Jesienią zawsze zaczynam zauważać, że mój blond nie wygląda już tak samo jak kilka miesięcy wcześniej. Brakuje mu słonecznych refleksów, a częstsze wizyty u fryzjera oznaczałyby kolejny wydatek w domowym budżecie. Zaczęłam więc rozglądać się za kosmetykiem do codziennej pielęgnacji, bez robienia kolejnej rewolucji na głowie. Zależało mi na czymś prostym, co bez problemu włączę do zwykłego mycia włosów. Tak trafił do mojej łazienki tani hit z Rossmanna, o którym wcześniej słyszałam, ale jakoś nigdy nie było mi z nim po drodze.

Szampon rozjaśniający z Rossmanna znalazłam podczas zwykłych zakupów. Teraz koleżanki pytają, czy znowu byłam u fryzjera

Do Rossmanna zaglądam regularnie po kosmetyki i zazwyczaj mam przygotowaną krótką listę zakupów. Tym razem podczas przeglądania półki z produktami do włosów zatrzymałam się przy szamponie John Frieda Go Blonder. Mam blond włosy i dobrze wiem, jak bardzo ich wygląd zmienia się wraz z porą roku, dlatego postanowiłam dać szansę temu szamponowi. Nie oczekiwałam efektu jak po profesjonalnej koloryzacji i właśnie takie podejście najbardziej mi odpowiadało.

Zobacz także:

Szampon rozjaśniający Go Blonder jest produktem przeznaczonym do stopniowego rozjaśniania blondu podczas kolejnych myć. U mnie zmiana nie wygląda więc jak nagłe przefarbowanie włosów. Blond nabiera jaśniejszego wyglądu, a na pasmach pojawiają się słoneczne refleksy, za którymi tęsknię po zakończeniu lata. Efekt jest na tyle naturalny, że ostatnio koleżanki z pracy zaczęły pytać, czy znowu byłam u fryzjera.

Za tubkę o pojemności 250 ml zapłaciłam w Rossmannie tylko 39,99 zł. Uważam, że to naprawdę niewiele, szczególnie że przy myciu włosów co drugi dzień kosmetyk powinien wystarczyć mi na dłuższy czas. Po kilku użyciach polubiłam go na tyle, że zaczęłam polecać Go Blonder innym blondynkom w moim otoczeniu. Za taką cenę sama chętnie będę do niego wracać.

fot. rossmann.pl

Go Blonder ma w formule cytrusy i rumianek. Przy okazji pielęgnuje włosy i ułatwia ich rozczesywanie

Szampon Go Blonder spodobał mi się również dlatego, że jego działanie nie kończy się na stopniowym rozjaśnianiu blondu. Formuła zawiera cytrusy oraz rumianek, a jednocześnie nie ma w niej amoniaku ani utleniaczy. Szampon nadaje się do włosów naturalnych i farbowanych, a także do pasemek oraz refleksów. Można stosować go nawet codziennie, dlatego bez problemu wpisuje się w zwykłą pielęgnację włosów.

Kosmetyk delikatnie oczyszcza pasma, a przy tym ma je wzmacniać i chronić przed powstawaniem uszkodzeń. Dodatkowym plusem jest łatwiejsze rozczesywanie, co przy dłuższych włosach naprawdę potrafi ułatwić codzienną pielęgnację. Producent zwraca też uwagę na mniejszą łamliwość włosów. Przy stosowaniu szamponu, odżywki i sprayu Go Blonder ma być ona nawet o 98% mniejsza w porównaniu ze zwykłym szamponem.

To też może cię zainteresować: Przez lata przepłacałam w Sephorze, aż odkryłam to cudo w Hebe. Cena 7x niższa, a makijaż trzyma mur-beton i daje glow

Szampon do włosów blond pachnie bergamotką, cytryną i grejpfrutem. Zielone akordy i lekkie piżmo dopełniają całość

Jest jeszcze jedna rzecz, o której początkowo wcale nie myślałam przy zakupie, a teraz zwracam na nią uwagę przy każdym myciu. Chodzi o zapach Go Blonder. Nie jest ciężki ani przesadnie słodki. Pierwsze skrzypce grają tutaj świeże cytrusy, dlatego całość kojarzy mi się z czystością i świeżością. Przy porannym myciu włosów taka kompozycja jest szczególnie przyjemna.

Wśród konkretnych nut znajduje się bergamotka, cytryna oraz grejpfrut. Cytryna wnosi wyraźną świeżość, grejpfrut dodaje bardziej soczystego, lekko cierpkiego charakteru, a bergamotka sprawia, że zapach nie jest zwyczajnie cytrynowy. Do tej mieszanki dochodzą zielone akordy kwiatowe. Dzięki nim kompozycja ma również delikatniejszą stronę i nie przypomina typowego, mocno cytrusowego kosmetyku. Na końcu pojawia się lekkie piżmo oraz akord dreamwood. To właśnie one przełamują najbardziej energetyczne nuty i nadają zapachowi łagodniejsze wykończenie.