Fala upałów na dobre dotarła do Polski i większość z nas od razu zaczyna zwracać uwagę na to, co nosi. Chętniej wybieramy ubrania z bawełny, lnu czy wiskozy, bo zależy nam na jak największym komforcie. Bardzo często zapominamy jednak, że równie mocno cierpią nasze stopy. To właśnie one przez cały dzień dźwigają ciężar naszego ciała, pocą się i męczą w wysokich temperaturach. Na szczęście znalazłam kosmetyczny hit, który sprawia, że nawet największe upały stają się dla moich stóp znacznie łatwiejsze do zniesienia.
Chłodzący żel do stóp stał się moim ulubieńcem. Jedna tubka wystarczyła, żebym poleciła go również mamie
Podczas upałów najbardziej dają mi się we znaki właśnie stopy. Po całym dniu spacerów, zakupów czy zwykłego biegania po mieście mam wrażenie, że są ciężkie, rozgrzane i po prostu zmęczone. W takie dni szukałam wszystkiego, co mogłoby przynieść choć odrobinę ulgi. Przetestowałam kilka różnych kremów i sprayów, ale żaden nie zrobił na mnie większego wrażenia. Zupełnie przypadkiem podczas zakupów trafiłam na żel do stóp z Rossmanna marki Fusswohl. Nie spodziewałam się cudów, ale już po pierwszym użyciu wiedziałam, że zostanie ze mną na dłużej.
Zobacz także:
Poleciłam go również mojej mamie, która ma jeszcze większy problem z potliwością i zmęczeniem stóp podczas upałów. Dzisiaj ten żel ma już swoje stałe miejsce w szufladzie z kosmetykami w jej łazience i regularnie po niego sięga, kiedy tylko temperatury zaczynają rosnąć. Żel do stóp Fusswohl okazał się dokładnie tym, czego od dawna szukałam. To lekki, chłodzący kosmetyk przeznaczony do zmęczonych stóp i nóg, który przynosi przyjemne uczucie świeżości już chwilę po aplikacji.
Nie pozostawia lepkiej warstwy, szybko się wchłania i sprawia, że stopy przestają być tak rozgrzane po całym dniu. Najczęściej sięgam po niego wieczorem, ale zdarza mi się używać go również rano, kiedy wiem, że przede mną wiele godzin na nogach. Ogromnym zaskoczeniem okazała się dla mnie także cena. Jedna tubka kosztuje zaledwie 6,99 zł. Za tak niewielkie pieniądze trudno znaleźć kosmetyk, który daje tak przyjemny efekt chłodzenia i naprawdę przynosi ulgę podczas największych upałów.
fot. rossmann.pl
Żel do stóp Fusswohl chłodzi dzięki dobrze dobranym składnikom. Każdy z nich ma swoje konkretne zadanie
Pierwsze uczucie chłodu pojawia się niemal od razu po nałożeniu i właśnie za to najbardziej polubiłam ten kosmetyk. Za taki efekt odpowiada przede wszystkim mentol, który przyjemnie odświeża skórę i daje wrażenie chłodu utrzymujące się jeszcze przez dłuższą chwilę. Towarzyszy mu kamfora, znana ze swoich właściwości odświeżających i przynoszących ulgę zmęczonym stopom. Całość uzupełnia olejek miętowy, który dodatkowo potęguje uczucie świeżości i sprawia, że nawet po bardzo gorącym dniu można poczuć prawdziwe ukojenie.
Bardzo podoba mi się jednak to, że producent nie skupił się wyłącznie na chłodzeniu. W składzie znajdziemy również alantoinę i pantenol. Te dwa składniki koją skórę, pomagają ją zregenerować oraz sprawiają, że staje się miękka i przyjemna w dotyku. Dzięki temu po zastosowaniu nie mam wrażenia, że użyłam jedynie produktu dającego chwilowy efekt chłodu. Stopy wyglądają na bardziej zadbane, są lepiej nawilżone i zdecydowanie mniej przesuszone, co latem ma dla mnie ogromne znaczenie.
Zerknij też na to cudeńko: Zobaczyłam ten "rozjaśniacz" z SPF 50 na promocji i sprawdziłam opinie. 5/5, zgarnęłam, a skóra mi podziękowała
Żel do stóp z Rossmanna działa najlepiej jako element codziennej pielęgnacji. Kilka prostych nawyków naprawdę robi różnicę
Od dawna zauważyłam, że sam kosmetyk nie rozwiązuje wszystkich problemów. Staram się więc każdego lata zwracać większą uwagę na codzienne nawyki. Wybieram przewiewne buty, kiedy tylko mogę zakładam sandały, a w zamkniętym obuwiu noszę bawełniane skarpetki, które lepiej odprowadzają wilgoć. Wieczorem bardzo często moczę stopy przez kilka minut w letniej wodzie, a dopiero później nakładam ulubiony żel. Dzięki temu uczucie ulgi jest jeszcze większe.
Nie zapominam również o regularnym peelingu stóp. Wiele osób wykonuje go dopiero wtedy, gdy skóra staje się szorstka, a ja staram się robić to systematycznie przez cały rok. Latem zwiększam częstotliwość, bo stopy są bardziej narażone na przesuszenie i otarcia. Po usunięciu martwego naskórka kosmetyki lepiej się wchłaniają i działają skuteczniej. Staram się także nie czekać do momentu, aż stopy będą bardzo zmęczone. Wolę zadbać o nie wcześniej, dzięki czemu nawet podczas największych upałów nie odczuwam tak dużego dyskomfortu. Takie drobne rytuały zajmują dosłownie kilka minut, a każdego lata przypominają mi, że o stopach warto pamiętać równie mocno, jak o twarzy czy całym ciele.

Obserwuj nas na Google







