Nie zawsze najniższa cena to ta na sklepowej półce. Czasem dokładnie ten sam produkt można znaleźć taniej na stronie internetowej tej samej perfumerii, choć na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na to, że obowiązują dwie różne ceny. Właśnie takie sytuacje stały się tematem gorącej dyskusji w mediach społecznościowych. Wielu klientów przyznaje, że przed zapłatą zawsze sprawdza ceny w telefonie, a niektórzy twierdzą, że po pokazaniu niższej ceny z oficjalnej strony udało im się zapłacić mniej również przy kasie. Nie jest to jednak reguła obowiązująca we wszystkich sklepach, ale – jak pokazują liczne komentarze – zdecydowanie warto spróbować.
Zakupy w Douglasie mogą kosztować mniej. Wystarczy wcześniej sprawdzić stronę internetową
Dyskusję wywołał wpis opublikowany w serwisie Threads. Jego autorka opisała sytuację, w której kupiła kredkę do ust MAC w stacjonarnym sklepie Douglas za 130 zł. Dopiero później zauważyła, że dokładnie ten sam produkt na stronie internetowej kosztował 91 zł. Różnica wyniosła aż 39 zł, czyli około 42 proc. Co istotne, według autorki wpisu kosmetyk nie był objęty żadną specjalną promocją.
Zobacz także:
Pod postem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. Część osób przyznała, że od dawna przed zakupem sprawdza ceny w aplikacji lub na stronie internetowej i dopiero wtedy podchodzi do kasy. Niektórzy twierdzą nawet, że konsultanci zgodzili się sprzedać produkt w niższej cenie po okazaniu oferty online. Warto jednak pamiętać, że nie jest to rozwiązanie gwarantowane. Wszystko zależy od zasad obowiązujących w danym sklepie oraz decyzji pracownika obsługującego klienta.
Nie tylko Douglas. Podobne sytuacje klienci opisują także w Sephorze i Empiku
fot: Heorshe/AdobeStock
Pod wpisem pojawiły się również komentarze osób, które zauważyły podobne różnice w Sephorze. Jedna z użytkowniczek napisała, że również była zaskoczona rozbieżnościami między cenami online i stacjonarnymi, dlatego do sklepu zagląda głównie po testery lub zapachy, a zakupy finalizuje przez internet.
Inni internauci zwrócili uwagę, że podobny mechanizm działa także w Empiku. Zamiast brać produkt z półki, zamawiają go przez internet z odbiorem w tym samym salonie. Efekt? Za identyczny produkt płacą mniej. W komentarzach pojawiły się również głosy osób mieszkających w Niemczech. Według ich relacji tamtejsze sklepy Douglas często honorują cenę internetową po zeskanowaniu karty klienta. To jednak praktyka opisywana przez klientów i nie oznacza, że identyczne zasady obowiązują we wszystkich krajach czy salonach.
Czytaj także: Gdy inni kończą zakupy, ja zaczynam polowanie. 1 trik i prawie stówka w kieszeni, złapałam też 2 gratisy
Sprawdź, to może obniżyć rachunek. Warto zapytać przy kasie
Jeśli planowane są droższe zakupy w Douglasie lub Sephorze, dobrym nawykiem może być sprawdzenie ceny produktu na oficjalnej stronie internetowej jeszcze przed zapłatą. Wystarczy wpisać nazwę kosmetyku albo zeskanować kod produktu w aplikacji, jeśli sklep udostępnia taką funkcję. Gdy okaże się, że cena online jest niższa, nic nie stoi na przeszkodzie, by uprzejmie zapytać pracownika, czy istnieje możliwość sprzedaży produktu według tej kwoty.
Nie zawsze usłyszy się odpowiedź twierdzącą i warto mieć tego świadomość. Każdy sklep może stosować własne zasady dotyczące cen internetowych i stacjonarnych, dlatego nie ma gwarancji, że różnica zostanie wyrównana. Jeżeli jednak taka możliwość nie będzie dostępna, pozostaje zamówienie produktu przez internet z odbiorem osobistym lub dostawą do domu. To prosty sposób, który może pozwolić zaoszczędzić od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych, zwłaszcza przy droższych kosmetykach i perfumach. Właśnie dlatego przed kolejną wizytą w perfumerii warto poświęcić chwilę na porównanie cen. Czasem wystarczy kilkadziesiąt sekund, aby uniknąć niepotrzebnego przepłacania.

Obserwuj nas na Google







