Oświetlenie potrafi zmienić odbiór wnętrza bardziej, niż mogłoby się wydawać. Nie zawsze chodzi przy tym o efektowną lampę wiszącą czy kinkiety, które od razu rzucają się w oczy. Czasem największą różnicę robią niewielkie punkty światła ukryte tam, gdzie na pierwszy rzut oka wcale ich nie widać. Od pewnego czasu szczególnie podobały mi się takie rozwiązania stosowane przy zabudowie meblowej. W końcu znalazłam sposób, żeby podobny efekt uzyskać u siebie bez dużego remontu.
Lampka do szafki z Sinsay zastąpiła mi kosztowny pomysł z elektrykiem. Kupiłam od razu kilka sztuk
Od dawna marzyło mi się podświetlenie wewnątrz szafek, które uruchamiałoby się wtedy, gdy z nich korzystam. Zapytałam nawet elektryka, ile kosztowałoby wykonanie czegoś takiego przy mojej obecnej zabudowie. Wycena szybko sprowadziła mnie na ziemię, bo ingerowanie w gotowe meble i instalację oznaczało znacznie większy wydatek, niż zakładałam. Pomysł odłożyłam więc na później, choć nadal chodził mi po głowie. Rozwiązanie pojawiło się zupełnie przypadkiem podczas przeglądania strony Sinsay.
Zobacz także:
Wśród nowości znalazłam listwę podszafkową LED z czujnikiem ruchu PIR i właściwie od razu wiedziałam, że chcę ją wypróbować. Jedna kosztuje 19,99 zł, więc zamiast zaczynać od pojedynczego egzemplarza, zamówiłam od razu kilka sztuk. Część wykorzystałam w kuchennych szafkach, kolejne trafiły do szaf w sypialni i przedpokoju. Na razie dostępna jest tylko czarna wersja, natomiast na stronie widnieje informacja, że biały wariant pojawi się wkrótce.
fot. sinsay.com
Listwa LED z czujnikiem ruchu włącza światło wtedy, gdy jest potrzebne. Nie trzeba za każdym razem szukać włącznika
Lampka ma prostokątną formę i wymiary 27 x 10 x 4 cm, dlatego można umieścić ją wewnątrz szafki. Najważniejszym elementem jest dla mnie czujnik ruchu PIR. Dzięki niemu oświetlenie reaguje na ruch, więc nie trzeba za każdym razem ręcznie uruchamiać światła, gdy chcę znaleźć coś na półce. W kuchni jest to szczególnie wygodne wieczorem, kiedy zamiast zapalać główne oświetlenie, mogę od razu zobaczyć zawartość mebla. Podobnie sprawdza się w szafie z ubraniami.
Listwa jest zasilana przez USB i daje ciepłą barwę światła. To ważny szczegół, bo zamiast ostrego, chłodnego blasku pojawia się znacznie przyjemniejsze dla oka oświetlenie. Producent wskazuje możliwość zastosowania produktu między innymi w kuchni, łazience, przedpokoju, sypialni i garderobie. Sama obudowa wykonana jest z ABS z dodatkiem miedzi.
Sposób zamontowania warto dopasować do konkretnego mebla. U mnie najważniejsze było takie rozmieszczenie listew, żeby światło obejmowało zawartość półek, a sam produkt pozostawał możliwie mało widoczny. Dzięki temu po otwarciu szafki uwagę przyciąga przede wszystkim podświetlone wnętrze.
Zerknij też na hicior z Lidla: Ma tylko 18,5 cm szerokości, a pomieścił pół łazienki. Regał z 3 koszami z Lidla to lity bambus, zapłaciłam grosze
Oświetlenie do szafek dało zaskakująco elegancki efekt. Teraz moja zabudowa wygląda znacznie bardziej luksusowo
Nie spodziewałam się, że tak niewielki dodatek aż tak wpłynie na odbiór mebli. Kiedy wieczorem otwieram szafkę i jej wnętrze rozświetla się ciepłym światłem, mam wrażenie korzystania z zabudowy zaprojektowanej od początku z takim rozwiązaniem. Kojarzy mi się to z eleganckimi kuchniami i garderobami wykonywanymi na wymiar, gdzie oświetlenie jest częścią całego projektu. Tutaj podobny klimat udało mi się stworzyć za ułamek kwoty, którą początkowo brałam pod uwagę.
Właśnie takie niedrogie rozwiązania lubię najbardziej. Nie próbują zmieniać całego wnętrza, a mimo to sprawiają, że codzienne korzystanie z niego staje się wygodniejsze i przyjemniejsze. W tym przypadku dodatkowe światło dało mi jeszcze coś więcej – wrażenie bardziej dopracowanej, eleganckiej zabudowy. Wydałam na pojedynczą listwę niespełna 20 zł, a efekt zdecydowanie wygląda na droższy.

Obserwuj nas na Google







