. Nie jest to klasyczna, nudna lampa, tylko dekoracja, która sama w sobie robi świąteczny efekt. Od razu pomyślałam, że z takim zawodnikiem mogę w tym sezonie trochę namieszać.

Do wyboru są dwa warianty. Można zdecydować się na samego renifera albo wersję z reniferem i saniami. Początkowo chciałam wybrać jeden, ale szybko uznałam, że skoro już zaczynam przygotowania do osiedlowego konkursu, to nie będę robiła tego połowicznie. Zamówiłam więc oba. Jeden planuję ustawić bliżej balustrady, a drugi trochę z boku, żeby razem stworzyły większą świetlną dekorację.

Cena też pomogła mi podjąć decyzję. Jedna figurka kosztuje 89,99 zł, co uważam za całkiem rozsądną kwotę jak na sporą dekorację świetlną, którą można wykorzystać na zewnątrz. W innych sklepach podobne ozdoby potrafią kosztować dużo więcej, dlatego tym razem stwierdziłam, że biorę obie wersje i koniec zastanawiania.

fot. lidl.pl

Po zmroku robi największe wrażenie. Ciepłe światło i mnóstwo diod tworzą naprawdę świąteczny efekt

Najważniejsze w takiej dekoracji jest oczywiście światło. Tutaj wykorzystano aż 120 diod LED, więc jelonek nie będzie tylko delikatnie majaczył gdzieś w rogu balkonu. Po włączeniu cała konstrukcja zostaje podkreślona punkt po punkcie, dzięki czemu kształt figurki jest dobrze widoczny nawet z większej odległości.

Bardzo odpowiada mi też barwa. Diody emitują ciepłe białe światło o temperaturze 2700 K. Właśnie taki odcień najbardziej kojarzy mi się ze świętami. Nie jest chłodny ani niebieskawy, tylko miękki, przyjemny i znacznie bardziej klimatyczny. Moc dekoracji wynosi 4,5 W. Dla mnie ważniejsze od samej liczby jest jednak to, że światło ma być widoczne, ale jednocześnie nie wyglądać agresywnie. Ciepła biel robi tutaj dużą różnicę, bo zamiast ostrego efektu dostajemy coś bardziej przytulnego.

Sam renifer ma około 60 cm szerokości, 29 cm głębokości i 63 cm wysokości. To już rozmiar, który spokojnie może stać się główną ozdobą balkonu. Wersja z saniami ma około 23 cm szerokości, 39 cm głębokości i 86 cm długości, więc również trudno nazwać ją niewielkim dodatkiem.

To też może cię zainteresować: Świeci ciepłym światłem przez 21 dni bez nawet jednej iskry. Obkupiłam się w Biedronce w te nowoczesne znicze

Timer wyręczy mnie każdego wieczoru. Długi przewód i odporność na zachlapania ułatwiają ustawienie dekoracji na zewnątrz

Efekt wizualny to jedno, ale przy dekoracji, która ma stać na balkonie przez wiele tygodni, liczy się też wygoda. Tutaj najbardziej spodobał mi się sześciogodzinny timer. Wystarczy włączyć figurkę o wybranej porze i uruchomić tę funkcję, a później cykl będzie automatycznie powtarzany każdego dnia.

Dużym ułatwieniem jest też przewód zasilający o długości 5 metrów. Na balkonie gniazdko rzadko znajduje się dokładnie tam, gdzie chcemy postawić ozdobę, dlatego kilka dodatkowych metrów kabla potrafi uratować całą aranżację. U mnie daje to znacznie większą swobodę w ustawieniu obu figurek.

Dekoracja nadaje się zarówno do wnętrz, jak i na zewnątrz. Ma stopień ochrony IP44, czyli jest zabezpieczona przed rozbryzgami wody. Na balkonie to ważne, bo nawet jeśli znajduje się pod zadaszeniem, nadal może mieć kontakt z wilgocią czy lekkim deszczem.