Początek września zawsze uruchamia u mnie potrzebę drobnych zmian w mieszkaniu. Nie chodzi jednak o wymianę połowy wyposażenia ani kompletowanie dekoracji na jeden sezon. Wolę wykorzystać kilka niewielkich dodatków, które zmieniają charakter pokoju bez dużych wydatków. Jesienią szczególnie dobrze działają naturalne motywy, szkło i ciepłe punkty światła.
Takiej lampki jeszcze nie widziałam. Pepco zamknęło jesień pod szklanym kapeluszem
Podobne lampki LED widziałam już nieraz, dlatego zazwyczaj przechodzę obok nich bez większego zainteresowania. Tym razem zaciekawiło mnie jednak zupełnie inne wydanie tego popularnego pomysłu. W Pepco pojawił się szklany grzybek LED za 15 zł, który wygląda trochę jak niewielka dekoracja botaniczna zamknięta pod kloszem. Wewnątrz oprócz światełek umieszczono bowiem drobne suszone kwiaty. To właśnie ten detal sprawia, że całość nabiera bardziej naturalnego, lekko leśnego charakteru.
Zobacz także:
fot: pepco.pl
Sam grzybek wykonany jest ze szkła. Ma zaokrąglony, kopułowaty kapelusz i grubszy, cylindryczny trzon, dzięki czemu kształt jest czytelny, ale nie wygląda jak typowa figurka. W środku znajduje się dioda LED emitująca ciepłe, miękkie światło, które rozchodzi się po całej szklanej konstrukcji. Taki dodatek nie zastąpi oczywiście lampki do czytania czy głównego oświetlenia, ale też nie takie jest jego zadanie. To przede wszystkim niewielkie światło dekoracyjne, którym można stworzyć przyjemniejszą atmosferę wieczorem.
Nie trzeba nawet włączać światła. Suszone kwiaty robią tu połowę roboty
W przypadku sezonowych ozdób lubię wybierać rzeczy, które nie tracą całego uroku po wyłączeniu. Tutaj właśnie tak jest. Za dnia światełka schodzą na drugi plan, a przez przezroczyste szkło dobrze widać suszone rośliny. Dzięki nim grzybek może stać na półce czy komodzie po prostu jako dekoracja. Dopiero wieczorem pokazuje drugie oblicze – ciepłe światło podkreśla susz i jeszcze mocniej „ociepla” wizualnie wnętrze.
Gdzie ustawić taką ozdobę? Najlepiej tam, gdzie wieczorem brakuje małego punktu światła. Może to być półka z książkami, parapet, stolik obok kanapy albo komoda. Ciekawy efekt można też uzyskać, ustawiając ją w pobliżu roślin doniczkowych, drewnianych dodatków czy ceramiki. W moim przypadku właśnie takie niewielkie źródła światła najlepiej budują jesienny nastrój, bo nie trzeba zmieniać całej aranżacji. Wystarczy zgasić mocną lampę sufitową i zostawić kilka delikatniejszych punktów.
Po dekoracje na jesień warto zajrzeć też do Ikei: Poszłam do IKEA po jesienny wieniec, ale takiej bordo petardy za 39,99 zł się nie spodziewałam. W połączeniu z antracytem - bajka
Jesienny klimat nie wymaga wielkich zakupów. Zacznij od tego, co masz w domu
Co ważne, podobny efekt można uzyskać bez kupowania całego zestawu jesiennych dekoracji. Zamiast zastawiać mieszkanie sezonowymi figurkami, lepiej wybrać kilka elementów, które do siebie pasują. Niewielka lampka może być jednym z nich, ale sporą część aranżacji da się przygotować praktycznie za darmo.
Podczas spaceru można zebrać szyszki i niewielkie gałązki, a później ułożyć je w szklanym naczyniu lub na tacy. Suszone trawy wystarczy wstawić do wazonu, który już stoi w szafce. Z kolei koc przeniesiony z sypialni na kanapę od razu zmienia odbiór salonu. Dobrze działają też poszewki, świece i drewniane dodatki, które mamy już w domu.
Zorientowałam się, że przy takich zmianach ważniejsza od liczby dekoracji jest ich kolorystyka i światło. Ciepłe odcienie, naturalne materiały oraz kilka delikatnych punktów świetlnych wystarczą, żeby wnętrze stało się przytulniejsze. I właśnie dlatego takie drobiazgi mają sens – można wykorzystać je jako uzupełnienie tego, co już mamy, zamiast urządzać mieszkanie od nowa wraz z każdą porą roku.

Obserwuj nas na Google






