Latem w Tatrach zawsze staram się wybierać szlaki, które poza samymi widokami mają do zaoferowania coś jeszcze. Nie zależy mi na zdobywaniu kolejnych szczytów za wszelką cenę, szczególnie podczas krótkiego weekendowego wyjazdu. Czasem znacznie przyjemniejszy okazuje się spokojny spacer zakończony dłuższym odpoczynkiem z piękną panoramą przed oczami. Takich miejsc w polskich górach wbrew pozorom nie brakuje. Jedno z moich ulubionych znajduje się niedaleko bardzo popularnych tatrzańskich tras. Można tam wjechać nawet wózkiem.

Morskie Oko zna niemal każdy. Ja tym razem poszukałam spokojniejszej alternatywy

Morskie Oko bez wątpienia należy do najbardziej rozpoznawalnych miejsc w polskich Tatrach. Trasa prowadząca nad jezioro nie jest technicznie trudna, a duża jej część biegnie asfaltową drogą, dlatego wybierają ją zarówno osoby rzadko chodzące po górach, jak i rodziny. Nagrodą jest panorama otaczających jezioro szczytów, która od lat pozostaje jednym z symboli Tatr. Samo Morskie Oko może być też punktem dalszych wycieczek. Stąd można bowiem ruszyć między innymi w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami i dalej na Rysy.

Zobacz także:

Popularność ma jednak swoją cenę. W sezonie jest to jedno z tych miejsc, gdzie trudno liczyć na kameralną atmosferę. Właśnie dlatego tym razem zaczęłam szukać trasy, która nadal będzie stosunkowo łatwa, zapewni piękne widoki, a jednocześnie zaoferuje trochę inny klimat.

Tak trafiłam na Rusinową Polanę. To propozycja szczególnie ciekawa dla rodzin z dziećmi oraz osób, które nie mają ochoty na wymagającą całodzienną wyprawę. Zamiast jeziora otoczonego wysokimi ścianami gór czeka tutaj szeroka polana i panorama Tatr, którą można podziwiać podczas odpoczynku na trawie.

Rusinowa Polana zachwyca panoramą Tatr. Latem można spotkać tu owce i spróbować oscypków

Na Rusinową Polanę prowadzi kilka szlaków, ale jedną z popularnych i stosunkowo przystępnych możliwości jest rozpoczęcie wędrówki na Wierchu Poroniec. To właśnie ten wariant wybrałabym na rodzinną wycieczkę, gdy priorytetem jest przyjemny spacer, a nie zdobywanie dużych przewyższeń.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Największe wrażenie robi jednak dopiero sama polana. Zamiast jednego charakterystycznego punktu widokowego otrzymujemy szeroką panoramę Tatr. Rusinowa Polana od dawna kojarzona jest również z pasterstwem. To właśnie ten element dodaje wycieczce typowo podhalańskiego charakteru. W sezonie wypasu można zobaczyć owce.

Dodatkową atrakcją jest także działająca na polanie bacówka. Świeże góralskie sery smakują tutaj zupełnie inaczej niż kupione przy ruchliwej ulicy w centrum Zakopanego.

Rusinowa Polana nie musi być końcem wycieczki. Można stąd ruszyć w dalszą wyprawę

Po dotarciu na polanę wcale nie trzeba zawracać tą samą drogą. Jeśli wszyscy nadal mają siłę, można potraktować ją jako punkt odpoczynku przed dalszą częścią wyprawy. Jednym z najbardziej oczywistych kierunków jest Gęsia Szyja – szczyt wznoszący się na wysokość 1489 m n.p.m.

Tutaj charakter wycieczki zaczyna się już zmieniać. Podejście jest bardziej wymagające niż spokojny spacer na Rusinową Polanę i prowadzi m.in. po stopniach. Warto więc dopasować dalszą trasę do kondycji swojej oraz dzieci. Nagrodą ponownie są widoki. Gęsia Szyja daje możliwość spojrzenia na Tatry z kolejnej perspektywy, a jej położenie od dawna wiązane jest z panoramą obejmującą m.in. rejon Rusinowej Polany i Wołoszyna.

To również może cię zainteresować: Turyści robią na opak i płacą za wakacje kilka stów więcej. Wszystko przez 1 dziecinny błąd

I właśnie możliwość wyboru najbardziej przekonuje mnie do tej trasy. Z młodszymi dziećmi można zakończyć wycieczkę na Rusinowej Polanie, odpocząć i spokojnie wrócić. Ze starszymi lub bardziej wprawionymi wędrowcami można natomiast wydłużyć trasę o Gęsią Szyję. Dzięki temu jedno miejsce sprawdza się zarówno podczas lekkiego rodzinnego spaceru, jak i nieco ambitniejszego dnia w górach.