Dopiero kiedy zaczęłam budzić się wcześniej, niż planowałam, zwróciłam uwagę na to, ile światła wpada do mojej sypialni. Nocą swoje robi latarnia stojąca niedaleko okna, a rano zastępuje ją słońce. Zwykłe zasłony dawały trochę prywatności, ale z zaciemnieniem radziły sobie znacznie gorzej. Zaczęłam więc szukać prostego sposobu, żeby wieczorem naprawdę odciąć się od tego, co dzieje się za oknem. 

Zasłona blackout z Sinsay ogranicza światło wpadające do sypialni. Przy oknie od ulicy taka funkcja naprawdę się przydaje

W Sinsay zwróciłam uwagę na kremową zasłonę zaciemniającą blackout na taśmie. Ma 140 cm szerokości i 260 cm długości, więc przed zakupem zdecydowanie warto zmierzyć swoje okno oraz wysokość od karnisza do podłogi. Sprzedawana jest jako jedna sztuka.

Zobacz także:

Najważniejsza jest oczywiście funkcja zaciemnienia. W moim przypadku to właśnie ona ma większe znaczenie niż jakiekolwiek dekoracyjne dodatki. Światło latarni potrafi wpadać do pokoju przez całą noc, a latem dochodzi do tego bardzo wczesny wschód słońca. Zwykła cienka zasłona może wtedy zapewnić prywatność, ale niekoniecznie poradzi sobie z jasnością.

fot: sinsay.com

Model z Sinsay kosztuje 49,99 zł. To rozwiązanie, które szczególnie zainteresowałoby mnie w wynajmowanym mieszkaniu albo wtedy, gdy nie chcę inwestować w nowe rolety. Wystarczy odpowiedni karnisz i można zacząć od samej zasłony.

Kremowa jodełka nie wygląda ciężko. Zasłona może pasować także do jasnej i niewielkiej sypialni

Przy zasłonach zaciemniających zawsze miałam jedną obawę. Nie chciałam, żeby sypialnia w ciągu dnia wyglądała ponuro. Tutaj spodobał mi się kremowy kolor oraz delikatny wzór w jodełkę. Materiał ma dekoracyjną fakturę, więc nie przypomina gładkiej, technicznej osłony okiennej.
To ważne zwłaszcza w małym pokoju, gdzie ciemne i masywne tkaniny potrafią wizualnie zdominować całe okno. Kremowa zasłona jest pod tym względem znacznie spokojniejsza. Widzę ją obok białych, beżowych i drewnianych mebli, ale równie dobrze można zestawić ją z mocniejszymi kolorami pościeli.

Podoba mi się też to, że nie trzeba wybierać między praktycznością a wyglądem. Wieczorem zasłona ma przede wszystkim ograniczyć ilość światła, natomiast w dzień staje się zwyczajnym elementem wystroju. Mocowanie na taśmie daje też możliwość ułożenia materiału w regularne fałdy.
Przed zakupem sprawdziłabym jednak szerokość całego okna. Jedna zasłona ma 140 cm, a przy zaciemnianiu liczy się również to, jak dokładnie materiał zasłania szybę. Zbyt wąska tkanina może pozostawić po bokach szczeliny, przez które nadal będzie wpadało światło.

Same zasłony to nie wszystko, gdy w sypialni jest bardzo jasno. Kilka drobnych zmian może dodatkowo ograniczyć nocne pobudki

Przy bardzo jasnej sypialni warto przyjrzeć się całemu oknu. Najbardziej irytujące bywają niewielkie prześwity przy bokach oraz nad karniszem. Dlatego zasłona powinna mieć odpowiedni zapas szerokości, a karnisz dobrze, gdy wychodzi poza krawędzie okna. Dzięki temu po zasunięciu materiał może osłonić większą powierzchnię.

Przy oknach wychodzących na wschód pomocne może być połączenie zasłon zaciemniających z roletą. To rozwiązanie dla osób, którym nawet niewielka ilość porannego światła przeszkadza w spaniu. W wynajmowanym mieszkaniu można natomiast rozważyć rolety montowane bez wiercenia.

Po coś praktycznego do wnętrz zajrzyj również do Jysk: Miesiącami czekałam na tę promocję. Wreszcie dębowa ławeczka z Jysk jest w normalnej cenie

Sama zwróciłam też uwagę na drobiazgi wewnątrz pokoju. Świecący wyświetlacz budzika, dioda telewizora czy ładowarki potrafią być zaskakująco widoczne po zgaszeniu lampki. Warto je wyłączyć albo zasłonić, zamiast skupiać się wyłącznie na oknie.

A gdy nie chcemy niczego zmieniać w wystroju, najprostszą opcją pozostaje maska na oczy. Kosztuje niewiele, można zabrać ją na wyjazd i przydaje się szczególnie latem. Ja jednak wolę zacząć od ograniczenia światła w całym pomieszczeniu. Dzięki temu sypialnia po zasunięciu zasłon rzeczywiście staje się miejscem przeznaczonym do odpoczynku, nawet gdy za oknem latarnia świeci przez całą noc albo dzień zaczyna się zdecydowanie wcześniej, niż bym sobie tego życzyła.