Zawsze podziwiałam, jak ubierają się kobiety w Skandynawii. Na zdjęciach z Kopenhagi czy Sztokholmu często widzę proste płaszcze, grube swetry, miękkie szaliki i wygodne buty. Nikt nie wygląda, jakby spędził dwie godziny przed lustrem, a jednak wszystko pięknie do siebie pasuje. Najbardziej lubię w tym stylu połączenie wygody z elegancją. Zimą sama nie mam ochoty marznąć dla ładnego wyglądu. Chcę mieć ciepłe stopy, swobodnie chodzić po mieście i nie martwić się, że buty pasują tylko do jednego zestawu. Dlatego coraz częściej zwracam uwagę na jasne, ocieplane botki. Są ciekawą odmianą od czarnych modeli, które przez lata dominowały w mojej szafie.
Beżowe botki z Deichmanna wyglądają jak ze skandynawskiej ulicy. Jasny kolor dodaje zimowym stylizacjom lekkości
W Deichmannie znalazłam zimowe botki Claudia Ghizzani w beżowym kolorze. To propozycja dla kobiet, które lubią wygodne obuwie, ale nie chcą rezygnować z modnego wyglądu. Najbardziej podoba mi się ich spokojna kolorystyka. Beż pięknie komponuje się z kremowymi swetrami, brązowymi płaszczami i jasnymi jeansami. Nie przyciąga uwagi tak mocno jak intensywne kolory, ale potrafi sprawić, że cały strój wygląda bardziej harmonijnie. Botki mają zaokrąglony nosek i zimowy charakter. W środku zastosowano ocieplenie ze sztucznego futerka, które nadaje im przytulny wygląd i może poprawiać komfort podczas chłodniejszych dni.
Zobacz także:
To właśnie takie buty kojarzą mi się ze skandynawskimi stylizacjami. Nie muszą mieć wysokiego obcasa ani błyszczących ozdób. Ich urok polega na prostocie. Szczególnie dobrze widziałabym je w połączeniu z długim, wełnianym płaszczem i dużym szalikiem. Do tego zwykłe jeansy, niewielka torebka i można wyjść na spacer albo zakupy. Nie oznacza to oczywiście, że każdy jasny model będzie równie praktyczny zimą. Przy beżowym obuwiu trzeba liczyć się z tym, że zabrudzenia mogą być bardziej widoczne niż na czarnych butach. Dlatego przed pierwszym wyjściem warto sprawdzić zalecenia producenta dotyczące pielęgnacji i ewentualnej impregnacji.
fot. deichmann.pl
Zimowe botki nie muszą kosztować kilkuset złotych. Model Claudia Ghizzani ma ocieplane wnętrze
Przy zakupie zimowego obuwia zawsze zwracam uwagę na wnętrze. Ładny wygląd to jedno, ale kiedy temperatura spada, najważniejszy staje się komfort stóp. Beżowe botki Claudia Ghizzani mają wyściółkę ze sztucznego futerka. To rozwiązanie, które może być przyjemniejsze w chłodne dni niż cienkie, nieocieplane wnętrze. Warto jednak pamiętać, że samo futerko nie gwarantuje ochrony przed silnym mrozem. Znaczenie mają również grubość podeszwy, materiały zewnętrzne i to, czy buty dobrze dopasowują się do stopy. Nie każdy model określany jako zimowy nadaje się do chodzenia po głębokim śniegu lub mokrym błocie pośniegowym.
Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Kremowy sweter, jeansy i te orzechowe botki z CCC. Są najtańsze ze wszystkich, a mają złoty detal i jakie wygodne
Cena botków w Deichmannie wynosi 129,99 zł. Jak na ocieplany model przeznaczony na chłodniejszą porę roku, jest to propozycja, której warto się przyjrzeć, szczególnie gdy szukamy butów do codziennych stylizacji. Przed zakupem sprawdziłabym jednak podeszwę. Zimą przyczepność ma ogromne znaczenie, zwłaszcza na mokrych chodnikach i śliskich schodach. Warto również upewnić się, że obuwie nie uciska palców, gdy założymy nieco grubsze skarpetki. Sama nie kupowałabym zimowych botków idealnie dopasowanych na cienką stopkę. Odrobina miejsca wewnątrz pozwala wygodniej poruszać palcami, choć but nie powinien też zsuwać się z pięty.
Po pięćdziesiątce wybieram wygodę, ale nie rezygnuję z elegancji. Beżowe botki pasują do połowy zimowej szafy
Kiedyś miałam zwyczaj kupowania butów pod konkretny płaszcz albo torebkę. Potem okazywało się, że przez większość sezonu stoją w szafie, bo nie pasują do codziennych ubrań. Dzisiaj wolę uniwersalne modele. Beżowe botki są pod tym względem bardzo wdzięczne, szczególnie jeśli lubimy spokojne kolory. Pierwszy zestaw, który przychodzi mi do głowy, to jasne jeansy, kremowy golf i karmelowy płaszcz. Do tego duży szalik w odcieniach beżu. Taka stylizacja wygląda przytulnie, ale nie jest przesadnie sportowa.
Na zwykłe zakupy wybrałabym ciemne spodnie, pikowaną kurtkę i niewielką listonoszkę. Jasne buty mogą wtedy rozjaśnić cały strój, zwłaszcza jeśli kurtka jest granatowa albo brązowa. Podobają mi się również połączenia beżu z szarością. Długi szary płaszcz, miękki sweter i proste spodnie tworzą spokojną całość. Nie potrzeba wielu dodatków, żeby wyglądać schludnie. A co ze spódnicami? Ocieplane botki można zestawić z dzianinową sukienką i grubszymi rajstopami. Najlepiej zwrócić uwagę na proporcje między długością sukienki a wysokością cholewki, żeby całość dobrze układała się na sylwetce. Po pięćdziesiątce nie widzę powodu, żeby ograniczać się wyłącznie do ciemnego obuwia. Jasne buty potrafią wyglądać bardzo elegancko, a przy tym nie dodają stylizacji ciężkości.
Skandynawski styl nie wymaga drogich marek. Wystarczy kilka prostych rzeczy i dobrze dobrane buty
Najbardziej przekonuje mnie w skandynawskiej modzie to, że wiele zestawów można odtworzyć z ubrań, które już mamy. Nie trzeba wymieniać całej garderoby ani kupować nowego płaszcza tylko dlatego, że zmienił się sezon. Wystarczy prosty sweter, wygodne spodnie i jeden dobrze dobrany dodatek. Czasem są nim buty, innym razem szalik albo torebka. Beżowe botki z Deichmanna mogą być właśnie takim elementem. Pasują do codziennych stylizacji i mają ocieplane wnętrze, które przydaje się jesienią oraz zimą. Nie udawałabym jednak, że zastąpią specjalistyczne obuwie na każde warunki pogodowe.
Nie potrzebuję szafy pełnej obuwia. Wolę mieć kilka par, które naprawdę noszę i które pasują do większości moich ubrań. A jasne, przytulne botki? Widzę je przede wszystkim podczas zimowych spacerów po mieście, z długim płaszczem i miękkim szalikiem. Właśnie za taką niewymuszoną elegancję lubię styl Skandynawek. Nie trzeba wydawać fortuny, żeby zaczerpnąć z niego coś dla siebie.

Obserwuj nas na Google







