Zazdrościłam kiedyś koleżankom dużych kuchni z pięknymi stołami pod oknem. U mnie zawsze był z tym problem. Albo mieścił się stół, albo można było swobodnie otworzyć szafki i przejść do lodówki. A przecież lubię rano usiąść z kawą, rozłożyć gazetę i spokojnie zjeść kanapkę. Nie chcę wszystkiego robić na stojąco przy kuchennym blacie. Dlatego coraz chętniej przyglądam się meblom wymyślonym specjalnie do małych mieszkań.
Nie mam miejsca na tradycyjny stół, ale z kawy nie zrezygnuję. Sinsay ma sprytny stolik montowany do ściany
Przeglądając domowe dodatki w Sinsay, trafiłam na składany stolik ścienny. To zupełnie inne rozwiązanie niż klasyczny stół z czterema nogami, który trzeba jakoś zmieścić między szafkami. Najciekawsza jest sama konstrukcja. Blat mocuje się do ściany, dlatego nie potrzebuje tradycyjnych nóg stojących na podłodze. Dzięki temu pod spodem pozostaje wolne miejsce. Od razu wyobraziłam go sobie w wąskiej kuchni, w której każdy centymetr ma znaczenie. Można rozłożyć blat na czas śniadania, a później złożyć go, żeby nie przeszkadzał podczas gotowania.
Zobacz także:
To rozwiązanie szczególnie spodoba się osobom mieszkającym samotnie lub we dwoje. Nie każdy przecież potrzebuje dużego stołu jadalnianego na sześć osób. Warto jednak pamiętać, że komfort korzystania ze stolika zależy od jego wymiarów. Przed zakupem sprawdziłabym, czy po rozłożeniu zmieszczą się przy nim krzesło, talerz i kubek, a także czy pozostanie dość miejsca na przejście. Dobrze też zaplanować wysokość montażu. Zbyt wysoko zawieszony blat będzie niewygodny podczas jedzenia, a zbyt niski może utrudniać wsunięcie krzesła.
fot. sinsay.pl
Rano stolik na śniadanie, po południu wolna podłoga. Składany blat to praktyczny patent do małego mieszkania
Największą zaletą takiego mebla jest możliwość korzystania z niego tylko wtedy, kiedy rzeczywiście go potrzebujemy. W ciasnej kuchni to znacznie wygodniejsze niż ciągłe przesuwanie tradycyjnego stołu. Widzę go przede wszystkim pod oknem, o ile pozwala na to układ pomieszczenia i sposób otwierania skrzydeł. Poranna kawa przy naturalnym świetle od razu smakuje przyjemniej. Drugi pomysł to montaż przy pustej ścianie obok aneksu kuchennego. Rozłożony stolik może pełnić funkcję dodatkowej powierzchni na lekkie, codzienne czynności, zgodnie z dopuszczalnym obciążeniem producenta.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Jak ceramika z portugalskiej willi za kilkaset złotych, a to półmisek z Pepco w śmiesznej cenie. Był tani, a teraz 50% taniej
Takie rozwiązanie przyda się również w kawalerce. Niewielki blat może służyć raz jako miejsce do posiłku, a innym razem jako stanowisko do pracy z laptopem. Nie ustawiałabym jednak na nim ciężkich urządzeń kuchennych bez sprawdzenia nośności. Ekspres do kawy, robot kuchenny czy duży garnek z jedzeniem mogą ważyć znacznie więcej, niż nam się wydaje. A kiedy stolik przestaje być potrzebny? Wystarczy złożyć blat przy ścianie. Dzięki temu można odzyskać przestrzeń potrzebną do swobodnego poruszania się po mieszkaniu. Właśnie tak rozumiem rozsądne urządzanie niewielkiego wnętrza. Zamiast upychać kolejne meble, wolę wybierać te, które dostosowują się do codziennych potrzeb.
Nie ma nóg, ale o stabilności decyduje coś innego. Przed montażem stolika z Sinsay sprawdziłabym jedną rzecz
Przyznam, że meble przymocowane do ściany zawsze budzą we mnie jedno pytanie. Czy taki blat będzie wystarczająco stabilny, żeby wygodnie z niego korzystać? W przypadku składanych stolików wiele zależy od sposobu montażu. Nawet dobrze wykonany mebel nie będzie bezpieczny, jeżeli przykręcimy go niewłaściwie. Przede wszystkim trzeba sprawdzić rodzaj ściany. Inne mocowania stosuje się do betonu, inne do cegły, a jeszcze inne do ścian z płyt gipsowych.
Duże znaczenie mają także wsporniki i mechanizm składania. Przed pierwszym użyciem należy upewnić się, że wszystkie elementy zostały prawidłowo zamocowane, a blat jest odpowiednio zabezpieczony przed przypadkowym złożeniem. Pamiętałabym również, że taki stolik nie służy do siadania na nim ani podpierania się całym ciężarem ciała. Brak nóg to oszczędność miejsca, ale jednocześnie większe znaczenie prawidłowego mocowania.
Pod względem aranżacji wybrałabym do niego proste, lekkie krzesło, które można wsunąć pod blat albo odstawić w inne miejsce. W małej kuchni nie ma sensu kupować masywnego siedziska, które zajmie całą odzyskaną przestrzeń. Najbardziej przekonuje mnie jednak sama możliwość urządzenia małego kącika śniadaniowego. Nie potrzebuję wielkiej jadalni ani kosztownego remontu, żeby wygodnie usiąść z kubkiem kawy. Czasami wystarczy dobrze wykorzystać kawałek wolnej ściany.

Obserwuj nas na Google







