Mycie okien długo było dla mnie jednym z tych domowych obowiązków, które odkładałam do ostatniej chwili. Wiadro, kilka szmatek, ręczniki rozłożone na parapecie, a na koniec i tak polowanie na smugi widoczne dopiero wtedy, gdy zaświeci słońce. Dlatego zainteresował mnie 5-elementowy zestaw Dirt Devil z Lidla za 72,44 zł. Ma mikrofibrę, ściągaczkę, wymienne elementy i wysuwany drążek, więc zamiast kompletować cały arsenał, wszystko potrzebne do ogarnięcia szyb można mieć pod ręką. Szczególnie ciekawie wygląda właśnie teleskopowy uchwyt, bo pozwala dotrzeć wyżej bez wspinania się na krzesło czy ciągłego przestawiania drabinki. Jeśli przed tobą większe porządki, taki niepozorny komplet może być jednym z tych zakupów, które nie wyglądają ekscytująco na sklepowej stronie, ale szybko okazują się zaskakująco praktyczne.

Koniec z arsenałem szmatek przy każdym oknie. Ten zestaw z Lidla zbiera najpotrzebniejsze akcesoria w jednym miejscu

Najbardziej irytujący w myciu okien bywa dla mnie nie sam brud na szybach, lecz cała otoczka tego zadania. Najpierw trzeba znaleźć odpowiednią ściereczkę, potem drugą do wycierania, przygotować płyn, zabezpieczyć parapet, a przy większych oknach jeszcze wyciągnąć coś, co pozwoli dosięgnąć do samej góry. Po kilku minutach łazienka albo kuchnia wygląda jak zaplecze firmy sprzątającej. Właśnie dlatego zestaw Dirt Devil dostępny w Lidlu za 72,44 zł zwraca uwagę przede wszystkim swoją kompleksowością. To pięcioelementowy komplet przeznaczony do czyszczenia okien, w którym znalazły się rozwiązania do mycia, zbierania wody i wykańczania powierzchni.

Zobacz także:

Producent przewidział między innymi dwie wymienne głowice oraz mikrofibrę. Do tego dochodzi wysuwany drążek, który może być szczególnie przydatny przy dużych przeszkleniach, oknach balkonowych czy szybach, których górna krawędź znajduje się poza wygodnym zasięgiem ręki. Zamiast więc chodzić po mieszkaniu ze stosem przypadkowych akcesoriów, można oprzeć większość pracy na jednym zestawie. Całość waży około 0,5 kg, więc sprzęt nie powinien niepotrzebnie obciążać ręki podczas dłuższego sprzątania. Wykorzystano tu między innymi aluminium, tworzywo PP oraz mikrofibrę. To ostatnie ma szczególne znaczenie przy szybach, bo dobrze dobrana mikrofibra pomaga zebrać wilgoć i zabrudzenia bez konieczności wielokrotnego poprawiania tej samej powierzchni. Dla mnie to właśnie liczba poprawek decyduje, czy mycie okien trwa godzinę, czy zaczyna zamieniać się w projekt na całe popołudnie.

fot. lidl.pl

Wysuwany drążek robi tu największą różnicę. Przy wysokich szybach nie trzeba co chwilę przestawiać krzesła

Jeśli masz standardowe, niewielkie okna, różnicę możesz zauważyć przede wszystkim w wygodzie. Przy większych przeszkleniach teleskopowy drążek staje się jednak znacznie ciekawszym elementem całego zestawu. Pozwala zwiększyć zasięg i prowadzić głowicę po szybie bez ciągłego wspinania się i schodzenia. To szczególnie praktyczne w mieszkaniach z wysokimi oknami, przy drzwiach balkonowych, na zabudowanych balkonach czy w domach, gdzie powierzchnia szkła potrafi być naprawdę spora. Schemat pracy można uprościć: najpierw zwilżyć i umyć szybę przy pomocy odpowiedniej głowicy, a następnie zebrać wodę ściągaczką. Zamiast wycierać całe okno suchymi ręcznikami papierowymi albo kilkoma szmatkami, nadmiar wody trafia na gumową krawędź ściągaczki.

Chcesz więcej ciekawych gadżetów do domu? To też warto sprawdzić: Łazienkę mam malutką, a w Rossmannie znalazłam sprytny gadżet i w końcu ręczniki się nie walają. Smukły i tani jak barszcz

Najlepiej prowadzić ją spokojnymi, zachodzącymi na siebie pasami, a po każdym przeciągnięciu przetrzeć gumę suchą ściereczką. To drobiazg, ale właśnie dzięki niemu łatwiej ograniczyć charakterystyczne ślady pozostające na szkle. Mikrofibrę można zostawić na końcowy etap i wykorzystać tam, gdzie pozostały pojedyncze krople albo ślady przy krawędziach. Warto również pamiętać o kolejności: najpierw ramy i parapet, dopiero później szyba. Jeśli zrobisz odwrotnie, brudna woda z ram może spłynąć na świeżo wypolerowane szkło i cała zabawa zaczyna się od początku. Przy takim sposobie sprzątania największą zaletą zestawu nie jest więc magiczne „samoczyszczące” działanie, lecz możliwość zorganizowania sobie pracy tak, by wykonywać mniej zbędnych ruchów.

Smugi często nie są winą płynu, tylko sposobu mycia. Kilka prostych zmian może skrócić całe sprzątanie

Nawet najlepsza ściągaczka niewiele pomoże, jeśli na szybę wylejesz pół butelki detergentu. Zbyt duża ilość środka czyszczącego może zostawiać osad, który później trzeba mozolnie polerować. Zwykle wystarczy niewielka ilość preparatu oraz dobrze zwilżona, ale nie ociekająca wodą powierzchnia robocza. Warto również unikać mycia okien wtedy, gdy mocne słońce pada bezpośrednio na szybę. Woda i środek czyszczący wysychają wówczas bardzo szybko, zanim zdążysz zebrać je ściągaczką, a rezultatem mogą być właśnie smugi. Lepiej wybrać pochmurny dzień albo porę, kiedy dane okno znajduje się w cieniu. Przy mocno zabrudzonych szybach dobrym pomysłem jest też wstępne usunięcie kurzu z ram i zakamarków.

Dzięki temu podczas właściwego mycia nie powstaje szara breja, którą później rozprowadza się po całej powierzchni. Zestaw Dirt Devil może tutaj uporządkować poszczególne etapy, bo wymienne elementy pozwalają przechodzić od mycia do zbierania wilgoci bez szukania kolejnego przypadkowego akcesorium. Producent wskazuje również na możliwość wykorzystania zestawu do ram, co jest przydatne zwłaszcza po lecie, gdy w szczelinach gromadzi się kurz, pył i drobne zabrudzenia. Nie oznacza to oczywiście, że pięć elementów sprawi, iż każde okno umyje się dosłownie trzy razy szybciej – tempo zależy od wielkości szyb, stopnia zabrudzenia i wprawy. Można jednak realnie ograniczyć bieganie po kolejne szmatki, wspinanie się po wyższe partie okna i wielokrotne poprawianie mokrej powierzchni. A przy sześciu czy ośmiu oknach każda taka oszczędność zaczyna mieć znaczenie.

Za 72,44 zł nie kupujesz automatu do okien, ale możesz ułatwić sobie najgorszą część pracy. Najbardziej docenią go właściciele dużych przeszkleń

Czy 72,44 zł za zestaw do mycia okien z Lidla to dużo? Jeśli w domu masz dwa niewielkie okna i od lat wystarcza ci płyn oraz jedna dobra ściereczka, taki komplet nie musi być niezbędny. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w mieszkaniu z dużym balkonem, wysokimi oknami albo kilkoma pomieszczeniami, w których szyby trzeba regularnie doprowadzać do porządku. Wtedy teleskopowy uchwyt i możliwość wymieniania końcówek mogą być znacznie bardziej użyteczne niż kolejna pojedyncza ściągaczka wrzucona do szafki gospodarczej. Atutem jest też niewielka masa zestawu – około 504 g – dzięki czemu podczas pracy na wyciągniętej ręce sprzęt nie powinien być tak męczący jak cięższe urządzenia. Nie potrzebuje też ładowania ani miejsca na duży korpus z elektroniką.

Po skończonym sprzątaniu wystarczy umyć elementy robocze, wysuszyć je i schować do następnego razu. I chyba właśnie w tej prostocie tkwi największy urok tego rozwiązania. Nie obiecuje, że okna nagle zaczną myć się same. Może za to zamienić chaotyczne krążenie między wiadrem, parapetem, stosem ręczników i drabinką w znacznie bardziej uporządkowaną pracę. Jeśli więc na samą myśl o oknach widzisz przed oczami mokry parapet i pięć różnych szmatek rozwieszonych później po łazience, 5-elementowy Dirt Devil z Lidla jest jednym z tych prostych gadżetów, którym warto przyjrzeć się przed kolejnymi większymi porządkami.