Co roku obiecuję sobie, że nie będę dokupować kolejnych ozdób świątecznych. W końcu w szafie mam już bombki, świeczniki i pudełko lampek, które zawsze wyciągam pod koniec listopada. Później jednak zaczynam przeglądać dekoracje i okazuje się, że brakuje mi czegoś delikatniejszego. Nie przepadam za migającymi światełkami ani za nadmiarem kolorów. Najchętniej wybieram ozdoby, które wyglądają ładnie również wtedy, gdy nie są włączone. Szczególnie lubię dekoracje przypominające mi stare, oszronione bombki z rodzinnego domu. I właśnie takie cudo udało mi się znaleźć w dobrej cenie w Jysku. Ledwo udało mi się dopchać do półki, bo cieszy się tak dużym zainteresowaniem.

Nie przepadam za bożonarodzeniowym przepychem w mieszkaniu. Zamiast kolorowych lampek stawiam na delikatne światło

Pamiętam czasy, kiedy przygotowania do Bożego Narodzenia zaczynały się od wyciągnięcia wielkiego kartonu z ozdobami. Były w nim czerwone bombki, błyszczące łańcuchy i lampki, które co roku trzeba było cierpliwie rozplątywać. Choinka miała być kolorowa, bogato przystrojona i widoczna z każdego kąta pokoju.

Zobacz także:

Dziś moje upodobania trochę się zmieniły. Nadal lubię tradycyjne dekoracje, ale coraz częściej wybieram spokojniejsze kolory. Zamiast kilku świecących figurek wolę jedną ozdobę, która daje przyjemne, ciepłe światło. Szczególnie podobają mi się dekoracje z przezroczystymi i połyskującymi elementami. Ładnie wyglądają w ciągu dnia, a wieczorem nabierają zupełnie innego charakteru. Nie potrzebują dodatkowego brokatu ani mocnych kolorów, żeby przyciągać wzrok.

Przy zakupie lampek świątecznych zwracam jednak uwagę nie tylko na wygląd. Ważne jest dla mnie również to, czy łatwo je ustawić i czy nie będę musiała codziennie pamiętać o ich wyłączaniu. Nie lubię plątaniny przewodów ciągnących się za meblami, dlatego coraz chętniej oglądam dekoracje na baterie (szczególnie te wyposażone w timer).

Mam też jedną zasadę. Nie kupuję ozdób wyłącznie dlatego, że pasują do tegorocznych trendów. Wolę coś, co za rok czy dwa nadal będzie mi się podobało. Właśnie z takim nastawieniem przeglądałam świąteczne nowości w Jysku, kiedy wypatrzyłam girlandę, która od razu skojarzyła mi się z oszronionymi perłami.

Szklana girlanda Pynt z Jysk kosztuje 45 zł. Świetlne kuleczki wyglądają jak oszronione perły

Wśród świątecznych dekoracji Jysk wypatrzyłam girlandę świetlną Pynt za 45 zł. Przyznam, że od razu spodobały mi się jej kulki. Nie są zwykłymi, gładkimi lampkami. Ich powierzchnia wygląda na pokrytą drobnymi, błyszczącymi kryształkami, które pięknie rozpraszają światło. Przypominają mi oszronione perły albo małe śnieżne kule.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Mają one jasny, niemal przezroczysty wygląd, a kiedy w środku zapalają się diody, zaczynają delikatnie połyskiwać. Nie widać tu mocnych kolorów ani krzykliwych ozdób. Całość jest subtelna, dlatego pasowałaby mi zarówno do tradycyjnych dekoracji, jak i do bardziej nowoczesnego wnętrza.

Girlanda ma 10 punktów świetlnych LED, a jej całkowita długość wynosi 1,2 m. To nieduża ozdoba, którą łatwo wyobrazić sobie na komodzie, półce czy wśród gałązek choinkowych. Nie potrzebuje dużej przestrzeni, żeby ładnie się prezentować.

Dużą zaletą jest dla mnie barwa światła. Producent podaje temperaturę 2500 K, czyli ciepły, przyjemny odcień. Właśnie takie oświetlenie najbardziej lubię jesienią i zimą. Nie jest chłodne ani niebieskawe, tylko przypomina delikatny blask tradycyjnych lampek świątecznych.

Girlanda działa na baterie, więc nie trzeba szukać gniazdka ani przeciągać kabla przez pół pokoju. Najbardziej ucieszyła mnie jednak obecność wyłącznika czasowego. Dzięki funkcji timera nie trzeba pamiętać o ręcznym wyłączaniu dekoracji każdego wieczoru.

Szklane kulki pięknie wyglądają nie tylko na choince. Mam kilka pomysłów na eleganckie dekoracje za niewielkie pieniądze

Kiedy patrzę na tę girlandę, od razu mam kilka pomysłów na jej wykorzystanie. Wcale nie zaczęłabym od choinki. Najpierw położyłabym ją na komodzie w salonie, pomiędzy niewielkimi dekoracjami. Wystarczyłaby drewniana figurka i kilka sztucznych gałązek, żeby stworzyć przyjemny świąteczny akcent.

To również może cię zainteresować: Za oknem szaro i ponuro, a u mnie w kuchni widoczek bajka. Kupiłam tę nowość za dyszkę w Pepco. Wygląda, jak malowana akwarelą

Bardzo podoba mi się również pomysł ułożenia jej na półce. Jasne światełka mogłyby delikatnie rozświetlać przestrzeń między ozdobami, ale bez zastawiania całego mebla. Zadbałabym jedynie o to, żeby przewód nie był przygnieciony, a szklane elementy leżały stabilnie. Girlanda sprawdziłaby się też jako ozdoba świątecznego stołu, szczególnie podczas rodzinnej kolacji. Wyobrażam sobie jasny obrus, zielone gałązki i połyskujące kulki ułożone wzdłuż środka.