Jesienią znacznie więcej czasu spędzam w domu, dlatego zaczynam zwracać uwagę na rzeczy, które przez lato zupełnie mi nie przeszkadzały. Nagle widzę, że przy kanapie brakuje miejsca na odłożenie koca, w sypialni piętrzą się dodatkowe poduszki, a w przedpokoju przydałoby się wygodne siedzisko. Nie chcę jednak zastawiać mieszkania kolejnymi szafkami. Wolę wybierać meble, które są praktyczne, a przy okazji pasują do wystroju. Właśnie dlatego to śmietankowe cudo 2w1 z Sinsay tak bardzo mnie zainteresowało.
W małym mieszkaniu każdy schowek jest na wagę złota. To dlatego coraz chętniej wybieram meble z podwójną funkcją
Mam wrażenie, że jesienią rzeczy w domu zaczyna przybywać. Latem wystarcza mi lekki koc na kanapie, ale gdy robi się chłodniej, wyciągam grubsze pledy, dodatkowe poszewki i ciepłe narzuty. Wszystko jest potrzebne, tylko później pojawia się pytanie, gdzie to przechowywać, żeby nie zajmowało miejsca na wierzchu.
Zobacz także:
Przez długi czas próbowałam radzić sobie zwykłymi koszami. Jeden stał obok sofy, drugi w sypialni, a trzeci w szafie. Wyglądało to całkiem dobrze, dopóki nie trzeba było czegoś szybko znaleźć. Wtedy okazywało się, że kosze są przepełnione, a część rzeczy i tak ląduje na fotelu. Zaczęłam więc zwracać uwagę na meble, które mają więcej niż jedno zastosowanie. Bardzo lubię takie rozwiązania, bo pozwalają lepiej wykorzystać przestrzeń.
Tak trafiłam na pufy. Do niedawna kojarzyły mi się głównie z prostymi, składanymi siedziskami. Były praktyczne, ale nie zawsze pasowały do salonu, w którym zależy mi na bardziej eleganckim wyglądzie. Teraz coraz częściej widuję modele przypominające niewielkie meble tapicerowane. Mają miękkie obicia, ciekawą fakturę i spokojne kolory, dzięki czemu można ustawić je nawet w widocznym miejscu. Właśnie dlatego, gdy trafiłam na śmietankowy model z Sinsay, nie zastanawiałam się nad zakupem ani chwili.
Śmietankowy puf z Sinsay ma pojemny schowek. Pluszowe obicie sprawia, że przypomina mebel z eleganckiego salonu
W Sinsay znalazłam puf z funkcją przechowywania za 99,99 zł. Jego kolor wygląda na delikatnie śmietankowy, dlatego od razu skojarzył mi się z jasnymi, przytulnymi wnętrzami skandynawskimi. Nie jest to zwykły gładki stołek. Całość pokrywa miękkie, pluszowe obicie z wyraźnymi pionowymi pasami, które nadają mu ciekawą fakturę.
Najbardziej spodobał mi się jego prostokątny kształt. Dzięki niemu puf wygląda bardziej jak niewielka tapicerowana ławka niż klasyczne okrągłe siedzisko. Pionowe przeszycia optycznie wydłużają jego boki, a miękkie wykończenie sprawia, że całość prezentuje się przytulnie. Właśnie takie detale często zwracają moją uwagę w droższych meblach do salonu.
fot. sinsay.com
Wymiary pufy to 76 cm długości, 38 cm szerokości i 38 cm wysokości. To ważna informacja, bo na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że jest znacznie mniejszy. W rzeczywistości ma dość szerokie siedzisko, dlatego może dobrze sprawdzić się na przykład przy łóżku albo w przedpokoju.
Pod siedziskiem znajduje się schowek. To dla mnie największa zaleta tego modelu, ponieważ nie trzeba dokupować osobnego pojemnika na drobiazgi. Można wykorzystać go na rzeczy, po które sięgamy regularnie, ale niekoniecznie chcemy trzymać je na widoku.
Puf wykonano z poliestru, MDF i poliuretanu. Maksymalne dopuszczalne obciążenie wynosi 75 kg. Warto o tym pamiętać, szczególnie gdy planujemy używać go jako siedziska.
Zobacz także inne modele puf, które Sinsay ma w swojej ofercie:
Przy łóżku wygląda jak elegancka ławka, a w przedpokoju pomaga uporządkować drobiazgi. Ten puf można wykorzystać na kilka sposobów
Pierwsze miejsce, które przyszło mi do głowy, to sypialnia. Od dawna podobają mi się tapicerowane ławki ustawiane u stóp łóżka. Wyglądają elegancko, ale często zajmują sporo miejsca i potrafią kosztować kilkaset złotych. Niewielki puf mógłby być dla mnie ciekawą alternatywą, szczególnie w pokoju, w którym nie zmieściłby się pełnowymiarowy mebel.
Wyobrażam go sobie przy łóżku z jasną pościelą i beżową narzutą. Śmietankowe obicie pasowałoby do drewnianych szafek nocnych, plecionego dywanika i ciepłego światła lampki. Nie potrzebowałabym żadnych dodatkowych ozdób, ponieważ sama faktura materiału byłaby wystarczającym urozmaiceniem. Schowek w takim miejscu wykorzystałabym na zapasowe poszewki, niewielki pled albo tekstylia, których nie używam każdego dnia. To wygodniejsze niż ciągłe przekładanie ich z jednej półki na drugą.
W salonie widziałabym ten model przy kanapie, szczególnie gdy brakuje miejsca na dodatkowy fotel. Puf mógłby służyć jako okazjonalne siedzisko dla osoby mieszczącej się w dopuszczalnym limicie obciążenia. Na co dzień można ustawić go pod ścianą albo obok regału, żeby nie przeszkadzał w poruszaniu się po pokoju. Bardzo podoba mi się połączenie śmietankowej bieli z ciemnym brązem. Przy czekoladowej sofie taki mebel tworzyłby przyjemny kontrast, a jednocześnie rozjaśniał wnętrze. Do tego wystarczyłoby kilka poduszek w odcieniach karmelu, drewniany stolik i prosta lampa.
To również może cię zainteresować: Ten dywan z tłoczoną różą wprowadził luksus do mojego salonu. Biszkoptowy kolor dodatkowo otula. Dałam 60 zł w Lidlu
W przedpokoju taki mebel też może się przydać, choć tutaj szczególnie uważałabym na jasne obicie. W pobliżu mokrych butów, parasoli i kurtek łatwo o zabrudzenia. Właśnie dlatego ustawiłabym go raczej w suchym miejscu, z dala od wejścia. Mógłby służyć, np. do siadania podczas zakładania obuwia.

Obserwuj nas na Google







