Jeszcze niedawno moja wieczorna pielęgnacja kończyła się na kremie i serum. Dziś coraz częściej pojawiają się w niej różne akcesoria, które mają urozmaicić dobrze znaną rutynę. Maski LED należą do tych najbardziej charakterystycznych. Długo oglądałam je tylko w internecie, bo nie miałam ochoty wydawać kilkuset złotych na urządzenie, którego nigdy wcześniej nie używałam. Model Hoffen z Biedronki za 49,99 zł zmienił moje podejście. Przy takiej cenie znacznie łatwiej sprawdzić, czy ten sposób dbania o cerę w ogóle nam odpowiada.

Maska LED wykorzystuje różne kolory światła podczas pielęgnacji. Czerwone szczególnie zainteresuje osoby skupione na jędrnym wyglądzie cery

Choć wygląda trochę futurystycznie, zasada działania maski LED jest bardzo prosta. Zakładamy ją na twarz i wybieramy jeden z dostępnych kolorów światła. Poszczególne barwy producent przypisuje do różnych potrzeb skóry, dlatego możemy dopasować je do tego, na czym akurat najbardziej nam zależy.

Zobacz także:

Mnie od razu zaciekawiło światło czerwone. W opisie maski Hoffen powiązano je z produkcją kolagenu i elastyny. To opcja, która zwraca uwagę, kiedy zaczynamy bardziej skupiać się na jędrnym wyglądzie skóry i drobnych liniach. Zielone światło opisano natomiast w kontekście przebarwień, a pomarańczowe mikrokrążenia.

Podoba mi się też sama forma takiej pielęgnacji. Zamiast kupować kolejny słoiczek, dokładamy do swojej rutyny coś zupełnie innego. Można potraktować używanie maski jako chwilę dla siebie, szczególnie wieczorem, kiedy mamy ochotę zwolnić i trochę bardziej zadbać o wygląd cery.

Biedronka ma maskę LED za 49,99 zł i aż 7 kolorów światła. Za cenę jednego kosmetyku można wypróbować zupełnie nową pielęgnację

Maska LED Hoffen kosztuje obecnie 49,99 zł, podczas gdy podana cena regularna wynosi 109 zł. Promocja ma obowiązywać od 7 września do 31 października 2026 roku. I właśnie cena jest dla mnie największą zaletą tej propozycji. Maska jest dostępna zarówno online, jak i stacjonarnie w sklepach Biedronka. 

fot: home.biedronka.pl

Urządzenie ma 91 diod i siedem kolorów światła: czerwone, zielone, niebieskie, różowe, pomarańczowe, jasnoniebieskie oraz jasnoróżowe. Nie będę jednak zachwycać się samymi liczbami, bo znacznie ważniejsze jest to, co oznaczają podczas zwykłego korzystania. Możemy zmieniać rodzaj światła w zależności od tego, czy bardziej zależy nam na pielęgnacji związanej z jędrnością, czy chociażby wyglądem przebarwień.

Obsługa również nie powinna komplikować wieczornego rytuału. Maskę dopasowuje się do głowy paskiem, a kolory zmienia przyciskiem z przodu. Dla mnie właśnie tak powinien wyglądać podobny gadżet. Zakładam, wybieram interesującą mnie opcję i nie muszę zastanawiać się nad dziesiątkami ustawień.

fot: archiwum prywatne/Story.pl

Za 49,99 zł znacznie łatwiej też przekonać się, czy będziemy po takie urządzenie regularnie sięgać. Sama znam doskonale ten scenariusz: kupuję ciekawy gadżet, przez tydzień jestem nim zachwycona, a miesiąc później znajduję go na dnie szuflady. Tutaj ewentualna próba nie oznacza wydania kilkuset złotych.

Shark CryoGlow kosztuje około 1200 zł i oferuje więcej możliwości. Hoffen za 49,99 zł przekonuje przede wszystkim prostotą i ogromną różnicą w cenie

Maskę z Biedronki można porównać do bardzo popularnego modelu Shark CryoGlow, który kosztuje w sklepach internetowych ok. 1199 zł. To oczywiście znacznie bardziej rozbudowane urządzenie niż model z Biedronki i nie warto udawać, że oba produkty oferują dokładnie to samo.

Shark ma przygotowane programy, różne rodzaje światła i charakterystyczną funkcję chłodzenia okolic pod oczami InstaChill. Ta ostatnia możliwość szczególnie zwróciła moją uwagę, bo pielęgnacja tej części twarzy często wymaga dodatkowej troski. Dostajemy więc produkt dla kogoś, kto oczekuje większej liczby funkcji i jest gotowy za nie odpowiednio więcej zapłacić.

Po klasyczną pielęgnację warto zajrzeć do Rossmanna: Mama narzekała na indyczą szyję, więc kupiłam jej ten tani krem z Rossmanna. Antygrawitacyjne działanie ma ujędrniać skórę

Hoffen wygrywa w zupełnie inny sposób. Kosztuje 49,99 zł i pozwala rozpocząć przygodę z maską LED bez wydawania ponad tysiąca złotych. Daje siedem kolorów, wśród których znajdziemy czerwone światło kojarzone przez producenta z kolagenem i elastyną oraz zielone przeznaczone do pielęgnacji skóry z przebarwieniami.

Ja właśnie od takiej wersji zaczęłabym swoją przygodę z maską LED. Najpierw sprawdziłabym, czy odpowiada mi taki wieczorny rytuał i czy rzeczywiście będę pamiętała o regularnym używaniu urządzenia. Dopiero później zastanawiałabym się, czy dodatkowe możliwości modelu za około 1200 zł są mi naprawdę potrzebne.