Jesień uwielbiam do momentu, w którym kolorowe liście przestają wisieć na drzewach i zaczynają tworzyć kolejne warstwy na trawniku. Człowiek sprząta jednego dnia, a następnego rano ma wrażenie, że nikt nawet nie dotknął grabi. Przy większym ogrodzie takie porządki szybko przestają być przyjemnym zajęciem na świeżym powietrzu. U nas dodatkowym problemem jest to, że do grabienia jakoś nigdy nie ma chętnych. W tym roku postanowiłam więc zastosować małą prowokację.
Poprosiłam sąsiada o pomoc przy liściach. Krzychu nagle odzyskał zapał do jesiennych porządków
Sterta rosła, Krzychu odkładał grabienie na później, więc w końcu rzuciłam, że poproszę sąsiada. Zanim zdążyłam na dobre rozwinąć temat, mąż wyraźnie zainteresował się tym, co dzieje się w ogrodzie. Grabie nadal nie wzbudziły jego entuzjazmu. Zamiast tego zaczął szukać rozwiązania, które pozwala uporządkować suche liście bez mozolnego zgarniania ich z każdego zakątka.
Zobacz także:
Tak na jego radar trafiła akumulatorowa dmuchawa do liści Parkside z Lidla. To urządzenie 20 V przeznaczone właśnie do zbierania suchych liści oraz usuwania ich z trudno dostępnych miejsc. Producent jako przykład podaje nawet przestrzeń pod pojazdami. Długa rura pozwala kierować strumień powietrza blisko podłoża, więc zamiast biegać z grabiami po całym ogrodzie, można zebrać suche liście w jedno miejsce. I właśnie w tym widzę największy sens takiego sprzętu. Grabie nadal zostają w szopie i nadal się przydają. Dmuchawa nie sprawia przecież, że liście magicznie znikają z działki. Pomaga natomiast przemieścić je tam, gdzie później łatwiej je zebrać. Szczególnie ciekawie wygląda to przy liściach, które utknęły przy krawężniku, pod samochodem albo w innych miejscach, do których szerokimi grabiami trudno wygodnie dotrzeć.
fot. lidl.pl
Dmuchawa Parkside działa na akumulator 20 V. Nie ciągnie się za nią przewód po całym ogrodzie
Przy sprzęcie ogrodowym przewód potrafi mnie zirytować jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Trzeba pilnować gniazdka, przedłużacza, omijać rośliny i uważać, żeby kabel nie znalazł się dokładnie tam, gdzie akurat chcemy przejść. Tutaj tego problemu nie ma, ponieważ model Parkside jest urządzeniem akumulatorowym. Dmuchawa należy do systemu X 20 V Team. Oznacza to, że współpracuje z akumulatorami Parkside należącymi do tej serii. To istotna informacja dla osób, które mają już w domu inne kompatybilne narzędzia tej marki.
Chcesz więcej ciekawych gadżetów do domu? To również warto sprawdzić: Znalazłam tańszy sobowtór dzbanka z Homla. Za 35 zł, czyli 4x taniej, a też z zaparzaczem i drewnianą pokrywką. Wyhaczyłam w Pepco
Jest jednak jeden szczegół, który warto sprawdzić przed wrzuceniem urządzenia do internetowego koszyka. Już sama nazwa oferty Lidla informuje, że zestaw jest sprzedawany bez akumulatora i ładowarki. Potwierdza to również instrukcja urządzenia. Jeżeli ktoś nie ma kompatybilnej baterii i odpowiedniej ładowarki, musi uwzględnić ich zakup osobno. Przy pierwszym zakupie sprzętu z systemu akumulatorowego całkowity koszt nie kończy się przecież na samym urządzeniu. Z kolei osoba, która ma już w garażu odpowiedni akumulator Parkside, znajduje się w zupełnie innej sytuacji.
Grabie całkiem nie znikają z ogrodu. Dmuchawa pomaga przede wszystkim zebrać suche liście w wybrane miejsce
Krzychu najchętniej ogłosiłby oczywiście koniec epoki grabi, ale aż tak łatwo nie ma. Instrukcja jasno określa przeznaczenie tego modelu. Dmuchawa służy do zbierania suchych liści i wydmuchiwania ich z trudno dostępnych przestrzeni. To oznacza, że najpierw można zgromadzić liście w jednej stercie, a później nadal trzeba je fizycznie zebrać i wynieść. Warto zwrócić uwagę na słowo „suche”. Mokra, ciężka warstwa przyklejona do trawy stawia urządzeniu zupełnie inne wymagania. Producent zabrania również używania tego modelu podczas deszczu i zaznacza, że sprzęt nie jest przeznaczony do pracy w wilgotnych miejscach.
Dlatego ja traktuję dmuchawę jako narzędzie na odpowiedni dzień, a nie sprzęt do wyciągnięcia bez względu na pogodę. Gdy jest sucho, można zabrać się za liście rozsypane po ścieżce, trawniku czy podjeździe i skierować je w jedno miejsce. Po jesiennej ulewie lepiej poczekać. Jest jeszcze kwestia sąsiadów. Dmuchawa ma pomagać uporządkować własny ogród, a nie przerzucać problem za płot. Strumień powietrza kieruję więc tak, aby liście trafiały w miejsce, z którego później łatwo je zebrać. Inaczej zamiast rodzinnego sporu o grabienie szybko urządziłabym sobie spór sąsiedzki.
Krzychu chciał sprytnego sprzętu zamiast grabi i właśnie taki znalazł. Ja najbardziej doceniam jedną praktyczną rzecz
Najbardziej przekonuje mnie możliwość dotarcia do zakamarków. Pod samochodem, wzdłuż ogrodzenia czy przy innych przeszkodach grabienie potrafi być irytujące. Producent wprost wskazuje usuwanie suchych liści z trudno dostępnych miejsc jako jedno z zastosowań urządzenia. Nie zamierzam jednak udawać, że akumulatorowa dmuchawa jest potrzebna w każdym domu. Przy dwóch niewielkich drzewach i małym ogródku zwykłe grabie nadal wykonują swoją pracę. Inaczej patrzę na sprawę, gdy jesienią regularnie trzeba sprzątać większą powierzchnię albo liście wciskają się w każdy zakamarek.
U nas największym sukcesem okazało się jednak coś zupełnie innego. Wreszcie nie muszę przypominać Krzychowi co drugi dzień, że trawnik czeka. Perspektywa oddania roboty sąsiadowi zadziałała błyskawicznie, a nowy sprzęt dodatkowo podniósł jego motywację. Teraz tylko obserwuję przez okno, jak człowiek, który jeszcze niedawno nie miał czasu na liście, nagle z wielkim zaangażowaniem urządza jesienne porządki. Sąsiad może odpoczywać.

Obserwuj nas na Google







