Kto ma w ogrodzie hortensje, ten dobrze wie, ile radości potrafią sprawić latem. Wielkie kule kwiatów w odcieniach różu, błękitu i bieli wyglądają przepięknie, szczególnie gdy krzewy są już porządnie rozrośnięte. Szkoda byłoby stracić ten widok przez jeden błąd popełniony podczas jesiennych porządków. Przygotowania do zimy powoli nabierają tempa, ale nie wszystkie rośliny trzeba zabezpieczać w tym samym czasie. Z hortensjami sprawa jest o tyle ciekawa, że wiele zależy nie tylko od pogody, ale też od tego, jaki gatunek mamy posadzony przed domem.
Nie każdą hortensję trzeba opatulać przed zimą. Ogrodowa i dębolistna wymagają szczególnej uwagi
Przyznam, że kiedyś wszystkie hortensje traktowałam podobnie. Skoro jedna dobrze radziła sobie bez dodatkowej ochrony, wydawało mi się, że pozostałe również powinny wytrzymać polskie mrozy. Tymczasem między poszczególnymi gatunkami są spore różnice, a ich znajomość może oszczędzić nam wiosennego rozczarowania.
Zobacz także:
Najmniej kłopotliwa jest zwykle hortensja bukietowa. To jeden z odporniejszych gatunków, który dobrze znosi niskie temperatury. Co ważne, kwitnie na pędach wytworzonych w danym sezonie. Nawet gdy zimą część starszych gałązek ucierpi, roślina może wiosną wypuścić nowe przyrosty, na których później pojawią się kwiaty.
Dlatego dorosłych hortensji bukietowych zazwyczaj nie trzeba owijać agrowłókniną. Przy młodych krzewach, szczególnie posadzonych niedawno, warto jednak zabezpieczyć korzenie warstwą ściółki. Dobrze sprawdzi się kora ogrodowa albo suche liście.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z hortensją ogrodową. Większość tradycyjnych odmian zawiązuje pąki kwiatowe na pędach z poprzedniego roku. Oznacza to, że przyszłoroczne kwiaty są już w pewnym sensie przygotowane, zanim nadejdzie zima. Gdy silny mróz uszkodzi te pąki, latem możemy zobaczyć piękny, zielony krzew, ale bez charakterystycznych kulistych kwiatostanów.
Są wprawdzie odmiany hortensji ogrodowej, które potrafią powtarzać kwitnienie na nowych pędach, jednak również w ich przypadku warto zadbać o zimową ochronę.
Na mróz trzeba uważać także przy hortensji dębolistnej. Ona również kwitnie na zeszłorocznych pędach, dlatego uszkodzenie pąków może ograniczyć kwitnienie w następnym sezonie. Szczególnie wrażliwe bywają młode egzemplarze oraz krzewy rosnące w miejscach narażonych na silny, zimny wiatr.
fot. Natalia Natalia/Getty
Zbyt wczesne okrywanie hortensji może im zaszkodzić. Zamiast patrzeć w kalendarz, sprawdzam temperaturę
Kiedy więc najlepiej zabezpieczyć hortensje na zimę? Wiele osób robi to pod koniec listopada i rzeczywiście często jest to odpowiedni moment. Nie traktowałabym jednak tej daty jako sztywnego terminu. Pogoda potrafi zaskoczyć, a listopad w jednym roku bywa chłodny i śnieżny, w kolejnym zaś bardziej przypomina przedłużenie października.
Najważniejsze jest obserwowanie nocnych temperatur i prognozowanych przymrozków. Gdy w ciągu dnia termometry pokazują jeszcze ponad 10 stopni Celsjusza, a nocami temperatura utrzymuje się powyżej zera, nie ma potrzeby szczelnie opatulać krzewów. Rośliny nadal przygotowują się do zimowego spoczynku.
Dlaczego nie warto się spieszyć? Zbyt wcześnie założona osłona może zatrzymywać wokół pędów nadmierną wilgoć, szczególnie podczas cieplejszych i deszczowych dni. W takich warunkach łatwiej o rozwój chorób grzybowych. Materiał założony na zapas nie zawsze więc wychodzi roślinie na dobre.
Ja przed końcem listopada przede wszystkim zaglądam do prognozy pogody. Gdy zapowiadane są powtarzające się nocne przymrozki i wyraźne, utrzymujące się ochłodzenie, przychodzi pora na przygotowanie zimowych osłon. Nie warto jednak czekać, aż silny mróz zdąży uszkodzić delikatne pąki.
Duże znaczenie ma też miejsce, w którym rosną hortensje. Krzew posadzony przy osłoniętej ścianie domu będzie miał nieco inne warunki niż ten stojący na otwartej przestrzeni, gdzie przez cały dzień wieje zimny wiatr. Dlatego nawet w obrębie jednego ogrodu rośliny mogą wymagać różnego zabezpieczenia.
Najważniejsze, żeby nie działać automatycznie. Sam fakt, że sąsiadka już rozłożyła agrowłókninę, nie oznacza jeszcze, że nasze hortensje również trzeba natychmiast okrywać.
Hortensje najlepiej zabezpieczyć białą agrowłókniną. Jeden szczegół podczas owijania krzewów jest szczególnie ważny
Kiedy temperatury zaczną regularnie spadać poniżej zera, można przystąpić do zabezpieczania bardziej wrażliwych hortensji. Nie potrzeba do tego skomplikowanych konstrukcji ani drogich preparatów. Wystarczy zimowa agrowłóknina, kawałek sznurka i materiał do ściółkowania.
Zaczęłabym od podstawy krzewu. Wokół korzeni warto rozłożyć kilkucentymetrową warstwę kory, suchych liści albo innej ściółki. Dzięki temu ziemia wolniej się wychładza, a korzenie są mniej narażone na gwałtowne zmiany temperatury. Ściółki nie należy jednak ubijać bezpośrednio przy pędach.
Następnie delikatnie otulamy krzew białą agrowłókniną zimową. Materiał powinien osłaniać gałęzie przed zimnym wiatrem i mrozem, ale jednocześnie przepuszczać powietrze. Nie zastępowałabym go zwykłą folią plastikową, która ogranicza wentylację i sprzyja gromadzeniu się wilgoci.
Bardzo ważne jest, żeby nie ściskać pędów podczas owijania. Hortensje mają delikatne gałązki, a zbyt mocno zaciśnięty sznurek może je uszkodzić. Najlepiej pozostawić odrobinę luzu, a osłonę przymocować na tyle solidnie, żeby nie zerwał jej silniejszy podmuch wiatru.
Szczególnie ostrożnie trzeba obchodzić się z górną częścią hortensji ogrodowej. To właśnie tam mogą znajdować się pąki, z których rozwiną się przyszłoroczne kwiaty. Z tego samego powodu nie należy jesienią mocno przycinać jej pędów. Przekwitłe kwiatostany również warto pozostawić do wiosny, ponieważ mogą zapewniać dodatkową ochronę pąkom znajdującym się poniżej.
A co zrobić z hortensjami rosnącymi w donicach? Te są bardziej narażone na przemarzanie korzeni, ponieważ ziemia w pojemniku wychładza się szybciej niż w gruncie. Dlatego najlepiej przenieść je w zaciszne, chłodne miejsce i odpowiednio zabezpieczyć donicę.
Zimowe osłony nie powinny też zostać na krzewach bez kontroli aż do późnej wiosny. Podczas dłuższych okresów ocieplenia warto sprawdzić, czy pod materiałem nie gromadzi się wilgoć. Gdy minie zagrożenie silniejszym mrozem, można stopniowo zdejmować agrowłókninę, zachowując ją na wypadek zapowiadanych wiosennych przymrozków.
To również warto sprawdzić: Modna roślina z Finlandii zmienia łazienkę w luksusowe SPA. Do tego chłonie wilgoć i nie wymaga podlewania, warta każdej złotówki
To właśnie późne przymrozki potrafią być wyjątkowo niebezpieczne dla rozwijających się pąków. Dlatego nawet po udanym przezimowaniu hortensji ogrodowej trzeba jeszcze przez pewien czas obserwować pogodę.
Nie zamierzam więc ścigać się z sąsiadką w przygotowywaniu ogrodu do zimy. Wolę mieć agrowłókninę pod ręką i wykorzystać ją we właściwym momencie. Kilka minut poświęconych na sprawdzenie prognozy może mieć większe znaczenie niż okrywanie krzewów na zapas. Zwłaszcza gdy w przyszłym roku chcemy oglądać na nich dorodne kwiaty, a nie same zielone liście.
Obserwuj nas na Google







