Mam w szafie kilka par czarnych butów i jesienią zawsze kończyło się tak samo. Bez względu na to, czy zakładałam jeansy, spodnie materiałowe czy sukienkę, znowu sięgałam po czerń. W tym roku mam ochotę trochę rozjaśnić garderobę. Nie potrzebuję do tego białych kozaków ani jasnych butów na wysokim obcasie. Znacznie bardziej przekonuje mnie spokojny beż, który łatwo połączyć z rzeczami wiszącymi już w szafie. Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na mokasyny DeeZee z CCC.

Maślany beż wygląda znacznie ciekawiej niż zwykła czerń. Te mokasyny od razu skojarzyły mi się z witryną włoskiego butiku

Beżowe mokasyny mają jedną zaletę, którą doceniam szczególnie przy jesiennej garderobie. Rozjaśniają stylizację, ale nie są tak wymagające wizualnie jak śnieżnobiały model. Można zestawić je z kremem, karmelem, brązem, granatem czy klasycznym jeansem. Właśnie dlatego określenie „maślany beż” tak dobrze pasuje mi do tego modelu. To oczywiście moje skojarzenie z kolorem, a nie oficjalna nazwa odcienia podawana przez CCC. Sieć klasyfikuje model jako beżowy.

Zobacz także:

Do tego dochodzą chwosty. Ten detal od lat pojawia się na mokasynach i od razu nadaje im bardziej klasyczny charakter. Nie potrzeba złotych łańcuchów, dużych klamer ani błyszczących ozdób. Przód buta nie jest pusty, ale nadal pozostaje elegancki. Mnie takie połączenie przypomina buty oglądane na witrynach niewielkich sklepów we Włoszech. Nie oznacza to oczywiście, że mokasyny DeeZee są włoskim produktem ani że wykonano je w taki sam sposób jak drogie modele z luksusowych butików. Chodzi wyłącznie o efekt wizualny. I właśnie za takie rzeczy lubię niedrogą modę najbardziej. Nie szukam kopii luksusowej marki. Szukam fasonu, który pozwala mi uzyskać podobny klimat stylizacji bez wydawania dużej sumy tylko za metkę.

fot. ccc.eu

Chwosty robią tutaj więcej niż duża klamra czy złoty łańcuch. Dzięki nim zwykłe mokasyny nabierają charakteru retro

Mokasyny z chwostami mają w sobie coś, co kojarzy mi się z klasyczną garderobą. Pasują do prostych spodni, marynarki i koszuli, ale równie dobrze można wykorzystać je w mniej formalnym zestawie. Najprościej noszę takie buty z jeansami o prostej nogawce. Dodaję biały T shirt, kardigan albo marynarkę i nie potrzebuję już żadnych szczególnych dodatków. Beżowe obuwie sprawia, że zestaw nie wygląda tak ciężko jak przy czarnych półbutach.

Szukasz tanich butów? To również warto sprawdzić: W końcu znalazłam botki, które robią mi każdą jesienną stylówkę. Deichmann przecenił 50% i zostały ostatnie pary

Jeszcze bardziej podoba mi się połączenie z cygaretkami. Spodnie kończące się nad kostką dobrze pokazują cały fason mokasynów, łącznie z ozdobnym przodem. Do tego kremowy golf, karmelowy trencz i niewielka torebka. Właśnie tutaj pojawia się ten efekt „włoskiego butiku”, o którym pomyślałam na początku. Po pięćdziesiątce taki fason też ma dużo sensu. Nie dlatego, że istnieją buty przeznaczone dla konkretnego wieku. Po prostu mokasyny pozwalają stworzyć elegancki zestaw bez automatycznego sięgania po szpilki. Sama coraz częściej właśnie tego szukam. Chcę wyglądać schludnie podczas spotkania, rodzinnego obiadu czy wyjścia do miasta, ale nie mam ochoty spędzać kilku godzin na wysokim obcasie. Mokasyny są wtedy jednym z pierwszych fasonów, które przychodzą mi do głowy.

Z jeansami są codzienne, a przy cygaretkach nagle robią się eleganckie. Jedna para daje mi kilka zupełnie różnych zestawów

Przy zakupie butów coraz częściej stosuję prostą zasadę. Zanim zdecyduję się na konkretną parę, wymyślam przynajmniej trzy zestawy z ubraniami, które już mam. Dzięki temu nie kończę z kolejnym pudełkiem stojącym miesiącami na dnie szafy. Z tymi mokasynami jest łatwo. Pierwszy zestaw to proste niebieskie jeansy, biała koszula i beżowy kardigan. Drugi, czarne cygaretki, kremowy golf i jasny trencz. Trzeci, spódnica midi, cienkie rajstopy i marynarka.

Beżowe buty dobrze łączą się też z jesiennymi brązami. Czekoladowe spodnie, sweter w kolorze écru i jasne mokasyny wyglądają spokojnie, ale nie nudno. Przy takim zestawie nie dodaję już wielu kolorów. Widzę je również przy granatowych spodniach. Granat i jasny beż to połączenie, o którym czasami zapominamy, bo odruchowo dobieramy do ciemnych spodni czarne obuwie. Tymczasem jaśniejszy dół potrafi całkowicie zmienić proporcje całego zestawu. Właśnie uniwersalność jest dla mnie ważniejsza niż chwilowy trend. Chwosty mogą być modne w danym sezonie, ale same mokasyny nie są fasonem, który za kilka miesięcy nagle stanie się niemożliwy do noszenia.

Przy mokasynach nie wierzę w wygodę na słowo. Przymierzam je do cienkiej skarpetki i sprawdzam piętę przed zakupem

Mokasyny zawsze przymierzam dokładnie. Robię kilka kroków i zwracam uwagę przede wszystkim na piętę. Nie chcę, żeby przy każdym kroku mocno wysuwała się z buta. Sprawdzam również przód, bo palce nie powinny być ściśnięte. Jesienią biorę pod uwagę jeszcze jedną rzecz. Mokasynów nie zawsze noszę na gołą stopę. Cienka skarpetka albo rajstopy mogą nieznacznie zmienić odczucie, dlatego najlepiej przymierzać buty tak, jak rzeczywiście zamierzamy je później nosić.

Nie kupuję też mniejszego rozmiaru z założeniem, że „na pewno się rozejdzie”. Nie znamy przecież zachowania konkretnego materiału po wielu tygodniach użytkowania, a źle dobrany but potrafi zepsuć nawet najładniejszą stylizację. I chyba właśnie dlatego te mokasyny zwróciły moją uwagę bardziej wyglądem niż wielkimi obietnicami. Mają jasny, spokojny kolor, klasyczny fason i chwosty, które dodają im charakteru. Nie próbują udawać wieczorowych pantofli ani sportowych butów. Dla mnie są po prostu sposobem na odpoczynek od kolejnej pary czarnych butów. Zakładam cygaretki, miękki sweter i trencz, a maślany beż na stopach robi resztę. Czasem właśnie taka niewielka zmiana wystarczy, żeby ubrania, które wiszą w szafie od kilku sezonów, znowu wyglądały świeżo.