Każdy opiekun kota wie, że wybór zabawek to loteria. Można wydać kilkadziesiąt złotych na wymyślny produkt, a zwierzak i tak wybierze karton po zakupach albo zgnieciony paragon. U mnie wyglądało to podobnie. Już prawie pogodziłam się z tym, że moja kotka po prostu nie lubi się bawić. Aż podczas zakupów w Pepco zobaczyłam uroczą materiałową myszkę z kocimiętką w środku. Kosztowała siedem złotych, więc pomyślałam, że jeśli się nie sprawdzi, to nie będzie jakoś mi szkoda.
Byłam pewna, że Królewna ja zignoruje. A tu zaskoczenie
Po powrocie do domu rzuciłam myszkę na podłogę właściwie bez większych oczekiwań. Kotka, nie przez przypadek nazwana przez moją rodzinę Królewną, spojrzała na nią kątem oka i... podeszła. To już był sukces. Chwilę później zaczęła ją obwąchiwać, delikatnie trącać łapką, a po kilku sekundach złapała ją zębami, porzuciła i złapała w locie. Patrzyłam na to z niedowierzaniem. Ta sama kotka, która potrafiła kompletnie zignorować migający laser i elektroniczne zwierzątka, nagle urządziła sobie polowanie. Co chwilę podrzucała myszkę, przewracała się na bok, przytulała ją przednimi łapami i kopała tylnymi, jakby właśnie złapała największą zdobycz swojego życia.
Zobacz także:
fot. pepco.pl
Sekret chyba tkwi w zapachu. Kocimiętka wywołuje u mojego kota euforię
Nie jestem specjalistką od kocich zachowań, ale podejrzewam, że sporą rolę odegrała kocimiętka ukryta w środku zabawki. Wiele kotów reaguje na wręcz euforycznie. Jedne zaczynają się turlać, inne ocierają policzkami o przedmiot, jeszcze inne dostają nagłego przypływu energii. Moja kotka zdecydowanie należy do tej ostatniej grupy. Przez kilkanaście minut biegała z myszką po całym mieszkaniu, chowała ją pod stołem, wyciągała spod krzesła i wracała do zabawy. Nawet kiedy już się zmęczyła, nie zostawiła swojej zdobyczy. Położyła się w swoim ulubionym kartonie i zasnęła z myszką w łapkach, jakby pilnowała cennego skarbu.
Nasze redaktorki uwielbiają gadżety z Pepco. Przeczytaj, co jeszcze tam znalazły: Na wieszaku była taka sobie, ale jak przymierzyłam - petarda. 100% wiskoza, a wiązanie w talii podkreśla kształty
Nie każdą zabawką dogodzisz kotu. W końcu te zwierzęta mają swoje zdanie
To doświadczenie przypomniało mi, że z kotami niczego nie da się przewidzieć. Drogie, świecące i ruszające się zabawki wcale nie muszą okazać się najlepsze. Czasami większą frajdę sprawia prosty kawałek materiału z odpowiednim zapachem. Od tamtej pory myszka regularnie pojawia się w różnych miejscach mieszkania. Raz znajduję ją pod łóżkiem, innym razem w przedpokoju albo... w swoim kapciu. Myszka wyraźnie awansowała na ulubioną zabawkę - straciła ogon i zaczęła łysieć. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką może wystawić kot. Na szczęście w zestawie z Pepco były dwie sztuki, więc niebawem dam jej drugą.
Nie twierdzę, że zadziała u każdego. U mnie był to strzał w dziesiątkę.
Każdy kot jest inny. Jeśli jednak, tak jak ja, mieszkacie z kanapowym leniuchem, czasem warto spróbować nowego rozwiązania, a nóż przypadnie mu do gustu. W moim wypadku niepozorna materiałowa myszka z kocimiętką okazała się większym hitem niż wszystkie wcześniejsze zabawki razem wzięte. A największą satysfakcję miałam nie z samego zakupu, tylko z widoku kotki, która po raz pierwszy od dawna sama z siebie urządziła sobie prawdziwe polowanie.
Obserwuj nas na Google







