Kiedy dni stają się krótsze, najchętniej spędzam wieczory w domu. Robię sobie herbatę, otulam się kocem i włączam ulubiony serial. Lubię wtedy zapalić małą lampkę, bo ostre światło sufitowe zupełnie nie pasuje mi do takiego odpoczynku. Zauważyłam też, że odpowiednio dobrane oświetlenie potrafi sprawić, że nawet zwykły salon wygląda trochę bardziej magicznie. Właśnie dlatego w tym sezonie szczególnie chętnie rozglądam się za niewielkimi świecącymi dekoracjami. Ostatnio jedną z piękniejszych, jakie miałam, znalazłam w Dino za 14,99 zł.
Jesień to czas małej metamorfozy w moim mieszkaniu. Ostatnio w Dino wypatrzyłam wyjątkowo ładny dodatek
Kiedy za oknem robi się ciemno już po południu, od razu myślę o małej metamorfozie w mieszkaniu. Latem wystarczały mi kwiaty na stole i odsłonięte okna. Jesienią potrzebuję trochę więcej ciepła, przynajmniej tego, które można stworzyć za pomocą dodatków.
Zobacz także:
Najbardziej lubię niewielkie punkty świetlne. Lampkę na komodzie, światełka przy lustrze albo delikatnie podświetloną dekorację na parapecie. Dzięki nim nie muszę od razu włączać głównego oświetlenia. Zależało mi na czymś lekkim, co mogę dowolnie ułożyć i przenieść w inne miejsce, kiedy zmieni mi się koncepcja.
I właśnie podczas przeglądania oferty Dino natknęłam się na złote listki. Przyznam, że ich wygląd od razu skojarzył mi się z delikatną biżuterią. A kiedy zobaczyłam, że są częścią świecącej girlandy, wiedziałam, że wróci ze mną do domu.
Złota girlanda z Dino kosztuje 14,99 zł. Jej metalowe listki wyglądają jak delikatna koronka
Podczas ostatnich zakupów w Dino udało mi się dorwać girlandę z 12 diodami LED i metalowymi liśćmi za 14,99 zł. To niewielka dekoracja, która łączy ozdobne listki ze światełkami. Najbardziej spodobał mi się sam wygląd liści. Mają ażurowy wzór z cienkimi liniami przypominającymi żyłki prawdziwego liścia. Dzięki temu wyglądają trochę jak złota koronka.
fot. marketdino.pl
Metaliczne wykończenie sprawia, że girlanda jest dekoracyjna również w ciągu dnia. Kiedy pada na nią światło, złote elementy mogą delikatnie połyskiwać. Wieczorem dochodzi do tego blask małych diod LED. Podoba mi się, że nie jest to typowo bożonarodzeniowa ozdoba. Motyw liści pasuje przede wszystkim do jesieni, ale równie dobrze może zdobić mieszkanie zimą. Nie trzeba chować jej do pudełka zaraz po świętach.
Za taką cenę trudno oczekiwać wielkiej lampy, ale właśnie o to mi chodziło. Girlanda ma być subtelnym dodatkiem, a nie głównym źródłem światła w pokoju. Dwanaście diod wystarczy, żeby podkreślić kształt dekoracji i stworzyć przyjemny akcent po zmroku.
Girlanda LED z liśćmi pasuje nie tylko na komodę. Tak ozdobiłabym nią salon, sypialnię i stół
Największą zaletą girland jest dla mnie to, że nie narzucają jednego sposobu dekorowania. Można je rozłożyć, delikatnie opleść wokół przedmiotów albo ułożyć w luźną kompozycję. Ja zaczęłabym od komody w salonie. Postawiłabym na niej prosty ceramiczny wazon, kilka książek i niewielką drewnianą tackę. Girlandę ułożyłabym między dodatkami, tak aby złote liście były dobrze widoczne. Nie potrzeba niczego więcej, żeby całość wyglądała ciekawie.
Drugim pomysłem jest dekoracja parapetu. Szczególnie ładnie wyobrażam ją sobie obok małych doniczek i jasnej osłonki na kwiaty. Złoty kolor dobrze współgra z zielenią roślin, a ażurowe listki nie przytłaczają całej aranżacji. W sypialni wykorzystałabym girlandę na półce nad toaletką albo obok lustra. Połączyłabym ją z beżowymi i kremowymi dodatkami.
Bardzo podoba mi się również pomysł wykorzystania złotych liści na stole. Na rodzinny obiad rozłożyłabym girlandę wzdłuż bieżnika, między niewielkimi wazonikami. Do tego białe talerze, lniane serwetki i zwykłe szklanki. Złote akcenty dodałyby całości odświętnego wyglądu.
To również może cię zainteresować: Nacisnęłam „start” i zabrakło mi słów. Złocona karuzela z Pepco kręci się jak prawdziwa i zmienia komodę w mini jarmark, warta każdej zł
A co po jesieni? W grudniu połączyłabym ją z zielonymi gałązkami i szyszkami. Złote liście pasują do klasycznych świątecznych kolorów, więc nie trzeba kupować osobnej dekoracji.

Obserwuj nas na Google







