Lubię mieć w garderobie coś pomiędzy codziennymi jeansami a strojem przygotowanym na specjalne wyjście. Rano nie zawsze mam ochotę zakładać spodnie, ale nie chcę też długo zastanawiać się nad dobieraniem góry i butów. Najlepiej służą mi wtedy spokojne kolory oraz fasony, które można ograć na kilka sposobów. Wystarczy zmienić sweter na koszulę, żeby ten sam dół wyglądał zupełnie inaczej.
Dłuższa spódnica może wyglądać lekko. Rozcięcie z przodu przełamuje jej prostą linię
Nie sięgam po mini, ale jednocześnie nie chcę chować się w ubraniu pozbawionym kształtu. W dłuższych spódnicach najbardziej podoba mi się równowaga: osłonięte nogi, zaznaczona talia i detal, który dodaje całości swobody. Rozporek dobrze pasuje do takiego pomysłu. Przy prostej, węższej linii rozcięcie ma również praktyczne znaczenie, ponieważ daje więcej miejsca podczas stawiania kroków. Jego wysokość warto jednak ocenić przy przymiarce. Sama przeszłabym się, usiadła i zobaczyła, jak materiał układa się w ruchu.
Zobacz także:
Podobnie podchodzę do podkreślania talii. Nie potrzebuję mocnego ściskania, żeby było widać proporcje. Czasami wystarczy wyraźna linia pasa i odpowiednio ułożona bluzka. Szczególnie lubię sytuacje, kiedy ubranie zaznacza sylwetkę krojem, a ja nadal mogę wygodnie usiąść przy stole podczas zwykłego, długiego dnia. Dlatego przy wyborze nie kieruję się samą cyfrą czy literą na metce. Patrzę również na biodra i brzuch. Materiał nie powinien tworzyć napiętych, poziomych fałd, a pas wymaga oceny także podczas siedzenia. Wygoda zależy przecież od dopasowania konkretnego rozmiaru. Wydaję mi się, że spódnicę idealną znalazłam właśnie w Pepco.
fot. pepco.pl
Spódnica z Pepco z rozcięciem kosztuje 40 zł. Jasny beż pasuje do wielu kolorów
W ofercie Pepco znalazłam spódnicę o prostej, wydłużonej formie, z rozcięciem umieszczonym pośrodku przodu. Kosztuje 40 zł i ma jasny, beżowy odcień. To spokojna baza, bez nadruków, ozdobnych guzików czy falban, które narzucałyby charakter całej stylizacji. Uwagę przyciąga szeroki, gładki pas. Optycznie porządkuje górną część fasonu i daje miejsce na wyeksponowanie talii. Z przodu biegnie pionowe przeszycie, kończące się rozcięciem. Lubię takie detale, bo nawet jednolity materiał zyskuje dzięki nim wyraźniejszą formę.
Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Eleganckie 50-tki też lubią ciepełko. Wyrwałam to termiczne cudo z wełną w Sinsay. Lepsze niż sweter i tylko 3 dyszki
W składzie pojawiają się len i wiskoza. Spódnicę z powodzeniem można nosić również jesień. Wystarczy założyć do niej grubsze rajstopy, np. termiczne. Do botków albo kozaków będzie wyglądać świetnie. Najbardziej przekonuje mnie tutaj możliwość noszenia jej na różne okazje. Przy tak prostej formie charakter nadaje przede wszystkim góra. Nie trzeba dokupować specjalnej bluzki, żeby stworzyć sensowny zestaw, a jasny kolor pozwala wyjść poza zwyczajowe połączenie czerni z czernią.
Jak nosić beżową spódnicę z rozporkiem? Wpuszczona góra pozwala pokazać linię pasa
Na co dzień wybrałabym cienki sweter w kolorze czekoladowym albo czarny golf. Górę wsunęłabym do środka w całości lub tylko z przodu, zależnie od grubości dzianiny. Dzięki temu pas pozostanie widoczny, a materiał nie utworzy dodatkowej warstwy na biodrach. Z koszulą spódnica nabierze bardziej uporządkowanego charakteru. Biała będzie najprostszym wyborem, ale błękitna również dobrze połączy się z beżem. Do tego można dobrać mokasyny, a przy chłodniejszej pogodzie botki. Nie ograniczałabym jasnego dołu wyłącznie do jasnego obuwia.
Przy przymiarce obejrzałabym też materiał w dziennym świetle i dobrała bieliznę zbliżoną do odcienia skóry. Na koniec usiadłabym jeszcze raz, sprawdzając pas oraz ułożenie rozcięcia. Dopiero wtedy wiadomo, czy spódnica będzie równie przyjemna w noszeniu, jak wygląda na wieszaku.

Obserwuj nas na Google







