Jesienią częściej jemy w domu i nagle zaczynam zwracać uwagę na rzeczy, które latem właściwie mnie nie interesują. Stół przestaje być miejscem szybkiego śniadania, a częściej pojawia się na nim zupa, pieczone warzywa, szarlotka czy niedzielny obiad. Nie zmieniam wtedy całej kuchni ani jadalni. Czasem wystarczy zastawa w ciepłym kolorze, żeby nawet zwykły posiłek podany w domu wyglądał trochę inaczej. Właśnie dlatego zatrzymałam się przy tym komplecie.
Teściowa długo oglądała talerze i szukała podpisu ceramika. Drobne cętki i brązowy rant zrobiły swoje
Pierwsze skojarzenie rzeczywiście może prowadzić w stronę ceramiki z niewielkiej pracowni. Beż nie jest tutaj idealnie jednolity i sterylny. Na powierzchni widać drobne cętki, subtelny spiralny wzór, a całość zamyka brązowe wykończenie przy krawędzi. Producent opisuje właśnie takie detale jako charakterystyczne elementy tej kolekcji. To one sprawiają, że talerze nie przypominają najprostszej, gładkiej zastawy.
Zobacz także:
Teściowa wzięła jeden do ręki, obejrzała rant i od razu zaczęła wypytywać, gdzie znalazłam taką ceramikę. Była przekonana, że to coś z małej pracowni, gdzie każdy talerz robi się w krótkich seriach. Musiałam ją rozczarować, bo zestaw Ambition by Oxford pochodzi z oferty Biedronka Home. To efekt współpracy polskiej marki Ambition z brazylijską marką Oxford. Nie jest więc rękodziełem, choć jego wzornictwo może budzić takie skojarzenie. Na zdjęciu dobrze widać też, że komplet nie próbuje przyciągać uwagi krzykliwymi zdobieniami. Jest prosty, ciepły i dość spokojny. Właśnie takie naczynia lubię najbardziej, bo nie muszę zastanawiać się, czy będą pasowały do obrusu, drewnianego stołu albo zwykłych szklanek. Beż, biel i brąz łatwo połączyć z rzeczami, które już mam w domu.
fot. home.biedronka.pl
W pudełku jest zastawa dla czterech osób. Dostajemy trzy rodzaje talerzy do codziennych posiłków
Komplet składa się z 12 elementów i został przygotowany dla czterech osób. W środku znajdują się cztery duże talerze obiadowe o średnicy 26 cm, cztery mniejsze talerze deserowe mierzące 18 cm oraz cztery talerze głębokie o średnicy 21,5 cm. Nie ma tutaj kubków, filiżanek, półmisków ani miseczek. Dostajemy podstawowy zestaw potrzebny do podania obiadu, zupy oraz deseru. Dla mnie taki układ jest praktyczniejszy niż ogromne serwisy zajmujące pół szafki. Na głębokim talerzu podaję rosół, pomidorową czy krem z dyni, duży wykorzystuję do drugiego dania, a mały przydaje się do ciasta, kanapek albo śniadania. Cztery komplety wystarczają na zwykły rodzinny obiad i nie wymagają wygospodarowania całej półki.
Chcesz więcej ciekawych rozwiązań do domu? To też warto sprawdzić: Znalazłam tańszy sobowtór dzbanka z Homla. Za 35 zł, czyli 4x taniej, a też z zaparzaczem i drewnianą pokrywką. Wyhaczyłam w Pepco
Zestaw wykonano z ceramiki. Waży łącznie 6,4 kg, więc nie mamy tutaj do czynienia z lekkimi plastikowymi naczyniami stylizowanymi na ceramikę. W promocji kosztuje 129 zł zamiast 199 zł, co daje obniżkę o 35 proc. Według informacji w Biedronka Home ta cena obowiązuje od 5 do 30 września 2026 roku.
Rosół i zwykła szarlotka wyglądają na nich bardzo apetycznie. Jest jednak jeden szczegół, który przed zakupem trzeba znać
Taki zestaw najbardziej podoba mi się właśnie w codziennym wydaniu. Nie potrzebuję uroczystej kolacji, żeby wyciągnąć go z szafki. Jasne tło dobrze eksponuje jedzenie, a brązowy rant dodaje naczyniom charakteru. Jesienią od razu widzę na nich kawałek szarlotki, drożdżówkę ze śliwkami albo porcję gorącej zupy. Jest jednak rzecz, która dla części osób okazuje się ważniejsza niż wygląd. Producent zaleca mycie tego zestawu ręcznie. Naczynia nie są przeznaczone do zmywarki. Dla mnie to największy minus tej zastawy i zdecydowanie warto wiedzieć o nim przed zakupem. Przy czterech talerzach po obiedzie problem jest niewielki, ale po spotkaniu przy pełnym stole ręcznego zmywania robi się już więcej.
To dobry przykład, dlaczego przy zakupach do domu nie patrzę wyłącznie na zdjęcie. Piękny wzór przyciąga wzrok, ale później to wygoda użytkowania decyduje, czy po dany komplet sięgam codziennie. Osoba, która wszystko wkłada do zmywarki, ma tutaj powód do zastanowienia. Kto nie ma zmywarki albo i tak delikatniejszą ceramikę myje ręcznie, odbiera ten minus zupełnie inaczej.
Nie trzeba urządzać stołu od początku, żeby wykorzystać tę zastawę. Beżowa ceramika dobrze dogaduje się z prostymi dodatkami
Nie kupuję do nowych talerzy kompletu nowych dekoracji. Tutaj byłoby to zresztą zupełnie niepotrzebne. Ciepły beż łączę z białym albo kremowym obrusem, lnianą serwetką i zwykłym szkłem. Jesienią dokładam czasem niewielką świecę lub gałązkę w wazonie i na tym kończę dekorowanie. Same cętki, spiralny wzór oraz brązowe wykończenie sprawiają, że na stole już coś się dzieje. Podoba mi się również to, że ten wzór nie jest przesadnie sezonowy. Jesienią dobrze wygląda przy brązach i ciemnej zieleni, ale wiosną nie trzeba chować go na dno szafki. W ofercie pojawiają się też inne wersje kolorystyczne, między innymi zielona i szara, więc osoby, które nie przepadają za beżem, mają alternatywę.
Teściowa nadal twierdzi, że z daleka wygląda jak ceramika kupiona podczas wycieczki do jakiegoś małego warsztatu. Ja nie zamierzam jej już przekonywać. Najważniejsze, że przy niedzielnym obiedzie talerze dobrze prezentują się na stole, a ich pochodzenie stało się przy okazji tematem rozmowy.

Obserwuj nas na Google







