Jesienią mój salon trochę się zmienia. Na kanapę wraca grubszy koc, częściej zapalam małe lampki, a wieczorna herbata smakuje jakoś lepiej niż latem. Nie mam jednak ochoty zastawiać mieszkania dziesiątkami sezonowych bibelotów. Wolę kilka rzeczy, które naprawdę tworzą przyjemną atmosferę. Zapach jest dla mnie jedną z nich. Wystarczy, że po wejściu do domu czuję delikatną słodycz albo kwiatowe nuty i od razu mam ochotę zwolnić, zrobić sobie coś ciepłego do picia i usiąść na chwilę bez telefonu w ręce. Dlatego przy półce ze świecami w Action zatrzymałam się na dłużej.

Świeca z Action jest naprawdę pokaźna. Trzy knoty od razu zwróciły moją uwagę

Na zdjęciu dobrze widać, że nie jest to mały słoiczek, który ginie gdzieś pomiędzy innymi dekoracjami. Świeca Candra ma 13,5 cm średnicy i 12,5 cm wysokości, więc prezentuje się dość okazale. Zamknięto ją w prostym, przezroczystym szkle, dzięki czemu pasuje zarówno do nowoczesnego salonu, jak i bardziej klasycznego wnętrza. Action podaje, że dostępne są różne warianty, a kolory obejmują czerwony, różowy i biały.

Zobacz także:

Mnie w oko wpadła czerwona wersja Red Berries widoczna na zdjęciu. Etykieta z owocami od razu podpowiada, w jakim kierunku idzie ten wariant. Sam Action opisuje tę serię nieco szerzej, informując o zapachach kwiatowych lub łagodnie słodkich. Najbardziej charakterystyczne są jednak trzy knoty. Lubię takie świece przede wszystkim za wygląd po zapaleniu. Zamiast jednego małego płomyka pojawiają się trzy punkty światła. Przy tak szerokim szkle robi to znacznie ciekawsze wrażenie na stoliku kawowym czy komodzie.

fot. mat. własne Story.pl

Wieczorem zapalam ją w salonie i robi się przytulniej. Kwiatowy lub łagodnie słodki aromat pasuje do jesiennych wieczorów

Zapach w domu jest dla mnie ważny, ale nie lubię kupować świec zupełnie w ciemno. Tutaj producent daje przynajmniej podstawową wskazówkę. Candra jest świecą perfumowaną, a jej dostępne warianty mają pachnieć kwiatowo lub łagodnie słodko. To właśnie taki kierunek najbardziej kojarzy mi się z wieczorem spędzanym w domu. Wracam z chłodnego dworu, odkładam torbę, nastawiam wodę na herbatę i zapalam świecę. Nie potrzebuję wtedy wielkich zmian w wystroju. Sam płomień widoczny przez szkło i zapach unoszący się w pokoju tworzą tę przyjemną, domową atmosferę, której zaczynam szukać, gdy dni stają się coraz krótsze.

Szukasz ciekawych inspiracji do wnętrz? To również może ci się spodobać: Znalazłam tańszy sobowtór dzbanka z Homla. Za 35 zł, czyli 4x taniej, a też z zaparzaczem i drewnianą pokrywką. Wyhaczyłam w Pepco

Oczywiście intensywność aromatu odbieramy bardzo indywidualnie. Dla jednej osoby łagodnie słodka świeca jest delikatna, dla innej już wyraźna. Dlatego przy zapachach wolę nie obiecywać, że cały salon po chwili pachnie jak ogród pełen kwiatów. Mnie bardziej przekonuje możliwość wybrania wariantu odpowiadającego własnym upodobaniom.

fot. mat. własne Story.pl

Dekoracyjna świeca nie kończy się po dwóch wieczorach. Producent podaje aż 50 godzin palenia

Przy większych świecach zawsze sprawdzam czas palenia. Ładne szkło i przyjemny zapach to jedno, ale nie chcę kupować dekoracji, która znika po kilku dłuższych wieczorach. W przypadku tej świecy deklarowany czas wynosi 50 godzin. Oczywiście nie oznacza to 50 wieczorów. Wszystko zależy od tego, jak długo świeca pozostaje zapalona za jednym razem. Dla mnie to jednak konkretny parametr, który łatwo porównać z mniejszymi świecami stojącymi obok. Do tego dochodzi duży format i trzy knoty, więc dostajemy produkt, który na stoliku sam w sobie jest widoczną dekoracją.

Podoba mi się też zwyczajne szklane naczynie. Nie ma tu bardzo ozdobnej pokrywki ani wymyślnej formy, która pasuje wyłącznie do jednego stylu mieszkania. Kolorowa zawartość i etykieta robią swoje, a całość nadal wygląda dość prosto. U mnie taka świeca ląduje na stoliku obok książki albo na komodzie. Nie potrzebuje wielu dodatków dookoła. Warto pamiętać o bezpieczeństwie. Świecy nie zostawiam bez nadzoru, trzymam ją z dala od firan, papierowych dekoracji i innych łatwopalnych przedmiotów. Trzy płomienie wyglądają efektownie, ale nadal mamy do czynienia z otwartym ogniem.

W Action znalazłam kilka wariantów tej samej świecy. To niedrogi sposób na jesienny klimat bez przemeblowania salonu

Lubię takie zakupy właśnie dlatego, że nie wymagają ode mnie zmieniania połowy mieszkania wraz z nadejściem nowej pory roku. Nie potrzebuję nowych zasłon, poduszek i całej kolekcji ozdób. Czasem wystarcza jeden drobiazg, który wieczorem przyciąga wzrok i daje przyjemny zapach. Candra jest przeznaczona do użytku dekoracyjnego i stoi w szklanym pojemniku. Producent zaznacza również, że nie jest odporna na warunki atmosferyczne, więc traktuję ją jako dekorację do wnętrza, a nie świecę na balkon czy taras.

W sklepie zwróciłam uwagę właśnie na czerwoną wersję, bo jesienią takie głębsze kolory wyjątkowo mi odpowiadają. Na stronie Action widzę jednak także różowe i białe warianty. Dzięki temu nie trzeba brać pierwszej świecy z brzegu tylko dlatego, że jest niedroga. Można poszukać wersji, która najlepiej pasuje do salonu albo po prostu najbardziej odpowiada zapachem. I właśnie za takie proste rzeczy lubię jesień. Wracam wieczorem do domu, zapalam trzy knoty, robię herbatę i siadam na kanapie. Niby nic wielkiego, a mieszkanie od razu wydaje się bardziej przytulne. A gdy za oknem robi się ciemno coraz wcześniej, taki mały rytuał naprawdę umila mi wieczór.