Nie wszystkie akcesoria do sprzątania muszą być używane dokładnie tak, jak sugeruje etykieta. Czasem wystarczy przyjrzeć się ich budowie, żeby znaleźć dla nich znacznie więcej zastosowań. Szczególnie lubię takie rozwiązania przy myciu okien, bo zamiast wyciągać pół szafki, mogę ograniczyć liczbę potrzebnych rzeczy. Tym razem inspiracja przyszła dość niespodziewanie, bo z działu samochodowego.

Mąż kupił nowość w Action. Ja znalazłam dla niej domowe zastosowanie

W Action pojawił się nowy, 7-częściowy zestaw C&C przeznaczony do czyszczenia samochodu. Kosztuje 29,95 zł, więc po przeliczeniu wychodzi około 4,27 zł za jeden element. W komplecie znalazły się składane wiadro z kratką, duża ściereczka z mikrofibry, dwustronna nakładka z szenilu i mikrofibry, duża gąbka, wąska szczotka oraz ściereczka do okien 3 w 1 z gąbką i skrobaczką do lodu. Producent przewidział je do czyszczenia karoserii i wnętrza auta, jednak szybko zorientowałam się, że część z nich może spokojnie pracować również w domu.

Zobacz także:

fot: action.com

Najbardziej praktyczne okazało się dla mnie składane wiadro. Po porządkach można je złożyć, więc nie zajmuje tyle miejsca co klasyczne. To wygodne rozwiązanie, jeśli wszystkie akcesoria do sprzątania trzeba zmieścić w niewielkiej szafce. Zamiast kupować osobne gadżety do szyb, ram i parapetów, mam też pod ręką kilka różnych powierzchni czyszczących i mogę dobrać je do rodzaju zabrudzenia.

Mycie okien robię teraz trochę inaczej. Mniej wody oznacza mniej bałaganu

Przy oknach nie napełniam wiadra po brzegi. Wystarczy niewielka ilość ciepłej wody z preparatem, którego zwykle używam do mycia, ponieważ mocno ociekająca gąbka tylko dokłada pracy. Zanim zmoczę szybę, suchą mikrofibrą usuwam kurz z ram i parapetu. Wąska szczoteczka może natomiast pomóc przy szczelinach i narożnikach, do których trudno dotrzeć zwykłą szmatką.

Dopiero później przechodzę do szyby. Lekko zwilżoną gąbką można rozmiękczyć ślady po deszczu, kurz czy inne zabrudzenia, a ściereczkę do okien wykorzystać do dalszego czyszczenia powierzchni. Na koniec przydaje się sucha mikrofibra, którą zbieram pozostałą wilgoć. Kluczowe jest przede wszystkim dobre odciskanie akcesoriów. Im mniej wody spływa po szybie, tym mniej później wycierania parapetu i podłogi. Kratka w wiadrze daje z kolei miejsce, na które można odłożyć mokrą gąbkę lub ściereczkę zamiast rzucać je na parapet.

Czytaj także: Nie płyn do naczyń ani ocet, a spray z Action doczyścił szafki w kuchni. Już się nie kleją i pachną mydłem marsylskim

Taki zestaw może ogarnąć więcej niż szyby. Trzeba tylko pamiętać o jednej zasadzie

Takie akcesoria przydają się także pomiędzy większymi porządkami. Mikrofibrą można przecierać parapety i ramy, a niewielka szczotka ułatwia wymiecenie kurzu z trudno dostępnych zakamarków. Gąbkę warto zostawić do powierzchni, które wymagają namoczenia. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem kompletować całego arsenału szczotek i ścierek.

Jest jednak jedna zasada, której trzymam się przy takim nietypowym wykorzystaniu zestawu. Akcesoria przeznaczone do domu najlepiej od początku oddzielić od tych używanych przy samochodzie. Na gąbce czy ściereczce po myciu auta mogą zostać drobinki piasku i brudu, których nie chcemy przenosić na domowe powierzchnie. Po skończonym myciu wszystko dokładnie płuczę i pozostawiam do całkowitego wyschnięcia. Dopiero suche akcesoria chowam. To prosty nawyk, dzięki któremu wilgotne ściereczki nie leżą ściśnięte przez kilka dni i są gotowe do kolejnych porządków.