Urządzając niewielkie mieszkanie, szybko przekonałam się, że najbardziej doceniam rzeczy, które nie zajmują dużo miejsca, a przy okazji są naprawdę praktyczne. Nie lubię zastawiać wnętrza dużymi meblami, jeśli tę samą funkcję może spełnić coś znacznie mniejszego. Szczególnie zwracam uwagę na proste rozwiązania, które można wykorzystać na więcej niż jeden sposób i w razie potrzeby łatwo przenieść w inne miejsce. Dzięki nim nawet ograniczony metraż pozostaje wygodny i nie sprawia wrażenia przeładowanego. Ostatnio właśnie na taki niepozorny mebel trafiłam zupełnie przypadkiem podczas zakupów.

Wielofunkcyjna kostka z Action kosztowała mnie mniej niż 30 zł. Kupiłam od razu dwie i każda dostała inne zadanie

Do Action pojechałam właściwie po zwykłe rzeczy do domu, między innymi środki czystości, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przeszła przy okazji przez wszystkie alejki. W dziale z dekoracjami zauważyłam niewielki mebel i początkowo sama nie wiedziałam, jak go nazwać. Nie wyglądał do końca jak stolik ani jak typowa szafka. Producent określa go po prostu jako wielofunkcyjną kostkę i rzeczywiście trudno o lepszą nazwę. Ma otwartą konstrukcję oraz wymiary 38 x 38 x 38 cm, więc jest naprawdę kompaktowa i można wykorzystać ją na kilka sposobów.

Zobacz także:

Trafiłam na nią w idealnym momencie, ponieważ znalazła się w Promocji Tygodnia obowiązującej od 19 do 25 sierpnia. Zamiast 39,95 zł kosztuje w tym czasie 29,95 zł, czyli o 25% mniej. Przy takiej cenie zaczęłam zastanawiać się nie nad tym, czy ją kupić, ale gdzie mogłabym ją postawić. Skończyło się na dwóch sztukach. Jedna stanęła w salonie przy kanapie i służy mi jako mały stolik, a drugą ustawiłam przy łóżku zamiast klasycznej szafki nocnej. Moje mieszkanie nie należy do największych, dlatego szczególnie doceniam takie rozwiązania, a w kawalerce podobny mebel może okazać się jeszcze bardziej praktyczny.

Małe meble z Action potrafią też świetnie wyglądać. Połączenie drewna z czernią i modne lamele robią tutaj całą robotę

Funkcjonalność przekonała mnie do zakupu, ale wygląd tej kostki również zdecydowanie działa na jej korzyść. Połączenie czerni z ciepłym odcieniem drewna sprawia, że z jednej strony wygląda nowocześnie, a z drugiej nie jest chłodna ani surowa. Drewniany akcent wizualnie ociepla całość, podczas gdy czarne elementy nadają jej bardziej wyrazisty charakter. Dzięki temu nie kojarzy mi się z typowym, niedrogim meblem, który kupuje się wyłącznie ze względów praktycznych. Jest prosta, ale ma jeden detal, który od razu zwrócił moją uwagę.

fot. action.com

Chodzi oczywiście o pionowe lamele umieszczone na boku. Kilka lat temu zrobiły prawdziwą furorę we wnętrzach i do dziś regularnie widuję je w nowych aranżacjach. Pojawiają się na ścianach za telewizorem, w przedpokojach, przy zagłówkach łóżek czy jako dekoracyjne przepierzenia między strefami mieszkania. Sama od dawna lubię ich estetykę, ale nie zdecydowałam się na wykonanie całej lamelowej ściany. Tym bardziej spodobało mi się, że mogłam wprowadzić ten motyw do wnętrza w znacznie subtelniejszej formie. Taki detal wystarczył, żeby zwykła kostka nabrała bardziej dekoracyjnego charakteru.

Boskie dodatki do domu oferuje również Sinsay. Koniecznie zerknij na te efektowną lampę: „Złota” lampa z Sinsay ma 3 rodzaje światła i wygląda jak z prawdziwego kryształu. Najtańsza w mojej sypialni, a efekt bajka

Prosta forma daje sporo możliwości aranżacyjnych. U mnie najlepiej odnalazła się w nowoczesnym, ale przytulnym wnętrzu

Połączenie czarnych powierzchni z drewnianymi elementami sprawia, że kostkę można dopasować do kilku popularnych kierunków wnętrzarskich. Dobrze odnajdzie się przede wszystkim w nowoczesnych aranżacjach, w których dominują oszczędne formy i funkcjonalne wyposażenie. Lamele pozwalają również wprowadzić ją do wnętrz inspirowanych stylem japandi, gdzie proste linie często łączą się z naturalnymi akcentami. Widzę dla niej miejsce także w bardziej industrialnej przestrzeni, zwłaszcza jeśli w mieszkaniu pojawiają się czarne metalowe dodatki, drewno i surowsze wykończenia.

Moje mieszkanie jest urządzone raczej nowocześnie, ale zależy mi, żeby nie sprawiało wrażenia chłodnego. Lubię proste formy, które przełamuję cieplejszymi dodatkami, dlatego właśnie takie zestawienie bardzo dobrze się u mnie odnalazło. Nie potrzebowałam kolejnego dużego mebla, który optycznie zabrałby jeszcze więcej przestrzeni. Znacznie bardziej odpowiada mi niewielki element, który nie dominuje wnętrza i mogę łatwo przestawić, kiedy mam ochotę coś zmienić.