Jesienią mam ochotę otulić nie tylko siebie, ale też całe mieszkanie. Wracają koce, kubki z gorącą herbatą, wrzosy i wszystkie te drobiazgi, dzięki którym nawet deszczowy wieczór staje się przyjemniejszy. Brakowało mi tylko zapachu, który dopełni ten klimat, ale nie chciałam co wieczór pilnować palącej się świecy. W Action wypatrzyłam patyczki zapachowe w dekoracyjnym flakoniku przypominającym dynię. Kosztują zaledwie 11,95 zł za 100 ml, a wyglądają tak uroczo, że właściwie nie potrzebują już żadnej dodatkowej oprawy. Stawiam taką dynię na komodzie, wkładam patyczki i jesienny nastrój robi się właściwie sam.

Myślałam, że to tylko ceramiczna dynia. Dopiero patyczki zdradzają jej drugą funkcję

To właśnie wygląd sprawił, że zatrzymałam się przy tym produkcie na dłużej. Zwykłe dyfuzory zapachowe najczęściej mają proste szklane buteleczki, które po zużyciu płynu niewiele wnoszą do aranżacji. Tutaj Action poszło w zupełnie inną stronę. Pojemnik został wystylizowany na niewielką dynię, ma głęboki, przygaszony bordowo-śliwkowy kolor i złocisty detal przy szyjce. Całość kojarzy mi się bardziej z jesienną dekoracją z działu wnętrzarskiego niż z typowym odświeżaczem powietrza. I właśnie dlatego najchętniej postawiłabym go na komodzie obok kilku książek, niewielkiej lampki i wazonu z gałązkami.

Zobacz także:

Nie trzeba od razu obstawiać salonu plastikowymi dyniami, żeby zaznaczyć zmianę sezonu. Jeden taki akcent wystarczy, szczególnie jeśli w mieszkaniu dominują beże, brązy, kremy czy naturalne drewno. Producent opisuje dyfuzor jako dekoracyjny i wskazuje, że jego kształt ma przypominać dynię. Produkt dostępny jest przy tym w różnych wariantach, dlatego konkretny wygląd może zależeć od tego, co akurat znajdziemy w sklepie. Mnie najbardziej podoba się właśnie ten ciemny wariant ze zdjęcia – ma trochę elegancji, trochę jesiennego uroku i nie wygląda jak dekoracja przygotowana wyłącznie na Halloween. Spokojnie może zostać na półce przez cały wrzesień, październik i listopad. Tym bardziej że jego rola nie kończy się na wyglądzie. 

fot. action.pl

Nie muszę niczego zapalać, żeby w domu pojawił się jesienny zapach. Patyczki robią swoje stopniowo przez cały dzień

Świece zapachowe uwielbiam, ale mają jedną oczywistą wadę: wymagają płomienia i nadzoru. Nie zostawiam zapalonej świecy, gdy wychodzę z pokoju, kładę się spać czy wybiegam na chwilę z domu. Dyfuzor z patyczkami działa inaczej. Patyczki zanurzone w płynie pobierają kompozycję zapachową, która następnie stopniowo odparowuje z ich powierzchni. Nie ma knota, ognia ani konieczności zapalania czegokolwiek. Action opisuje swój produkt jako sposób na wprowadzenie ciepłej, przytulnej atmosfery i wskazuje, że zapach jest uwalniany stopniowo. Producent proponuje ustawienie dyfuzora między innymi w salonie, sypialni lub łazience.

Chcesz więcej dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nienawidzę ostrego światła z sufitu. Ta mleczna lampka z Jysk ratuje moje oczy i robi mi klimacik. Bez kabli i z wyłącznikiem czasowym

Ja zaczęłabym od salonu, bo właśnie tam jesienią spędzam najwięcej wieczorów. Widzę go na komodzie obok fotela, w którym czytam, albo na półce niedaleko wejścia do pokoju. Dzięki temu jesienny akcent byłby zauważalny od razu po przekroczeniu progu. Intensywność zapachu w przypadku dyfuzorów zależy jednak od wielu czynników – liczby użytych patyczków, wielkości i wentylacji pomieszczenia czy miejsca ustawienia – dlatego nie zakładałabym, że jedna mała buteleczka wypełni mocnym aromatem ogromny salon. Nie stawiałabym jej również w miejscu, w którym łatwo ją przewrócić. Płyny zapachowe powinny być używane zgodnie z informacjami na opakowaniu i trzymane poza zasięgiem dzieci oraz zwierząt. Warto też uważać, aby zawartość nie rozlała się na meble. Sama ustawiłam dyfuzor na stabilnej podstawce – wtedy dyniowa buteleczka wygląda jeszcze bardziej jak element jesiennej aranżacji.

Jesienny klimat robię bez pieczenia szarlotki. Dyniowy dyfuzor wystarczy postawić na komodzie

Najbardziej podoba mi się w tym produkcie to, że trafia dokładnie w moment, kiedy zaczynam zmieniać charakter mieszkania. Latem nie potrzebuję wielu dekoracji. Otwieram okno, wpuszczam dużo światła, stawiam na stole kwiaty i właściwie wystarczy. We wrześniu sytuacja zmienia się razem z pierwszym chłodniejszym wieczorem. Nagle wrzosy wracają na parapet, na sofie ląduje grubszy pled, a zamiast zimnej lemoniady robię herbatę z imbirem. Zapach staje się wtedy kolejną warstwą budowania atmosfery. I wcale nie muszę piec szarlotki czy ciasta dyniowego za każdym razem, gdy chcę uzyskać przytulny efekt.

Samo zestawienie dyniowego motywu z dekoracyjnym flakonikiem wystarcza jednak, żeby produkt mocno kojarzył się z jesienią. Ja urządziłam wokół niego mały sezonowy kącik: drewniana taca, kilka kasztanów, nieduży wazon z suszonymi trawami i właśnie bordowa dynia z patyczkami. Nie potrzeba dziesięciu nowych dekoracji, a po zmianie pory roku całą aranżację można rozebrać w minutę. 

Za 11,95 zł dostaję zapach i dekorację w jednym. W Action stoi w alejce z artykułami sezonowymi

Cena jest chyba najlepszym finałem tej historii. Action umieściło dyfuzory wśród artykułów sezonowych, więc nie traktowałabym ich jako produktu, który będzie czekał na półce przez cały rok. Dostępność konkretnych wariantów może też różnić się między sklepami. Za niespełna 12 zł dostajemy jednak coś więcej niż zwykły wkład zapachowy – sam pojemnik jest częścią jesiennej dekoracji. To właśnie przekonuje mnie najbardziej. Nie muszę kupować osobno ozdobnej dyni na komodę i kolejnego dyfuzora, który później próbowałabym gdzieś dyskretnie ukryć. Tutaj jedno robi za drugie. I kiedy ktoś wchodząc do mieszkania pyta, skąd ten jesienny zapach, odpowiedź jest zabawnie prosta: nie piekłam ciasta, nie zapalałam świecy, tylko postawiłam na komodzie dynię za grosze. Mały detal, a właśnie takie drobiazgi najbardziej lubię, gdy za oknem zaczyna się sezon deszczu, koców i długich wieczorów.