Małe przestrzenie często są problematyczne w aranżacji. Czasami nawet niewielki dodatek potrafi zaburzyć proporcje wnętrza, optycznie je pomniejszyć i sprawić, że zaczyna wyglądać na ciaśniejsze, niż jest w rzeczywistości. Dlatego urządzając niewielkie mieszkanie, staram się dokładnie przemyśleć każdy nowy element. Najwięcej trudności do tej pory sprawiała mi łazienka, w której od dawna nie mogłam zapanować nad wszystkimi rzeczami. Wreszcie jednak znalazłam sposób, który pozwolił mi rozwiązać ten problem.

Organizer na drzwi z Jysk rozwiązał mój problem z brakiem miejsca. Zyskałam 5 koszy bez stawiania kolejnego regału

Moja łazienka jest dość mała, a praktycznie całe dostępne miejsce na podłodze zostało już wykorzystane. Mam szafkę z umywalką i jeszcze jedną podłużną szafkę obok, a problem w tym, że miejsca do przechowywania nadal mi brakowało. Wszystkie szuflady są zajęte, dlatego część kosmetyków i drobiazgów ląduje luzem na umywalce. Niektóre rzeczy trzymam nawet w innych pomieszczeniach, choć zdecydowanie wygodniej byłoby mieć je pod ręką w łazience.

Zobacz także:

Wybrałam się więc do Jysk z zamiarem znalezienia jakiegoś organizera. Początkowo myślałam o koszach, które mogłabym postawić na pralce, bo na dodatkową półkę czy regał nie mam już miejsca. Wtedy zobaczyłam wysoki, wiszący organizer i od razu uznałam, że to znacznie lepsze rozwiązanie.

Organizer kosztuje 150 zł, więc przyznaję, że nie jest to mała kwota jak na tego typu akcesorium. W mojej łazience okazał się jednak wart swojej ceny. Pięć dodatkowych poziomów do przechowywania pozwoliło mi uporządkować rzeczy, dla których wcześniej zwyczajnie brakowało miejsca. Takie dodatki do domu lubię. 

fot. jysk.pl

Organizer do łazienki jest wąski, ale ma aż 135 cm wysokości. Siateczkowe kosze ułatwiają znalezienie potrzebnych rzeczy

Organizer jest więc stosunkowo płytki, ale za to wykorzystuje przestrzeń w pionie. Cała konstrukcja ma 40 cm szerokości, 15 cm głębokości i 135 cm wysokości. Właśnie takie rozwiązania najbardziej przekonują mnie w niewielkich pomieszczeniach, gdzie każdy centymetr podłogi jest na wagę złota. Do dyspozycji mamy aż pięć koszy umieszczonych jeden pod drugim, więc miejsca na drobiazgi robi się naprawdę sporo.

Całość wykonano ze stali w ciepłoszarym kolorze. Najbardziej praktyczna jest dla mnie jednak siateczkowa konstrukcja koszy. Ich zawartość prześwituje, dlatego od razu widzę, gdzie znajduje się potrzebny kosmetyk czy inna rzecz. Nie muszę się wychylać i zaglądać do każdego pojemnika od góry, co przy pięciu poziomach szybko stałoby się uciążliwe.

Kosze można wykorzystać na różne sposoby. U mnie część miejsca zajmą kosmetyki i zapasowe produkty, a pozostałą przestrzeń mogę przeznaczyć chociażby na zwinięte ręczniki czy łazienkowe akcesoria. Podoba mi się, że wszystko pozostaje uporządkowane, ale jednocześnie łatwo dostępne. Zamiast kilku osobnych pudełek mam jedną pionową konstrukcję.

Zerknij też na ten balkonowy hit: Sezon się kończy, a ja właśnie teraz urządziłam balkon. Dorwałam na wyprzedaży fotel jak z włoskiej knajpki. 71% taniej

Wisząca konstrukcja nie oznacza dziur w ścianie. Całość wystarczy zamontować na drzwiach

Największa zaleta wyszła na jaw, gdy dokładniej przyjrzałam się sposobowi montażu. Początkowo wiszący organizer skojarzył mi się z koniecznością wiercenia otworów, montowania kołków i przykręcania haczyków do ściany. Tutaj niczego takiego nie trzeba robić. Produkt został zaprojektowany do zawieszenia na standardowych drzwiach. W małej łazience jest to dla mnie podwójna korzyść.

Nie tylko zyskuję pięć dodatkowych koszy, ale wykorzystuję również powierzchnię, która wcześniej nie służyła mi do niczego. Nie muszę zajmować pralki kolejnymi pojemnikami ani zastanawiać się, gdzie zmieścić następny mebel. Brak wiercenia oznacza też, że nie muszę ingerować w ściany, co jest szczególnie wygodne, gdy zależy mi na prostym i szybkim rozwiązaniu. Ostatecznie pojechałam po kilka zwykłych koszy, a wróciłam z czymś, co znacznie lepiej odpowiadało na mój problem.