Niedzielny obiad u babci miał swój stały rytuał. W kuchni od rana coś bulgotało, na stole pojawiały się talerze, szklanki i sztućce, a codzienny blat znikał pod obrusem. Jako dziecko zupełnie nie zwracałam na niego uwagi. Dopiero po latach zrozumiałam, że właśnie takie drobiazgi budowały atmosferę rodzinnych spotkań. Dzisiaj sama coraz częściej wracam do jasnych tekstyliów, prostej zastawy i rzeczy, które wyglądają trochę sielsko. Nie trzeba przecież urządzać całej jadalni od początku. Czasem zmiana tego, co leży na stole, wystarczy, żeby wnętrze zrobiło się przytulniejsze. I właśnie dlatego zainteresował mnie obrus z Pepco. Ma jasny kolor, dekoracyjną falbankę i kosztuje 40 zł. Sklep podaje również jego dokładny rozmiar, 140 x 180 cm.
Obrus z falbanką z Pepco przypomniał mi niedzielne obiady u babci. Jasny kolor i sielskie wykończenie robią tu całą robotę
Najbardziej charakterystycznym elementem tego obrusu jest falbanka biegnąca przy brzegu. Pepco samo określa ją jako delikatną i zwraca uwagę, że ma nadawać nakryciu miękki, elegancki charakter. Mnie jednak bardziej niż z elegancką restauracją kojarzy się ona ze starym rodzinnym domem. Widzę taki obrus na stole podczas niedzielnego obiadu, z wazą zupy pośrodku, kompotem w dzbanku i talerzem domowego ciasta czekającego na deser. Ma w sobie coś znajomego, ale nie wygląda przy tym jak rzecz wyciągnięta z szafy po kilkudziesięciu latach. Na zdjęciu produktowym Pepco zestawiło go z prostą zastawą ozdobioną niewielkim czerwonym motywem, czerwonymi krzesłami oraz roślinami. Takie połączenie pokazuje, że falbana wcale nie wymaga bardzo klasycznego wnętrza. Można potraktować ją jako jeden bardziej dekoracyjny element i resztę stołu pozostawić prostą. Sama właśnie tak bym zrobiła.
Zobacz także:
Zamiast dokładać dużo ozdób, postawiłabym na zwykłe talerze, niewielki wazon albo dzbanek z kwiatami. Jesienią wystarczy kilka gałązek czy jabłek w misce. Zimą można dołożyć świece. Wiosną na takim jasnym tle dobrze będą wyglądały kolorowe tulipany. Dzięki temu jeden obrus nie musi być zarezerwowany wyłącznie na wielkie okazje. Pepco zaznacza zresztą w opisie, że ma sprawdzić się zarówno podczas codziennych posiłków, jak i rodzinnych spotkań.
fot. pepco.pl
Rozmiar 140 x 180 cm warto sprawdzić przed zakupem. Za obrus Pepco trzeba zapłacić 40 zł
W sklepie nieraz łapię się na tym, że patrzę przede wszystkim na wzór i kolor obrusu, a dopiero później zastanawiam się, czy będzie pasował na mój stół. Tutaj lepiej odwrócić kolejność. Model z Pepco ma 140 x 180 cm, więc przed zakupem wyciągnęłabym miarkę i sprawdziła długość oraz szerokość blatu. Trzeba też uwzględnić fragment materiału, który ma swobodnie opadać po bokach. W przypadku tego modelu jest to szczególnie ważne, bo falbanka jest jego główną ozdobą. Szkoda byłoby ją schować albo kupić obrus, który na naszym stole nie ułoży się tak, jak oczekujemy. Cena wynosi 40 zł. Nie jest to więc zakup, który powinien mocno obciążyć domowy budżet, szczególnie gdy szukamy sposobu na niewielką zmianę w jadalni zamiast wymiany mebli czy zastawy.
Chcesz więcej ciekawych dodatków do domu? To też warto sprawdzić: Goście przyszli, a ja w minutę "posprzątałam" salon. Graty połknęło to niepozorne cudo z Biedronki. Za 5 dych, a jaka wygoda
Z drugiej strony nie kupowałabym go tylko dlatego, że spodobało mi się zdjęcie. Na stronie produktu Pepco nie znalazłam informacji o składzie materiału ani szczegółowych zasadach prania. Te kwestie sprawdziłabym na metce przed zakupem. Przy jasnym obrusie możliwość wygodnego usuwania plam ma przecież znaczenie, zwłaszcza gdy zamierzamy korzystać z niego podczas rodzinnych obiadów. Sos, kawa czy kompot potrafią szybko zweryfikować nawet najładniejsze nakrycie stołu. Sam sklep opisuje jasny kolor jako sposób na rozjaśnienie przestrzeni i stworzenie tła dla zastawy oraz dekoracji. To akurat łatwo wykorzystać po swojemu, bo neutralna baza nie narzuca jednego sposobu aranżacji.
Nie potrzebuję nowej jadalni, żeby stół wyglądał zupełnie inaczej. Obrus za 40 zł może być początkiem małej domowej zmiany
Właśnie takie metamorfozy lubię najbardziej. Bez remontu, wynoszenia mebli i wydawania dużych pieniędzy można zmienić charakter miejsca, przy którym spotykamy się każdego dnia. Obrus jest pod tym względem wyjątkowo wdzięczny. Rozkładamy go przed obiadem i zwykły stół natychmiast staje się bardziej odświętny. Po posiłku można go schować i wrócić do codziennego wyglądu jadalni. Ten z Pepco ma jeszcze jeden atut wizualny, falbanka sprawia, że nie potrzebuje wielu dodatków. Ja widzę go przede wszystkim w bardzo prostym wydaniu. Białe talerze, szklanki, kilka gałązek w wazonie i może serwetki w spokojnym kolorze. Przy niedzielnym obiedzie dołożyłabym półmiski i miskę z sałatką, dokładnie tak, jak pamiętam z rodzinnego domu. I chyba właśnie ten sentymentalny charakter najbardziej mnie w nim przekonuje.
Moda na wnętrza ciągle się zmienia, ale stół przygotowany do wspólnego posiłku jakoś się nie starzeje. Oczywiście nie jest to dokładnie taki sam obrus, jaki miała moja babcia. Jednak wystarczyło jedno spojrzenie, żeby wróciło skojarzenie z niedzielnym obiadem, odświętną zastawą i pytaniem babci, czy na pewno wszyscy dostali dokładkę. Czasem właśnie przez takie zwyczajne przedmioty najłatwiej przemycić do współczesnego mieszkania trochę rodzinnego klimatu.

Obserwuj nas na Google







