Niektóre zapachy kojarzą mi się z porządkiem znacznie bardziej niż klasyczne cytrusowe środki czystości. Lubię, gdy po sprzątaniu albo rozwieszeniu świeżego prania delikatny aromat pozostaje w mieszkaniu jeszcze przez jakiś czas. Zwykłe płyny nie zawsze dają mi taki efekt, dlatego ostatnio zaczęłam rozglądać się za innym rozwiązaniem. Zupełnie przypadkiem znalazłam je podczas zakupów w Action.
Perfumy do prania z Action były moim przypadkowym odkryciem. Niewielka butelka skrywa mocno skoncentrowaną esencję
Do Action weszłam właściwie bez konkretnego planu zakupowego i jak zwykle zajrzałam również na alejkę ze środkami do prania. Wśród dużych opakowań płynów i detergentów moją uwagę zwróciła niewielka niebieska butelka Coccolatevi. Nazwa od razu wydała mi się interesująca, a kiedy przeczytałam dokładniej etykietę i opis, okazało się, że mam przed sobą produkt włoskiej marki. W środku nie znajduje się kolejny klasyczny płyn do płukania, lecz skoncentrowana esencja zapachowa. To właśnie ten szczegół przekonał mnie, żeby wrzucić ją do koszyka i zobaczyć, jak poradzi sobie w domu.
Zobacz także:
Dopiero wtedy spojrzałam na cenę i tutaj czekała mnie kolejna miła niespodzianka. Za butelkę o pojemności 300 ml zapłaciłam tylko 12,48 zł. Producent podaje, że taka ilość wystarcza nawet na 48 użyć, ponieważ jednorazowo potrzeba naprawdę niewiele esencji. Produkt nie zawiera środka zmiękczającego, więc traktuję go przede wszystkim jako dodatek odpowiadający za zapach, a nie zamiennik wszystkich środków używanych podczas prania. Mała butelka nie zajmuje przy tym połowy półki w łazience.
fot. action.com
Włoskie perfumy do prania wykorzystuję nie tylko przy ubraniach. Można myć nimi również podłogi
Najpierw przetestowałam esencję dokładnie tak, jak sugeruje jej nazwa. Przy praniu w pralce producent zaleca wlać 6,25 ml do przegródki przeznaczonej na płyn do płukania. Jeśli zależy nam na wyraźniejszym aromacie, można zwiększyć porcję do 12,5 ml. Ubrania uprane z dodatkiem tych perfum pachną naprawdę długo i intensywnie, a aromat wyczuwam jeszcze jakiś czas po wyjęciu ich z szafy. Nie jest to więc zapach, który znika chwilę po wysuszeniu prania. Szczególnie dobrze sprawdza mi się przy ręcznikach, pościeli czy domowych tekstyliach, przy których lubię wyraźnie czuć świeżość.
Znacznie bardziej zaskoczyło mnie jednak drugie zastosowanie, bo esencję można wykorzystać również podczas mycia podłóg. Do 5 litrów wody należy dodać 12,5 ml produktu, natomiast przy chęci uzyskania intensywniejszego aromatu producent zaleca 18,75 ml. Tutaj efekt też jest wyczuwalny przez jakiś czas po skończonym sprzątaniu. Kiedy wracam do mieszkania, zapach czuję właściwie od progu, dzięki czemu całe wnętrze sprawia wrażenie świeżo posprzątanego. W ten sposób jedna niewielka butelka zastępuje mi osobny zapach do prania i dodatkową esencję, po którą sięgałabym podczas porządków.
Piękny zapach w domu da też ta słodka świeca. Zobacz: Teściowa myślała, że przed jej przyjściem gotowałam czekoladę. Obeszła się smakiem, bo to świeca z Sinsay. Zapach petarda
Dwa warianty zapachowe utrudniły mi wybór. Ostatecznie do koszyka trafiła niebieska wersja The Original
W Action znalazłam dwa warianty i przez chwilę zastanawiałam się, który zabrać do domu. Ostatecznie zdecydowałam się na niebieską butelkę The Original. Jej zapach jest świeży i kwiatowy, ale nie kończy się na typowej woni kojarzącej się z czystym praniem. W kompozycji pojawia się również delikatne piżmowe wykończenie, które nadaje jej bardziej perfumeryjnego charakteru.
Właśnie takie połączenie najbardziej przypadło mi do gustu. Kwiatowe nuty wnoszą świeżość, natomiast piżmowa baza sprawia, że aromat jest cieplejszy i pasuje nie tylko do ubrań, ale też do wnętrza. Drugi dostępny wariant zostawiłam sobie do wypróbowania przy kolejnych zakupach. Za pierwszym razem chciałam zacząć od The Original i już wiem, że niewielkie niebieskie opakowanie zostanie u mnie na dłużej.

Obserwuj nas na Google







