Sierpień kojarzy mi się z ogrodem pełnym kolorów, ale to również moment, kiedy część roślin zaczyna wymagać większej uwagi. Róże są jednymi z tych kwiatów, których w drugiej połowie lata szczególnie pilnuję. Odpowiednia pielęgnacja może pomóc odmianom powtarzającym kwitnienie wypuścić kolejne pąki. Wiele ogrodniczych zwyczajów podpatrzyłam u mojej babci Władzi, która od lat zajmuje się swoimi krzewami. Jeden z jej sierpniowych sposobów na róże działa wyśmienicie za każdym razem.
Sierpniowy ogród wymaga ode mnie sporo uwagi. Skupiam się przede wszystkim na różach
W sierpniu w ogrodzie wciąż jest mnóstwo pracy. Letnie upały potrafią mocno przesuszyć podłoże, na rabatach pojawiają się przekwitłe kwiatostany, a niektóre rośliny zaczynają powoli tracić swój wcześniejszy wigor. Zamiast więc jedynie cieszyć się końcówką lata, regularnie sprawdzam, w jakiej kondycji są moje rośliny.
Zobacz także:
Dużo uwagi poświęcam różom. Wiele odmian po pierwszym obfitym kwitnieniu może zakwitnąć ponownie, dlatego nie spisuję ich na straty, gdy pierwsze kwiaty zaczynają więdnąć. Przyglądam się pędom i liściom, a przekwitłe kwiaty usuwam na bieżąco.
Ważne jest dla mnie również podlewanie. W ciepłe dni ziemia może wysychać znacznie szybciej, niż się wydaje, dlatego sprawdzam wilgotność podłoża i w razie potrzeby porządnie nawadniam krzewy. Wodę kieruję bezpośrednio pod roślinę, zamiast moczyć kwiaty i liście. Najlepiej robić to rano, gdy temperatura nie jest jeszcze wysoka.
Przy okazji zaglądam pod krzewy i zbieram opadłe liście oraz płatki. Sprawdzam też, czy na roślinie nie pojawiły się plamy, nalot albo szkodniki. Takie regularne oględziny zajmują kilka minut, a pozwalają znacznie szybciej zauważyć, że z różą dzieje się coś niepokojącego. To jednak nie wszystko.
Róże nie zawsze kwitną tak długo, jak bym chciała. Wtedy skupiam się jeszcze na 1 ważnym zabiegu
Jeśli zależy mi na kolejnych kwiatach, nie zostawiam na różach wszystkich przekwitłych główek. W przypadku odmian powtarzających kwitnienie ich regularne usuwanie jest jednym z podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych. Roślina nie przeznacza wtedy energii na zawiązywanie owoców, a może skierować ją na dalszy wzrost.
fot. meegi/Adobe Stock
Nie wykonuję jednak mocnego cięcia całego krzewu. Latem skupiam się przede wszystkim na przekwitłych kwiatach, suchych lub uszkodzonych fragmentach i obserwowaniu kondycji rośliny. W tym przypadku nieoceniona okazuje się metoda mojej babci Władzi.
Babcia Władzia stosuje „zasadę 0,5 cm”. Pokazała mi, jak dokładnie przycinać przekwitłe róże
Najlepszy sposób na cięcie róż w sierpniu podpatrzyłam u mojej babci. Władzia nigdy nie ścina przekwitłego kwiatu w przypadkowym miejscu. Najpierw przesuwa wzrok w dół pędu i szuka zdrowego, dobrze rozwiniętego liścia składającego się z pięciu listków. Dopiero wtedy sięga po sekator.
Cięcie wykonuje około 0,5 cm nad takim liściem, najlepiej nad pąkiem skierowanym na zewnątrz krzewu. Sekator prowadzi lekko po skosie, mniej więcej pod kątem 45 stopni. Dzięki temu nie uszkadza samego pąka, z którego może rozwinąć się kolejny pęd.
I właśnie stąd wzięła się domowa „zasada 0,5 cm”. Nie chodzi o to, żeby z linijką mierzyć każdy pęd, ale żeby nie ciąć ani bezpośrednio przy pąku, ani zostawiać nad nim niepotrzebnie długiego fragmentu łodygi. Pół centymetra jest prostą odległością, którą łatwo zapamiętać.
Babcia zawsze przypomina mi też o jeszcze jednej rzeczy. Sekator powinien być ostry i czysty. Tępe ostrze może zmiażdżyć tkankę zamiast wykonać równe cięcie. Przy większej liczbie krzewów warto również regularnie czyścić narzędzie, szczególnie jeśli wcześniej przycinało się pędy wyglądające na chore.
To również może cię zainteresować: Zawsze robię 1 rzecz po zbiorach fasolki szparagowej. Później nie wydaje kasy na profesjonalne nawozy
Sama zasada nie sprawi oczywiście, że każda róża będzie kwitła nieprzerwanie aż do pierwszego mrozu. Dużo zależy od odmiany, pogody, stanowiska i kondycji konkretnego krzewu. W przypadku róż powtarzających kwitnienie prawidłowe usuwanie przekwitłych kwiatów może jednak sprzyjać pojawieniu się kolejnych pąków. U babci Władzi ten sierpniowy rytuał jest stałym punktem pielęgnacji i właśnie od niej nauczyłam się, że czasami kilka milimetrów naprawdę ma znaczenie.

Obserwuj nas na Google







