Mam słabość do drobiazgów, które sprawiają, że mieszkanie wygląda przytulniej, ale nie wymagają przemeblowania całego pokoju. Zamiast kolejnej dekoracyjnej figurki wolę coś, czego naprawdę używam. Szczególnie jesienią, kiedy coraz wcześniej robi się ciemno, małe źródło światła przy łóżku albo na komodzie szybko zaczyna pracować na swoje miejsce w domu.

Teściowa najpierw dotknęła abażuru, potem obejrzała porcelanę. Lampka z Jysk wygląda bardzo niepozornie, ale właśnie w tym tkwi jej urok

Postawiłam ją na szafce nocnej bez wielkich planów. Potrzebowałam niewielkiej lampy, która nie zajmie połowy blatu obok książki, okularów i telefonu. Kiedy teściowa przyszła w odwiedziny, właśnie Eivin przyciągnęła jej uwagę. Najpierw obejrzała jasnozieloną podstawę, później zaczęła przyglądać się abażurowi. Była przekonana, że to zakup z zupełnie innej półki cenowej. W Jysk zapłacimy za nią 37,50 zł. Jest to jednak niewiele jak na gotową lampę stołową z porcelanową podstawą i tekstylnym abażurem.

Zobacz także:

Szczególnie podoba mi się jej kolor. Jysk określa go po prostu jako jasnozielony, ale dla mnie jest bliski delikatnej, pastelowej szałwii. Nie jest krzykliwy i nie dominuje nad pozostałymi dodatkami. Łatwo widzę tę lampkę obok jasnego drewna, beżu, kremowej pościeli czy brązowej komody. Ma w sobie trochę retro, trochę skandynawskiej prostoty i dzięki temu nie wygląda jak ozdoba kupiona wyłącznie na jeden sezon. Warto też doprecyzować kwestię abażuru. W składzie materiałowym Jysk wymienia 50 proc. lnu i 50 proc. bawełny, obok materiałów wykorzystanych w pozostałych częściach lampy. Porcelana również znajduje się w specyfikacji produktu.

fot. jysk.pl

Ma tylko 25 cm wysokości, więc nie zabiera całej szafki nocnej. Lampka Eivin pasuje również na komodę, parapet i niewielki stolik

Duże lampy stołowe wyglądają pięknie na zdjęciach przestronnych salonów, ale w zwykłym mieszkaniu często zaczyna się walka o każdy centymetr. Tu jest inaczej. Eivin ma 25 cm wysokości, a jej średnica wynosi 15 cm. To naprawdę niewielki model. W sypialni stawiam ją obok łóżka. W salonie widzę ją na małym stoliku bocznym albo komodzie. Pasuje też do kącika z fotelem, książkami i niewielkim stolikiem. Przy takim rozmiarze łatwo przenieść ją tam, gdzie akurat potrzebuję dodatkowego punktu świetlnego.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To również może wpaść ci w oko: Nie chcę zaczynać dnia od wrzeszczącego budzika. Action ma świetlny model, który udaje wschód słońca. Tylko 39,95 zł, u innych 500 zł

Podoba mi się również jej proporcja. Porcelanowa podstawa jest zaokrąglona, a niewielki abażur nie przytłacza całości. Dzięki temu lampa stołowa wygląda lekko. Nie próbuje udawać wystawnej dekoracji i właśnie dlatego łatwo połączyć ją z rzeczami, które już stoją w domu. Trzeba jedynie pamiętać o żarówce. Nie dostajemy jej razem z lampą. Eivin ma gniazdo E14 i jest przeznaczona do żarówki o maksymalnej mocy 40 W. To model do wnętrz, zasilany z gniazdka elektrycznego.

Pastelowa zieleń dobrze dogaduje się z jesiennymi kolorami. Nie trzeba od razu zmieniać połowy sypialni, żeby odświeżyć jej wygląd

Jesienią łatwo wpaść w pułapkę kupowania wszystkiego w brązie, pomarańczu i bordo. Sama lubię te kolory, ale po kilku miesiącach mam już ochotę schować część sezonowych dekoracji do pudełka. Z Eivin jest inaczej. Jasna zieleń zostaje ze mną także po jesieni. Teraz zestawiam ją z karmelowym kocem i jasną pościelą. Później równie dobrze wygląda przy bieli, drewnie i prostych dodatkach. Wiosną taki odcień nabiera jeszcze lżejszego charakteru. Dzięki temu lampka nie jest dekoracją na kilka tygodni.

To też dobry przykład na to, że przy urządzaniu mieszkania nie zawsze zaczynam od dużych zmian. Czasami przesuwam lampę, zmieniam poszewkę na poduszkę albo dokładam niewielki wazon i pokój wygląda inaczej. Przy ograniczonym budżecie takie drobiazgi mają dla mnie znacznie więcej sensu niż kupowanie kolejnego mebla tylko dlatego, że zmieniła się pora roku. Sama Eivin ma zresztą sporo opinii. Na stronie Jysk jej średnia wynosi obecnie 4,8 na 5 na podstawie 111 międzynarodowych ocen

Lampka z Jysk pasuje do sypialni bez wielkiego kombinowania. Przy wyborze żarówki można zdecydować, jaki charakter dostanie wieczorem

Sam wygląd lampy to jedna rzecz, ale sporo zmienia również odpowiednio dobrana żarówka. Eivin jest sprzedawana bez źródła światła, więc tutaj mamy swobodę. Do sypialni wybieram ciepłe światło, bo właśnie takiego potrzebuję wieczorem. Nie zależy mi na efekcie mocnej lampy biurkowej. Ma być spokojniej i przytulniej. Przy takim zastosowaniu widzę też największy sens tej lampki. Stawiam ją obok łóżka, włączam wieczorem i nie potrzebuję od razu mocnego górnego światła. W salonie wykorzystuję ją podobnie jako dodatkowy punkt świetlny, a nie główne oświetlenie całego pomieszczenia.

Historia z teściową dobrze pokazała mi jeszcze jedną rzecz. Nie zawsze cena jest pierwszą rzeczą, którą widać po domowym dodatku. Ona najpierw zainteresowała się materiałami, kolorem i formą. Dopiero później zapytała, gdzie lampę kupiłam. I chyba dlatego Eivin najbardziej mi się spodobała. Jest mała, prosta i nie próbuje być przesadnie dekoracyjna. Porcelanowa podstawa, jasnozielony kolor i tekstylny abażur tworzą spokojne połączenie. Nie potrzebuję przy niej wymieniać komody, przemalowywać ściany ani kupować całego zestawu nowych dodatków. Stawiam ją tam, gdzie brakuje mi wieczorem odrobiny światła, i na tym kończy się cała metamorfoza.