Gładka ściana ma swoje zalety, ale czasem wystarczy jeden detal, żeby całe pomieszczenie wyglądało ciekawiej. Szczególnie podobają mi się wnętrza, w których dekoracja ściany jest subtelna i nie konkuruje z meblami. Taki efekt często kojarzy się jednak z kosztownym remontem albo pracą fachowca. Tymczasem przy odrobinie cierpliwości można podejść do tematu znacznie bardziej oszczędnie. To dobry projekt nawet dla osób, które nie mają dużego doświadczenia w domowym DIY.
Sztukateria za ułamek ceny gotowych dekoracji. Wystarczą proste drewniane listwy
Sztukateria kojarzy się z gotowymi profilami, dekoracyjnymi gzymsami i elementami, za które przy większej ścianie można sporo zapłacić. Ja zaczęłabym od znacznie prostszego rozwiązania – drewnianych listewek dostępnych w marketach budowlanych, np. Castoramie. Najlepiej wybrać proste, wąskie listwy o niewielkiej grubości, z których można ułożyć na ścianie duże prostokątne ramy.
Zobacz także:
Koszt zależy oczywiście od wielkości ściany, liczby ramek oraz ceny wybranych listew, dlatego kwotę 200 zł warto traktować jako budżet przykładowej metamorfozy, a nie stałą cenę. Do rachunku trzeba doliczyć klej montażowy, materiał do wypełnienia drobnych szczelin i ewentualnie farbę. Jeśli została nam po wcześniejszym malowaniu, koszt całego projektu dodatkowo spada.
Najpierw ołówek i miarka. Ten etap decyduje o całym efekcie
Zanim pojedziemy po materiały, warto dokładnie zmierzyć ścianę. To właśnie symetria i powtarzalne odstępy sprawiają, że proste listwy po zamontowaniu wyglądają znacznie bardziej elegancko. Można zaplanować dwie lub trzy duże pionowe ramy albo połączyć wysokie prostokąty z mniejszymi umieszczonymi poniżej.
Najpierw rozrysowałabym projekt na kartce, zapisując długość każdego odcinka. Dzięki temu od razu wiadomo, ile metrów listew potrzeba. Przy zakupie dobrze jednak doliczyć niewielki zapas na pomyłki i docinanie. Układ warto również zaznaczyć ołówkiem bezpośrednio na ścianie, używając poziomicy. Kilka dodatkowych minut na mierzenie może oszczędzić późniejszego odrywania krzywo przyklejonej listwy.
Cięcie pod kątem robi całą robotę. Tak powstają eleganckie ramki
fot: in4mal/GettyImages
Najbardziej charakterystycznym elementem takich ramek są estetyczne narożniki. Listwy należy odmierzyć, a następnie przyciąć na końcach pod kątem 45 stopni. Pomocna będzie skrzynka uciosowa i piła z drobnymi zębami. Przed przyklejeniem każdego prostokąta najlepiej ułożyć jego elementy na podłodze i sprawdzić, czy narożniki dobrze do siebie pasują.
Przy okazji remontu opłaca się przejrzeć stare skarby z piwnicy i strychu: Robiłam porządki w piwnicy i znalazłam tę zabawkę z PRL-u. Wystawiłam na OLX i po 20 min zarobiłam 2500 zł
Dopiero wtedy nanosimy klej montażowy i przyklejamy listwy zgodnie z wcześniej zaznaczonymi liniami. Po wyschnięciu kleju niewielkie szczeliny w miejscach łączeń można wypełnić odpowiednią masą, a po jej wyschnięciu delikatnie przeszlifować powierzchnię. Właśnie staranne wykończenie narożników sprawia, że domowa sztukateria nie wygląda jak przypadkowo przyklejone kawałki drewna.
Jeden kolor daje najdroższy efekt. Ściana zmienia się nie do poznania
Na koniec pozostaje malowanie. Dobrym patentem jest pokrycie listew dokładnie tym samym kolorem co ściana. Ramki stają się wtedy integralną częścią powierzchni, a światło tworzy na ich krawędziach delikatne cienie. Przy szarości, beżu czy złamanej bieli taki zabieg może wyglądać bardzo efektownie, mimo że wykorzystaliśmy niedrogie materiały.
Podobną dekorację można zrobić nie tylko w salonie. Sztukateria sprawdzi się na ścianie za łóżkiem, telewizorem, stołem czy konsolą, a nawet w przedpokoju. W moim przypadku największą zaletą tego pomysłu jest możliwość dopasowania wymiarów ramek do konkretnej ściany. Nie trzeba kupować drogich paneli ani tapetować całego pomieszczenia – kilka listew pozwala zrobić budżetową metamorfozę z klasą bez rozpoczynania dużego remontu.

Obserwuj nas na Google







