Są miejsca, do których wraca się nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że po prostu chce się znów poczuć ten sam klimat. Właśnie tak jest w przypadku tej wyjątkowej atrakcji w Małopolsce. Za każdym razem mam wrażenie, że czas płynie tam nieco wolniej, a codzienny pośpiech zostaje gdzieś daleko za bramą wejściową. Widoki wyglądają jak wyjęte z zagranicznych katalogów podróżniczych, choć w rzeczywistości znajdują się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa. Nic dziwnego, że miejsce od lat przyciąga zarówno rodziny z dziećmi, jak i osoby szukające idealnego kadru do zdjęć.
Ogród pełen lawendy w Ostrowie zachwyca od pierwszego spojrzenia. Fioletowe pola wyglądają jak fragment południa Europy
Te widoki za każdym razem robią na mnie dokładnie takie samo wrażenie. Ogród pełen lawendy w Ostrowie znajduje się w małopolskiej miejscowości Ostrów w gminie Klimontów, niedaleko Proszowic i około 45 kilometrów od Krakowa. Malownicze pagórki, wijące się ścieżki i ogromne połacie kwitnącej lawendy sprawiają, że miejsce nie bez powodu nazywane jest „Polską Prowansją”. Kiedy po raz pierwszy przyjechałam tam z rodziną, trudno było uwierzyć, że nie znajdujemy się gdzieś na południu Francji.
Zobacz także:
Największe wrażenie robią oczywiście lawendowe pola rozciągające się niemal po horyzont. Charakterystyczne fioletowe rabaty tworzą niezwykłe kompozycje, między którymi można spacerować godzinami. Ogród zajmuje około 2,5 hektara i oprócz lawendy można zobaczyć również wiele innych roślin ozdobnych. Między ścieżkami rosną między innymi berberysy, trzmieliny, trawy ozdobne, irysy, liliowce oraz malownicze wierzby. Dzięki temu miejsce zachwyca nie tylko intensywnym fioletem lawendy, ale także różnorodnością kolorów i faktur. Całość została zaprojektowana tak, aby spacer był przyjemnością nawet dla osób, które na co dzień nie interesują się ogrodnictwem.
Tegoroczny sezon rozpoczął się 20 czerwca i potrwa do końca lipca, czyli do momentu, gdy lawenda będzie prezentować się najpiękniej. Ogród można odwiedzać codziennie w godzinach od 10:00 do 21:00. Właśnie wtedy najłatwiej poczuć niezwykłą atmosferę tego miejsca. Co roku planujemy rodzinny wyjazd właśnie w tym okresie i jeszcze nigdy nie wróciliśmy rozczarowani.
„Polska Prowansja” przyciąga nie tylko pięknymi widokami. W kalendarzu wydarzeń zawsze dzieje się coś ciekawego
Największym zaskoczeniem dla osób odwiedzających to miejsce po raz pierwszy jest fakt, że nie chodzi wyłącznie o spacerowanie między lawendowymi rabatami. Organizatorzy od lat przygotowują dodatkowe atrakcje, które sprawiają, że każda wizyta wygląda nieco inaczej. Dzięki temu nawet osoby wracające regularnie mogą odkryć coś nowego.
W tym roku odbyły się już warsztaty wyplatania lawendowych wianków, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem odwiedzających. Trudno się temu dziwić, bo własnoręcznie wykonana pamiątka pachnąca lawendą zostaje z nami na długo po zakończeniu sezonu. Dużym zainteresowaniem cieszyła się również joga w lawendzie. Ćwiczenia w otoczeniu fioletowych pól brzmią jak coś z luksusowego zagranicznego resortu, a tymczasem można doświadczyć tego w Małopolsce.
Miejsce od lat przyciąga także przyszłe pary młode i fotografów. Nic dziwnego, bo lawendowe pola tworzą wyjątkowe tło do zdjęć. W 2026 roku wykonanie sesji ślubnej kosztuje 120 zł. Patrząc na efekty, które później pojawiają się w mediach społecznościowych, trudno znaleźć bardziej romantyczną scenerię w tej części Polski. Za każdym razem, gdy odwiedzam ogród, widzę osoby pozujące do zdjęć i doskonale rozumiem, dlaczego wybierają właśnie to miejsce.
To też może cię zainteresować: Już nie Ciechocinek, babcia pojechała na NFZ do najbardziej prestiżowego sanatorium w górach. Mówi, że to raj
Ogród pełen lawendy zachwyca także cenami. Na miejscu zawsze wracam z torbą pełną lawendowych smakołyków
Jedna rzecz zaskakuje mnie przy każdej kolejnej wizycie. W czasach, gdy ceny wielu atrakcji turystycznych potrafią skutecznie odstraszyć rodziny, tutaj wstęp kosztuje zaledwie 12 zł od osoby. Za tak niewielką kwotę można spacerować po jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc w Polsce i spędzić kilka godzin w naprawdę wyjątkowym otoczeniu. Za każdym razem mam wrażenie, że to jedna z najlepiej wydanych kwot podczas wakacyjnych wyjazdów.
Oczywiście dodatkowe atrakcje, takie jak warsztaty, joga czy sesje zdjęciowe, wyceniane są osobno. Wszystkie informacje dotyczące aktualnych wydarzeń organizatorzy publikują na profilu ogrodu w mediach społecznościowych. Warto tam zaglądać regularnie, bo harmonogram potrafi zmieniać się wraz z sezonem.
Bardzo ciekawą opcją jest również możliwość odwiedzenia ogrodu podczas wschodu lub zachodu słońca. Takie wejścia odbywają się poza standardowymi godzinami otwarcia i wymagają wcześniejszego kontaktu telefonicznego. Wiążą się także z dodatkową opłatą, jednak osoby marzące o wyjątkowych zdjęciach zgodnie twierdzą, że efekt jest wart każdego wysiłku.
Najtrudniejszym momentem każdej wizyty okazuje się dla mnie moment wyjazdu z ogrodu. Co roku obiecuję sobie, że kupię tylko jedną drobną pamiątkę. Za każdym razem kończy się dokładnie tak samo. Na terenie ogrodu można kupić między innymi lawendową kawę, lawendowe lody, bukiety i różne przetwory z lawendy. Wracam więc do domu z torbą pełną lawendowych zapasów. Rodzina już się z tego śmieje, bo doskonale wie, że bez kilku słoiczków czy pachnącego bukietu raczej nie wyjadę. Właśnie takie drobiazgi sprawiają, że jeszcze długo po zakończeniu sezonu można przypominać sobie ten wyjątkowy klimat.
Nie bez powodu od lat wpisuję ten wyjazd do naszego rodzinnego kalendarza. Morze lawendy, spokojna atmosfera i wyjątkowe widoki sprawiają, że trudno znaleźć podobne miejsce w Polsce. Jeśli ktoś marzy o klimacie południowej Francji, ale nie planuje zagranicznego wyjazdu, ta małopolska „Polska Prowansja” jest jednym z tych miejsc, które naprawdę warto zobaczyć na własne oczy.

Obserwuj nas na Google







