Przy lustrze łatwo zauważyć, jak bardzo wygląd brwi zmienia odbiór całej twarzy. Nie trzeba przy tym marzyć o szerokich, ciemnych łukach znanych z makijażowych filmików. Mnie bardziej odpowiada miękkie wykończenie, bez ostrej kreski na początku i mocno zaznaczonego konturu. Szukając sposobów na taki efekt, przyglądam się zarówno zwykłym kosmetykom, jak i pomysłom wykorzystującym produkty stojące już w kuchennej szafce.

Jasne brwi nie potrzebują mocnego konturu. Najpierw zastanawiam się, jaki efekt chcę uzyskać

Podkreślenie brwi nie musi oznaczać całkowitej zmiany ich koloru. Czasami chodzi o zaznaczenie jasnych końcówek, innym razem o uporządkowanie włosków, które układają się w różne strony. Zanim wybiorę konkretną metodę, najpierw oglądam je bez makijażu, przy dziennym świetle.

Zobacz także:

Nie porównuję ich wtedy z fotografią wykonaną pod lampą ani z mocno wystylizowanym zdjęciem. Chcę zobaczyć własny kształt i ocenić, czego rzeczywiście potrzebuję. Dzięki temu łatwiej uniknąć dokładania koloru wyłącznie dlatego, że w łazienkowym półmroku brwi wydają się mniej widoczne.

Domowy sposób z kawą brzmi kusząco przede wszystkim ze względu na prostotę składników. Nie wymaga wybierania odcienia farbki ani kupowania całego zestawu. Trzeba jednak oddzielić łatwe przygotowanie od przewidywalnego rezultatu. Fakt, że potrafię wymieszać dwa produkty, nie oznacza jeszcze, że uzyskam konkretny odcień. Nie zakładałabym też, że każda osoba zobaczy podobną zmianę. Inaczej wyglądają naturalnie jasne brwi, inaczej ciemniejsze włoski z pojedynczymi siwymi. Bez rzetelnego porównania trudno obiecać pokrycie siwizny, równomierny kolor czy trwałość przez określoną liczbę dni.

fot. Adobe Stock | Pixel-Shot

Kawa na brwi z miodem to opisywany domowy patent. Wazelinę nakłada się wokół łuków

Metoda polega na przygotowaniu mocnej kawy z mniejszą ilością wody i pozostawieniu jej do ostygnięcia. Do naparu dodaje się niewielką ilość miodu. Dokładne proporcje kawy i wody zależą od pożądanego efektu, więc nie dopisywałabym własnej receptury. Wazelina nie jest tutaj trzecim składnikiem mieszanki. Cienką warstwę nakłada się na skórę wokół brwi, aby ograniczyć jej zabrudzenie. Kawę z miodem rozprowadza się natomiast szczoteczką na włoskach. Wskazany czas wynosi od piętnastu do czterdziestu minut, a następnie mieszankę usuwa się ciepłą wodą.

Szukasz praktycznych porad? To też warto sprawdzić: Grzejnik bulgocze, a w pokoju zimno? Tego nie odkładaj na później, to ostatni gwizdek na wykonanie testu sprawności grzejników

To sposób nie tylko na ciemnienie włosków, ale również na ich pielęgnację. To opis domowego patentu, a nie wynik badania potwierdzającego skuteczność tej konkretnej receptury.  Najbardziej istotne jest dla mnie właśnie to rozróżnienie. Mogę opowiedzieć, na czym polega pomysł, bez zapewniania, że efekt będzie identyczny jak po kosmetyku koloryzującym. Nie obiecywałabym również szybszego wzrostu włosków po takim połączeniu składników.

Przy domowej pielęgnacji brwi liczy się ostrożność. Kuchenne składniki nie gwarantują łagodnego działania

To, że kawa i miód nadają się do jedzenia, nie potwierdza automatycznie ich przydatności w okolicy oczu. Warto zatem zachować ostrożność podczas nakładania. Nie traktowałabym więc tego pomysłu jako rozwiązania szczególnie polecanego osobom z wrażliwą skórą czy wcześniejszymi reakcjami na kosmetyki. Wazelina również nie sprawia, że cała metoda staje się odpowiednia dla każdego. Jej właściwości pielęgnacyjne to osobna kwestia od działania kawowej mieszanki.

Gdy zależy mi na przewidywalnym podkreśleniu brwi przed wyjściem, prostszym wyborem pozostaje kosmetyk przeznaczony właśnie do nich. Kredką mogę zaznaczyć pojedyncze prześwity, a barwiącym żelem przeczesać włoski. Intensywność dokładam stopniowo i od razu widzę rezultat. Przy porannym makijażu cenię taką kontrolę. Przy domowym patencie z kawą pozostawiam natomiast miejsce na niepewność, jednak w moim przypadku metoda jak najbardziej się sprawdziła.