Kiedyś nie wyobrażałam sobie eleganckiego wyjścia bez szpilek. Zakładałam je na rodzinne uroczystości, spotkania i do pracy, choć po kilku godzinach najchętniej zamieniłabym je na kapcie. Dziś wolę buty na niskim obcasie. Nie muszę przecież dodawać sobie dziesięciu centymetrów, żeby dobrze wyglądać. Jesienią szczególnie lubię botki. Pasują do spodni, sukienek i długich płaszczy. W dodatku jeden dobrze dobrany model potrafi zastąpić kilka par obuwia na różne okazje. Dlatego zamiast kupować kolejne modne buty, wolę szukać takich, które rzeczywiście wykorzystam.
Czarne botki z CCC mają niski obcas i marszczoną cholewkę. Wyglądają kobieco bez wysokich szpilek
W CCC znalazłam czarne botki Clara Barson, które od razu spodobały mi się ze względu na fason. Nie są ani ciężkimi traperami, ani typowymi botkami na słupku. Mają prostą linię i delikatnie marszczoną cholewkę, która nadaje im ciekawszy wygląd. To właśnie marszczenie najbardziej przyciągnęło moją uwagę. Dzięki niemu buty nie wyglądają zbyt surowo, a jednocześnie pozostają na tyle klasyczne, że można nosić je przez kilka sezonów. Model ma niski obcas, około 3,5 cm, oraz zaokrąglony nosek. Taki fason może być dobrym rozwiązaniem dla kobiet, które nie przepadają za szpilkami, ale chciałyby delikatnie unieść sylwetkę.
Zobacz także:
Oczywiście sam niski obcas nie gwarantuje wygody każdej osobie. Dużo zależy od dopasowania buta, szerokości stopy i tego, jak układa się cholewka. Dlatego przed zakupem najlepiej dokładnie sprawdzić rozmiar. Praktycznym detalem jest boczny suwak. Nie trzeba za każdym razem mocować się ze sznurowadłami, co szczególnie doceniam podczas codziennych wyjść. Botki wykonano z materiałów syntetycznych. Nie są więc modelem ze skóry naturalnej, o czym warto wiedzieć przed zakupem.
fot. ccc.eu
Wyglądają jak botki z eleganckiego butiku. W CCC przeceniono je o połowę
Największą niespodzianką okazała się cena. Czarne botki Clara Barson kosztują obecnie 69,99 zł zamiast 139,99 zł, czyli o połowę mniej niż wcześniej. Za taką kwotę trudno oczekiwać luksusowych materiałów, ale można znaleźć obuwie o ciekawym fasonie, które uzupełni jesienną garderobę. Szczególnie gdy szukamy drugiej pary botków na zmianę.
Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Wygląda jak płaszcz z drogiego włoskiego butiku. Klasyka z idealnym odcięciem w talii i ciepełko. A cena śmiesznie niska
Przy zakupie nie kierowałabym się jednak wyłącznie przeceną. Najpierw zastanowiłabym się, do czego będę je nosić. W mojej szafie sprawdziłyby się przede wszystkim jako buty do pracy, na rodzinny obiad i codzienne wyjścia. Warto też pamiętać, że są to botki na jesień. Sklep nie opisuje ich jako wodoodpornych ani przeznaczonych na oblodzone chodniki. Na deszczową pogodę i silny mróz wybrałabym bardziej zabudowane obuwie o odpowiednich właściwościach. Przed zamówieniem sprawdziłabym dostępność swojego rozmiaru oraz tabelę długości wkładek. Zdarza mi się bowiem, że dwie pary oznaczone tym samym numerem zupełnie inaczej leżą na stopach.
Do sukienki wyglądają elegancko, a z jeansami całkiem swobodnie. Te botki nosiłabym na trzy sposoby
Pierwsza stylizacja, która przychodzi mi do głowy, to dzianinowa sukienka midi, czarne rajstopy i klasyczny płaszcz. Marszczona cholewka może ciekawie wyglądać przy odsłoniętej dolnej części łydki. Szczególnie podoba mi się połączenie czarnych botków z sukienką w kolorze bordo lub butelkowej zieleni. Do tego niewielka torebka i delikatna biżuteria. Niczego więcej nie trzeba, żeby przygotować elegancki strój na spotkanie. Druga propozycja jest bardziej codzienna. Proste jeansy, jasny golf i beżowy płaszcz. Czarne obuwie ładnie przełamie spokojne kolory, a niski obcas będzie mniej zobowiązujący niż szpilka.
Trzecia stylizacja to spódnica za kolano i miękki sweter. Wybrałabym model z prostym dołem albo delikatnymi plisami. Przy takim zestawieniu botki dodają całości charakteru, ale nie dominują stroju. Jest jeszcze jeden szczegół, na który zwróciłabym uwagę. Aby nogi wyglądały na optycznie dłuższe, warto dobrać rajstopy lub spodnie w zbliżonym odcieniu do butów. Dzięki temu nie powstaje wyraźna granica kolorystyczna przy kostce.
Nie twierdzę, że każda para botków automatycznie wysmukli sylwetkę. Dużo zależy od długości spódnicy, proporcji nóg i zestawienia kolorów. Jednak odpowiednio dobrany fason może pomóc uzyskać taki efekt bez wysokiego obcasa. I właśnie dlatego podobają mi się te czarne botki. Nie potrzebują wymyślnej stylizacji, żeby wyglądać elegancko. Można założyć je do ulubionej sukienki albo zwykłych spodni i nie rezygnować z kobiecego stylu.

Obserwuj nas na Google







