Są takie miejsca w mieszkaniu, na które patrzymy codziennie i za każdym razem obiecujemy sobie, że w końcu coś z nimi zrobimy. U mnie długo była to podłoga. Nie chodziło nawet o wielką katastrofę, po prostu przestała mi się podobać i wyglądała na zmęczoną. Tylko co dalej? Wymiana podłogi brzmi niewinnie do chwili, gdy zaczniemy liczyć materiał, dodatkowe akcesoria i czas potrzebny na całą pracę. Do tego dochodzi wizja wynoszenia rzeczy i życia przez jakiś czas w bałaganie. Dlatego coraz bardziej podobają mi się rozwiązania, które pozwalają zrobić niewielką zmianę bez rozpoczynania wielkiej domowej rewolucji. Samoprzylepne płytki podłogowe z Action są właśnie takim produktem. 

Samoprzylepne płytki z Action kosztują 23,95 zł za opakowanie. Nie potrzeba do nich kleju kupowanego osobno

Najbardziej zainteresowała mnie sama idea. Zamiast tradycyjnego materiału podłogowego mamy pojedyncze kwadratowe płytki, których spodnia warstwa jest samoprzylepna. Action podaje, że sposób mocowania to klejenie, a produkt jest przeznaczony do użytku wewnątrz pomieszczeń. Każdy element ma 30,5 x 30,5 cm, a w pudełku znajduje się 11 sztuk. Na opakowaniu widoczna jest również grubość 1,5 mm. Wzór utrzymano w szarości i przypomina prostą, lekko surową powierzchnię. To akurat podoba mi się bardziej niż bardzo charakterystyczne desenie, bo neutralną podłogę łatwiej później połączyć z meblami.

Zobacz także:

Przy takim produkcie nie szłabym jednak na skróty. Hasło „samoprzylepne” nie oznacza przecież, że można przykleić płytki do absolutnie każdej starej powierzchni i zawsze uzyskać dobry rezultat. Przed rozpoczęciem pracy sprawdziłabym więc instrukcję na opakowaniu oraz zalecenia dotyczące podłoża. Sama powierzchnia powinna być przygotowana zgodnie z instrukcją producenta. Warto też wcześniej rozplanować ułożenie płytek. Ja najpierw rozłożyłabym kilka sztuk bez przyklejania, żeby zobaczyć, gdzie wypadną krawędzie i ewentualne docinki. Dopiero później zabrałabym się za właściwą pracę. To może oszczędzić sporo nerwów, szczególnie przy ścianach, progach i narożnikach.

fot. action.pl

Jedno pudełko pokrywa około 1,02 m² powierzchni. Przed wyjściem do Action lepiej chwycić za miarkę

Przy cenie 23,95 zł łatwo wpaść w pułapkę myślenia: kupię kilka pudełek i jakoś wystarczy. Ja zrobiłabym odwrotnie. Najpierw dokładnie zmierzyłabym pomieszczenie, a dopiero później liczyła potrzebną liczbę opakowań. Jedno pudełko zawiera 11 płytek i pokrywa około 1,02 m², więc przy większej powierzchni liczba paczek szybko rośnie. Dla przykładu, same cztery opakowania kosztują 95,80 zł i dają nominalnie około 4,08 m² materiału. Sześć pudełek to już 143,70 zł i około 6,12 m². Są to proste wyliczenia na podstawie danych producenta i nie uwzględniają ewentualnego zapasu na docinanie czy pomyłki. Właśnie dlatego przed zakupem trzeba policzyć własne pomieszczenie i zapoznać się z instrukcją.

Chcesz więcej aranżacyjnych ciekawostek? To też warto sprawdzić: Wieczorem robię sobie półmrok jak w hotelowym SPA. Ta mleczna kolumna z Lidla kosztuje grosze, a gwarantuje boski klimat

Sam sklep podaje cenę 23,41 zł za metr kwadratowy. Aktualna cena opakowania, 23,95 zł, jest promocyjna. Wcześniej produkt kosztował 29,95 zł, a obniżka wynosi 20 proc. Dla mnie takie płytki mają najwięcej sensu wtedy, gdy chcę odmienić stosunkowo niewielką powierzchnię i zależy mi na ograniczeniu wydatków. Przy dużym pokoju zrobiłabym już dokładniejsze porównanie z innymi rodzajami podłogi. Warto też pamiętać, że Action opisuje produkt jako łatwy do czyszczenia i przeznaczony do wnętrz. Nie zakładałabym jednak automatycznie, że nadaje się do każdego pomieszczenia, zwłaszcza tam, gdzie podłoga jest regularnie narażona na dużą ilość wody. Na stronie produktu nie znalazłam deklaracji, która pozwalałaby mi nazwać te płytki wodoodpornymi.

Metamorfoza podłogi bez wielkiego remontu brzmi kusząco. Samoprzylepne płytki mają jednak swoje zasady

Najbardziej podoba mi się w tym rozwiązaniu to, że pozwala spojrzeć na domowe zmiany trochę inaczej. Nie każda stara podłoga wymaga natychmiastowego generalnego remontu, ale też nie każdy problem da się przykryć samoprzylepną płytką. Gdy podłoże jest mocno zniszczone, nierówne albo pojawia się wilgoć, najpierw trzeba znaleźć przyczynę problemu. Dekoracyjna warstwa jej nie naprawi. Przy powierzchni, którą chcemy przede wszystkim wizualnie odświeżyć, taki produkt może być natomiast ciekawą opcją do rozważenia. Podoba mi się również możliwość pracy kawałek po kawałku. Nie mamy wielkich elementów, tylko kwadraty 30,5 x 30,5 cm. Zanim zaczęłam przyklejanie, przygotowałam wszystko, czego mogę potrzebować, dokładnie przeczytałam instrukcję i zarezerwowałam sobie spokojne popołudnie.