Jesień coraz bliżej, a dla mnie sezon chłodnych wieczorów bez zapachowych świec właściwie nie istnieje. Gdy szybciej robi się ciemno, lubię zapalić kilka z nich, wyciągnąć koc i w ten prosty sposób zmienić klimat całego mieszkania. Latem wybieram lekkie, świeże kompozycje, natomiast o tej porze zaczynam rozglądać się za czymś słodszym i bardziej otulającym. Czekolada, karmel, wanilia, dynia czy jabłko z cynamonem zdecydowanie wracają wtedy do łask. W tym roku pierwsze jesienne zapasy zrobiłam już pod koniec sierpnia.

Świeca z Sinsay zrobiła mi apetyt już w sklepie. Teściowa była pewna, że przygotowałam coś słodkiego

Po nowe zapachy wybrałam się do Sinsay, bo już nieraz znalazłam tam niedrogie świece, które później paliłam przez wiele wieczorów. Tym razem spodobało mi się kilka propozycji, ale największe wrażenie zrobiła na mnie Hot Chocolate. Czekoladowy aromat od razu skojarzył mi się z początkiem jesieni. Jest słodki, ciepły i otulający, dlatego pasuje do tej pory roku podobnie jak kompozycje dyniowe, karmelowe czy te z jabłkiem i cynamonem.

Zobacz także:

Spodobało mi się również opakowanie. Brązowe naczynie jest proste, a minimalistyczna etykieta nie robi z niego krzykliwej dekoracji. Dzięki temu świeca zapachowa może spokojnie stać na stole czy komodzie i nie gryzie się z pozostałymi dodatkami. Deklarowany czas palenia wynosi 16 godzin. Zapłaciłam za nią 19,99 zł, co jak na tak intensywny zapach i sporą świecę uważam za naprawdę niewiele.

fot. sinsay.com

Najlepszy test przyszedł jednak kilka dni później, kiedy wpadła do mnie teściowa na kawę. Akurat paliłam Hot Chocolate i praktycznie od progu zapytała, czy przed jej przyjściem robiłam gorącą czekoladę. Zapach zdążył rozejść się po mieszkaniu na tyle, że była przekonana, że za chwilę dostanie kubek czegoś słodkiego. Niestety musiała obejść się smakiem. Kiedy pokazałam jej stojącą w pokoju świecę, była mocno zaskoczona, że to właśnie ona narobiła jej takiego apetytu.

Świece na jesień najwyraźniej mają już swoje fanki. Hot Chocolate zbiera wysokie oceny

Świeca Hot Chocolate ma obecnie na stronie Sinsay średnią ocen 4,7/5 na podstawie 33 opinii. To całkiem sporo ocen jak na tak prosty dodatek do domu, a wysoka średnia pokazuje, że nie tylko mnie przypadł on do gustu. Sama po pierwszych wieczorach z tym zapachem rozumiem, skąd takie zainteresowanie.

Bardzo ładny zapach, dość intensywny, sporo utrzymuje się w mieszkaniu.

Pachnie świetnie i jest większy niż myślałem, świetnie!

Świeca jest bardzo dobra i bardzo duża. Doskonały stosunek jakości do ceny.

Pepco również kusi jesiennymi perełkami. Zobacz: Mam full dekoracji na jesień, ale te „złote” granaty z Pepco musiałam wziąć. Tylko 10 zł, metaliczna powłoka pięknie odbija światło

Świeca zapachowa Hot Chocolate to niejedyna opcja. Dwa kolejne aromaty mam już na oku

Z tej serii znalazłam też inne propozycje, które chętnie przetestuję. Pierwsza to White Jasmine w białym naczyniu. Po nazwie spodziewam się zdecydowanie lżejszego, bardziej kwiatowego zapachu niż w przypadku mojej czekoladowej wersji. Może być dobrym wyborem na dni, kiedy mam ochotę na coś subtelniejszego i mniej słodkiego. Ona również kosztuje 19,99 zł.

fot. sinsay.com

Znacznie bardziej jesiennie brzmi dla mnie Sandalwood Honey, zamknięta w czarnym naczyniu. Po połączeniu sandałowca i miodu spodziewam się ciepłego, lekko drzewnego aromatu ze słodkim tłem. Jeszcze jej nie paliłam, dlatego jestem ciekawa, czy okaże się równie otulająca jak Hot Chocolate. Gdy skończę obecną świecę, właśnie te dwa warianty są następne na mojej liście.

Na stronie Sinsay była jeszcze jedna propozycja, która brzmiała chyba najbardziej apetycznie ze wszystkich Caramel Vanilla Latte. Niestety ten wariant zdążył się wyprzedać, więc tym razem nie udało mi się go dorwać. Będę jednak zaglądać, czy ponownie pojawi się w sprzedaży, bo połączenie karmelu, wanilii i kawy brzmi dla mnie jak gotowy przepis na zapach jesiennego wieczoru.