Ikea od lat robi na mnie wrażenie doskonałymi patentami organizacyjnymi i to w bardzo dobrych cenach. Sąsiadka Basia, która dwa lata temu przeprowadziła się do mniejszego mieszkania w bloku, powiedziała mi wprost, że bez pojemników SOCKERBIT nie poradziłaby sobie z bałaganem i dużą ilością rzeczy. Poszłam sprawdzić, chociaż wcześniej podchodziłam do tego pomysłu bez zaufania. Bo jak zwykły plastikowy pojemnik za 6,99 zł ma zrobić różnicę w kuchni po 30 latach chaosu? Okazało się, że to działa.

Pojemnik SOCKERBIT ma 15 cm wysokości i mieści się pod frontem szuflady. Zamyka się bez problemu

Pojemnik SOCKERBIT z Ikei ma dokładnie 19 cm szerokości, 26 cm długości i 15 cm wysokości, czyli mieści się w standardowej głębokości szuflady w mojej kuchni i pod frontem nie zostaje żadna szpara. Do tej pory kupowałam różne pudełka w markecie i większość z nich okazywała się za wysoka, więc szuflada nie chciała się zamknąć Sprawdziłam ten pojemnik od Ikei w domu z linijką w ręku i wysokość faktycznie zgadza się z tym, co obiecuje producent. Wsuwam go do szuflady po lewej stronie, drugi po prawej, a między nimi zostawiam miejsce. Materiał to biały plastik z gładką powierzchnią, łatwo się wyciera szmatką po wyciągnięciu okruchów i nie ma żadnych ostrych krawędzi. Kiedy wyjmę szufladę na wiosenne porządki, pojemniki umyję w zlewie, a nawet w zmywarce. 

Zobacz także:

IKEA.com

Wsuwane pojemniki zrobiły robotę w kuchni

Do tej pory szuflady w mojej kuchni wyglądały nie za ciekawie. Ciągle obiecywałam sobie, że to ogarnę, ale moje obietnice nie znajdowały pokrycia. Sztućce leciały luzem między drobiazgami, papierowe torebki gniotły się między sitkami, a klipsy do worków znikały w gąszczu innych bibelotów. Kiedy umieściłam w szufladach pojemniki, wszystko zyskało swoje miejsce. W jednej trzymam sztućce, w drugiej pieczywo i klipsy do worków, w trzeciej ściereczki i rękawice, w czwartej drobne narzędzia takie jak korkociąg, tarka do sera czy obieraczka. Córka, która przyszła w niedzielę na obiad, otworzyła szufladę po sztućce i pierwszy raz od lat nie musiała pytać, gdzie coś jest. Mama, która widziała moją szufladę przed remontem, śmiała się do łez, że wreszcie wyszłam z chaosu. Sąsiadka Basia zażyczyła sobie 8 pojemników do swojej kuchni, i pojechałyśmy razem do Ikei, oczywiście przy okazji pałaszując klopsiki i deser Daim. Okazało się, że wielu moich znajomych zna już to rozwiązanie z pojemnikami SOCKERBIT. Jedna koleżanka wspomniała, że jeszcze lepszą organizację w jej domu zapewniła jej nowość z Sinsay. Upchnęła w tej szafce wszystkie bibeloty. Podobno to bestseller. 

Kupiłam 6 sztuk za 42 zł. Za tę samą cenę mama dostała komplet do swojej szuflady

Kiedy sięgnęłam po pierwszy pojemnik, w koszyku szybko wylądowały kolejne, bo jeden nie wystarczy na porządną kuchnię. Wzięłam 6 sztuk, płacąc razem 42 zł, i wyszłam z Ikei jakbym kupiła coś naprawdę pożytecznego, nie wydając ani grosza więcej (poza jedzeniem, ale to sie nie wlicza). Ciocia, która była u mnie w piątek na kawie, zobaczyła moje szuflady i od razu poprosiła o taki komplet dla siebie. Pojechałam następnego dnia po kolejne 6 sztuk i przywiozłam jej gotowy zestaw w prezencie. Podzieliłyśmy jej rzeczy na 4 kategorie. Pierwszy raz od 10 lat wie, gdzie co się znajduje i nie musi wyrzucać wszystkiego na stół, żeby znaleźć konkretną rzecz. Za niewielkie pieniądze zrobiłam porządek u siebie i u niej. 

IKEA.com

Wyjmuję jednym ruchem i myję w zlewie. Nic mi się nie łamie, nic nie pęka

Po miesiącu używania pojemników mogę powiedzieć uczciwie, że nie widzę na nich żadnego zużycia. Plastik jest gruby, nie odgina się pod ciężarem, nawet kiedy umieszczam w nim ciężkie rzeczy. Jeśli potrzebuję je doraźnie posprzątać (bo np. coś mi się w nich rozsypało), to wyjmuję z szuflady jednym ruchem, myję w zlewie ciepłą wodą z płynem, wycieram szmatką i wsuwam z powrotem. Cały proces zajmuje mi chwilkę, a wcześniej sprzątanie szuflady wymagało wysypywania zawartości na stół i odkurzania okruchów przez pół godziny. Sąsiadka po miesiącu też potwierdziła, że jej pojemniki wyglądają jak w dniu zakupu, chociaż wnuki obchodzą się z nimi bez litości. Za 6,99 zł za sztukę to najlepszy zakup organizacyjny, jaki zrobiłam w tym roku. No może jeszcze na to miano zasługuje trzypoziomowy wózek z Sinsay. To hit do mikro kuchni za mniej niż 5 dyszek. Zmieści 3x więcej niż szafka.