Październik to dla mnie jeden z najprzyjemniejszych miesięcy na urządzanie domu. Na stole pojawiają się świece, do wazonu wkładam gałązki, a na kanapie ląduje grubszy koc. Lubię tę zmianę, bo nie wymaga kupowania nowych mebli ani przemeblowania całego salonu. Nie jestem jednak zwolenniczką dekoracji, które pasują tylko do jednego dnia w roku. Wolę takie, które można postawić jesienią, a później wykorzystać podczas przygotowań do Bożego Narodzenia. Dzięki temu nie muszę co kilka tygodni wymieniać wszystkiego na półkach. Ostatnio właśnie takiej ozdoby zaczęłam szukać w Sinsay.

Czerwone owoce nadają mu jesienny charakter. Wieniec z Sinsay równie dobrze pasuje do Bożego Narodzenia

W Sinsay znalazłam świąteczny wieniec dekoracyjny z owocami. Jego najbardziej charakterystycznym elementem są czerwone akcenty, które kojarzą mi się zarówno z jesiennymi stroikami, jak i tradycyjnymi dekoracjami bożonarodzeniowymi. Właśnie dlatego spodobał mi się pomysł wykorzystania go wcześniej niż w grudniu. Nie trzeba przecież czekać na pierwszą niedzielę Adwentu, żeby udekorować mieszkanie w ciepłych kolorach.

Zobacz także:

Czerwień pięknie komponuje się z brązem, beżem i ciemniejszą zielenią. Jesienią wystarczy zestawić ją z drewnianymi dodatkami, ceramicznym wazonem czy świecznikiem, żeby stworzyć przytulną aranżację. Na święta można natomiast zmienić otoczenie wieńca. Wystarczy dołożyć kilka złotych ozdób, niewielką choinkę albo lampki ustawione obok. Sama kompozycja nie musi się zmieniać, żeby zaczęła wyglądać bardziej bożonarodzeniowo.

Podoba mi się również to, że gotowy wieniec nie wymaga zbierania gałązek i samodzielnego mocowania ozdób. Takie ręczne robienie stroików potrafi być przyjemne, ale nie każdy ma na to czas. Ja chętnie przygotowuję dekoracje wspólnie z rodziną, jednak w codziennym pośpiechu doceniam też prostsze rozwiązania. Czasami wystarczy położyć gotową ozdobę w odpowiednim miejscu.

fot. sinsay.pl

Najładniejsze dekoracje świąteczne wolę kupować wcześniej. Nie oznacza to jednak, że trzeba robić zapasy

Do grudnia zostało już niewiele czasu, a w sklepach coraz częściej pojawiają się bombki, girlandy i bożonarodzeniowe figurki. Znam to uczucie, kiedy wracam po coś, co oglądałam kilka dni wcześniej, i nie mogę już znaleźć tego na półce. Dlatego przy dekoracjach, które naprawdę mi się podobają, wolę nie odkładać decyzji na sam koniec listopada. Nie oznacza to jednak, że warto kupować wszystko na zapas. Przede wszystkim sprawdzam, czy nowa rzecz pasuje do ozdób, które już mam. W przypadku czerwonego wieńca z Sinsay nie byłoby to trudne, ponieważ od lat wykorzystuję w domu klasyczne, ciepłe kolory.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nie wydaję fortuny na fachowca, sama robię sobie nowe ściany w mieszkaniu. Wystarczy 1 popołudnie i to cudeńko z Sinsay

Przed zakupem zwróciłabym uwagę na jego wymiary. Wieniec przeznaczony na drzwi powinien mieć odpowiednią średnicę, żeby nie przeszkadzał przy ich otwieraniu. Na niewielkiej komodzie lepiej z kolei wygląda dekoracja, która nie zajmuje całego blatu. Warto też sprawdzić sposób wykonania oraz możliwość użytkowania na zewnątrz. Nie każda ozdoba świąteczna jest odporna na deszcz i mróz. Gdy producent nie potwierdza takich właściwości, bezpieczniej przeznaczyć ją do dekorowania wnętrza. Wieniec kosztuje 29,99 zł, a jest to dekoracja wielosezonowa. 

Na drzwiach wygląda odświętnie, a na komodzie przytulnie. Ten wieniec można wykorzystać na kilka sposobów

Pierwsze miejsce, w którym widziałabym ten wieniec, to ściana w przedpokoju. Jesienią zawiesiłabym go nad wąską konsolą, obok niewielkiego wazonu z suszonymi gałązkami. To prosty sposób na udekorowanie wejścia bez zastawiania półek kolejnymi figurkami. Czerwone akcenty byłyby widoczne od razu po przekroczeniu progu. Drugim pomysłem jest komoda w salonie. Wieniec można położyć płasko na większej dekoracyjnej tacy i uzupełnić go kilkoma jesiennymi dodatkami. Nie stawiałabym jednak płonącej świecy bezpośrednio w jego środku. Znacznie bezpieczniejsza byłaby świeczka LED.

Trzecia możliwość to tradycyjna ozdoba drzwi na Boże Narodzenie. Taki wieniec kojarzy mi się z angielskimi domami, w których świąteczny nastrój zaczyna się jeszcze przed wejściem do środka. Przy zawieszaniu sprawdziłabym tylko, czy dekoracja ma odpowiednie mocowanie i nie obija się o drzwi podczas ich otwierania. Na zewnętrzne skrzydło wybrałabym ją wyłącznie wtedy, gdy będzie odpowiednia do takich warunków.

Najbardziej przemawia do mnie jednak możliwość zmiany aranżacji bez kupowania kolejnych rzeczy. W październiku wieniec może towarzyszyć jesiennym gałązkom, w listopadzie pozostać samodzielną dekoracją, a w grudniu stać się częścią bożonarodzeniowego wystroju. I właśnie takie drobne zakupy uważam za najrozsądniejsze. Zamiast co sezon zapełniać szafki nowymi ozdobami, wolę wybrać jedną, którą rzeczywiście wykorzystam przez dłuższy czas.