Początek września przynosi chłodniejsze wieczory, ale w ciągu dnia nadal chętnie otwieram okna i wpuszczam do mieszkania świeże powietrze. Niestety właśnie teraz do środka coraz częściej próbują dostać się nieproszeni goście. Niektóre z nich są spore, łatwo je zauważyć i zdecydowanie nie mam ochoty dzielić z nimi mieszkania. Zanim jednak wydam pieniądze na dodatkowe zabezpieczenia okien, wykorzystuję rzeczy, które już mam w domu. Jeden z najprostszych patentów praktycznie nic nie kosztuje.
Wtyk amerykański szuka teraz schronienia. Dlatego pojawia się przy oknach i na balkonach
Wtyk amerykański pochodzi z Ameryki Północnej, ale od lat występuje również w Polsce. Ma charakterystyczne, wydłużone ciało w brązowawym kolorze i może osiągać około 2 cm długości, dlatego trudno pomylić go z niewielką muszką czy komarem. Pod koniec lata i jesienią zaczyna szukać zacisznych miejsc, w których będzie mógł przetrwać chłodniejsze miesiące. Właśnie dlatego pojawia się na elewacjach, balkonach, parapetach, a następnie próbuje przedostać się do wnętrza przez otwarte okna i różne szczeliny.
Zobacz także:
fot: AlexGo/AdobeStock
Dla człowieka nie jest szczególnie niebezpieczny i nie należy do owadów, które celowo atakują ludzi. Mimo to jego obecność w mieszkaniu potrafi być uciążliwa. Gdy poczuje zagrożenie, może wydzielić intensywny, nieprzyjemny zapach. Z tego powodu lepiej go nie rozgniatać.
Zamiast kupować moskitierę, wyciągam starą firankę. Ten patent nie kosztuje mnie ani grosza
Gdy zależy mi przede wszystkim na zabezpieczeniu okna przed dużymi owadami, wykorzystuję starą firankę. Nie musi być ładna ani pasować do wystroju, ponieważ potrzebny jest tylko kawałek materiału odpowiadający wielkości otworu okiennego. Przycinam go z niewielkim zapasem i mocuję do ramy tak, aby brzegi dobrze przylegały. Można wykorzystać np. taśmę dwustronną lub samoprzylepne rzepy, które zostały po innych domowych pracach.
Przygotowanie takiej osłony jest proste:
- mierzę otwór okienny i przycinam odpowiedni fragment starej firanki,
- zostawiam po kilka centymetrów zapasu z każdej strony,
- mocuję materiał do ramy i dokładnie zabezpieczam jego krawędzie,
- sprawdzam narożniki oraz dół okna, żeby nie pozostały większe szczeliny.
Firanka pozwala mi nadal wietrzyć pomieszczenie, a jednocześnie tworzy fizyczną barierę dla sporego wtyka. Trzeba jednak pamiętać o ważnym ograniczeniu. Materiał o luźnym splocie nie zastąpi prawdziwej moskitiery w walce z komarami, meszkami czy niewielkimi muszkami, które mogą przelecieć przez oczka.
Firanka to nie wszystko. Te szczeliny również warto zabezpieczyć przed jesienią
Samo zasłonięcie otwartego okna może nie wystarczyć, ponieważ wtyk amerykański potrafi wykorzystać niewielkie szczeliny wokół stolarki. Na początku września warto więc obejrzeć uszczelki w oknach i drzwiach balkonowych, przestrzenie przy parapetach oraz inne miejsca, przez które owad może dostać się do środka. Przy okazji przygotujemy mieszkanie na chłodniejsze miesiące, bo poprawienie nieszczelności może ograniczyć późniejsze straty ciepła.
Czytaj także: Wujek ze wsi zdradził mi darmowy patent na myszy. Wyciska pastę do zębów i dosypuje przyprawy z młynka
Nie trzeba od razu robić dużych zakupów. Czasem wystarczy poprawić przesuniętą uszczelkę albo wykorzystać materiały pozostałe po wcześniejszych domowych naprawach. Nie należy natomiast zaklejać kratek wentylacyjnych ani w żaden sposób ograniczać prawidłowej wentylacji mieszkania.
Znalazłam go już w mieszkaniu – co robić? Lepiej nie rozgniatać nieproszonego gościa
Jeśli wtyk zdążył wejść do domu, najprościej pozbyć się go bez używania żadnych preparatów. Nakrywam owada szklanką lub słoikiem, a następnie delikatnie wsuwam pod spód sztywną kartkę. Tak zabezpieczonego wynoszę na zewnątrz.
To znacznie lepsze rozwiązanie niż rozgniatanie owada. Wtyki bronią się bowiem poprzez wydzielanie substancji o nieprzyjemnym zapachu, który może pozostać w pomieszczeniu. Zamiast więc walczyć z pojedynczymi osobnikami, lepiej ograniczyć im możliwość wejścia. Stara firanka, kontrola szczelin i dobrze zamknięte okna podczas chłodniejszych wieczorów mogą wystarczyć, aby znacznie zmniejszyć liczbę nieproszonych jesiennych gości.

Obserwuj nas na Google







