Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że w naprawdę małym mieszkaniu nie da się znaleźć miejsca na dodatkowy mebel. Coraz częściej widzę jednak rozwiązania, które powstają właśnie z myślą o takich wnętrzach. Liczy się nie tylko pojemność, ale również wygląd, bo każdy element wyposażenia od razu rzuca się w oczy. Dobrze dobrany mebel potrafi uporządkować przestrzeń i sprawić, że nawet niewielki metraż wydaje się bardziej przemyślany. Dokładnie tak było tym razem.
Szafka z Sinsay od razu znalazła miejsce w kawalerce. W niewielkim mieszkaniu liczy się każdy centymetr
Pierwsze, co usłyszałam od znajomej po zakupie, to: „W końcu nic nie leży na wierzchu”. Jej kawalerka naprawdę przypomina pudełko zapałek, dlatego każda dodatkowa półka musiała być dobrze przemyślana. Kiedy zobaczyła nowość w Sinsay, nie zastanawiała się długo. Już wtedy produkt miał oznaczenie bestsellera, więc stwierdziła, że lepiej nie odkładać decyzji na później.
Zobacz także:
Szafka z Sinsay okazała się zaskakująco ustawna. Ma zaledwie 31,5 cm szerokości, 30 cm głębokości i 62,5 cm wysokości, dlatego bez problemu zmieściła się między ścianą a szafką z telewizorem w salonie. W środku znalazły się świece, zapasowe ładowarki, notesy, okulary przeciwsłoneczne, saszetki z dokumentami i wszystkie te drobiazgi, które wcześniej wędrowały z miejsca na miejsce. Na blacie postawiła niewielki wazon oraz kilka książek, dzięki czemu mebel od razu wyglądał jak element aranżacji, a nie kolejny schowek.
Najbardziej rozbawiło mnie to, że za jedyne 99,99 zł udało jej się rozwiązać problem, z którym walczyła od miesięcy. Sama przyznała, że spodziewała się zwykłej szafki, a dostała mebel, który naprawdę uporządkował codzienne funkcjonowanie. Dodatkowym plusem okazał się skład. Producent podaje, że wykonano ją z MDF i drewna, przy czym drewno stanowi 30% materiału. Dzięki temu całość wygląda znacznie cieplej niż typowe meble z jednolitej płyty.
Trzypoziomowa szafka zachwyca prostym wyglądem. Naturalne detale dodają jej przytulnego charakteru
Gdy byłam u znajomej, to właśnie wygląd tego mebla przyciągnął mój wzrok jako pierwszy. Trzypoziomowa szafka prezentuje się lekko i nowocześnie, mimo że jest bardzo prosta. Białe boki ładnie kontrastują z frontami w naturalnym, jasnobeżowym odcieniu drewna, dzięki czemu całość wygląda ciepło i pasuje do wnętrz, w których królują jasne kolory. Mebel nie sprawia wrażenia ciężkiego, więc nawet ustawiony w niewielkim pomieszczeniu nie przytłacza aranżacji.
fot. sinsay.com
Każdy z trzech poziomów został wyposażony w osobne uchylne, zamykane drzwiczki, które pomagają utrzymać porządek i jednocześnie ukrywają całą zawartość. Fronty zdobią poziome drewniane listewki z charakterystycznymi żłobieniami, przypominającymi ryflowanie lub żaluzjową zabudowę. Dzięki temu szafka wygląda znacznie ciekawiej niż klasyczne, gładkie meble i ma w sobie coś z modnych projektów inspirowanych skandynawskim wzornictwem.
Podoba mi się również to, że projektanci nie przesadzili z ozdobami. Prosta bryła, subtelne połączenie bieli z naturalnym drewnem i delikatnie dekoracyjne fronty sprawiają, że mebel wygląda ponadczasowo. Bez problemu można postawić na nim wazon, świecznik czy kilka książek i od razu stworzyć estetyczny kącik, który przyciąga wzrok, ale nie dominuje całego wnętrza.
Jysk też ma ciekawy hicior. Kolor tego zestawu to istna petarda. Zobacz: Jesienią złożę go w minutę i schowam za szafę. Ten oliwkowy zestaw na balkon z Jysk wyhaczyłam na promce
Szafka z Sinsay odnajdzie się w wielu aranżacjach. Naturalne wykończenie daje sporo możliwości
Od razu pomyślałam, że taki mebel nie jest zarezerwowany wyłącznie dla kawalerek. Bez problemu wyobrażam go sobie również w sypialni obok łóżka, w salonie jako niewielki schowek czy w przedpokoju, gdzie zwykle brakuje miejsca na wszystkie drobiazgi. Jasne kolory sprawiają, że nawet niewielkie pomieszczenie wydaje się bardziej przestronne.
Najlepiej odnajdzie się we wnętrzach inspirowanych stylem skandynawskim, japandi czy modern rustic. Naturalne drewno świetnie współgra z beżami, bielą, lnianymi tkaninami i prostymi ceramicznymi dodatkami. Wystarczy postawić na blacie wazon z suszonymi gałązkami albo świecę, żeby całość wyglądała bardzo spójnie. Taki mebel łatwo dopasować również do mieszkań urządzonych w minimalistycznym stylu.
Po tej wizycie u znajomej sama zaczęłam zwracać większą uwagę na podobne rozwiązania. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany mebel, żeby uporządkować przestrzeń i jednocześnie dodać jej charakteru. Ta szafka pokazała mi, że nawet niewielkie mieszkanie może być funkcjonalne, jeśli każdy centymetr zostanie dobrze wykorzystany. Dlatego wcale nie dziwi mnie, że nowość z Sinsay tak szybko zdobyła popularność i zaczęła znikać z magazynów.

Obserwuj nas na Google







